Celem tej strony jest przybliżenie Czytelnikom duchowości oraz mistyki zgodnie z Nauczaniem Kościoła Katolickiego. Publikowanie aktualnych orędzi nie pozostaje w sprzeczności z prawem kościelnym ani nie jest podstawowym celem tej strony.Adam-Człowiek nie jest administratorem bloga.

Modlitwa

W Imię Boga w Trójcy Świętej Jedynego, Ojca +, Syna + i Ducha + Świętego, uchodźcie duchy złe z tego miejsca, abyście nie widziały, nie słyszały, nie ujawniały, nie niszczyły, nie prześladowały, nie wprowadzały zamieszania do naszej pracy i planów. Nasz Bóg jest waszym Panem i rozkazuje wam, idźcie precz i nie wracajcie tu więcej. Amen. Mocą Twoją Panie Boże, uczyń nas niewidzialnymi dla naszych wrogów.(Za zgoda Kurii Diec. Warszawsko-Praskiej z dnia 8.11.1993 r. nr 184/K/93)

„Wiemy dobrze, że Duch tchnie kędy chce (J 3,8). Wiemy też, że Kościół wymaga od wiernych zachowania ustawicznych praw i jeśli często okazuje się ostrożnym i nieufnym względem możliwych złudzeń duchowych u tych, którzy przejawiają niezwykłe fenomeny, to jednak jest i chce być pełen uznania dla doznań nadprzyrodzonych, udzielanych niektórym duszom lub też względem faktów cudownych, które niekiedy Bóg raczy włączać niezwykle do biegu naturalnego zajść życiowych”. papież Paweł VI Audiencja Generalna 29.11.1972

W związku z coraz liczniejszymi pytaniami wyjaśniamy, że nie odpowiadamy za treść, styl i charakter komentarzy i wpisów Administratorów strony wobroniewiaryitradycji. Opiekunem duchowym w/w strony jest ks. dr Adam Skwarczyński i do Niego proszę kierować wszelkie uwagi i zapytania w sprawach Państwa bulwersujących. Nie reagujemy również na insynuacje i pomówienia ze strony Administratorów oraz osób komentujących. Adm
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą św.Charbel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą św.Charbel. Pokaż wszystkie posty

Nabożeństwo do św. Charbela (Szarbela)

Pan Bóg wybiera niektórych ludzi, aby w nadzwyczajny sposób przypominali światu o Jego istnieniu, Jego wszechmocnej miłości oraz nieskończonym miłosierdziu. Święty Charbel (Szarbel) Makhlouf jest jednym z najbardziej znanych świętych na Bliskim Wschodzie. Budzi zachwyt i powszechne zdziwienie z powodu nadzwyczajnych cudów i znaków, które się dokonały za pośrednictwem jego osoby.
   Kiedy człowiek całkowicie oddany Chrystusowi się modli, uobecnia w świecie wszechmocną miłość Boga. Wtedy sam Chrystus działa przez niego, zwyciężając zło dobrem, kłamstwo prawdą, nienawiść miłością. Jest to jedyny w pełni skuteczny sposób walki ze złem obecnym w świecie. W taki właśnie sposób przeciwstawiał się złu o. Szarbel. Wiedział on, że najskuteczniejszym sposobem zmiany świata na lepsze jest najpierw zmiana samego siebie, czyli własne uświęcenie poprzez zjednoczenie się z Bogiem. To był główny cel jego zakonnego życia. Tylko ludzie, którzy szczerze dążą do świętości, czynią świat lepszym.
   O. Szarbel całkowicie oddawał się do dyspozycji Boga, aby Stwórca oczyszczał jego serce, by uwalniał go od wszelkich złych skłonności i egoizmu - czyli czynił go świętym, to znaczy takim, jakim Jezus pragnął, aby się stał. Jego zakonni współbracia już za życia uważali go za świętego, gdyż widzieli, że w heroiczny sposób naśladował Chrystusa. Tylko niektórych ludzi Chrystus powołuje na taką drogę życia, jaką przeszedł św. Szarbel, ale wszystkich powołuje do świętości. Po to żyjemy na ziemi, aby dojrzewać do miłości, do nieba - czyli uczyć się kochać tak, jak kocha nas Chrystus, i wcielać w swoim codziennym życiu Jego największe przykazanie: "abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie" (J 13, 34).
   Święty Szarbel przykładem swojego życia i nieustannym wstawiennictwem u Boga apeluje do nas, abyśmy codziennie, z odwagą i w sposób bezkompromisowy, zmierzali do szczęścia wiecznego w niebie. A prowadzi tam tylko jedna droga, na którą zaprasza nas Jezus: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je" (Mk 8, 34-35). Patrząc na przykład św. Szarbela, nie bójmy się iść drogą umartwienia, zaparcia się siebie, śmierci dla grzechu, aby całkowicie jednoczyć się z Chrystusem - Źródłem Miłości - przez wytrwałą modlitwę, sakramenty pokuty i Eucharystii oraz ofiarną miłość bliźniego.
  Różnorodne historie cudownych uzdrowień wskazują na fakt, że - jak trafnie zauważył A. de Saint-Exupery, autor Małego Księcia - "to, co najważniejsze, jest niewidzialne dla oczu" - a więc powrót do Boga oraz trud życia wiarą na co dzień. Główną misją św. Szarbela było i jest uświadamianie ludziom, poprzez znaki i cuda, że Bóg istnieje, że czas naszego ziemskiego życia jest krótki i nie można go marnować, lecz trzeba go wykorzystać na dojrzewanie do miłości, bo w chwili naszej śmierci będzie się liczyła tylko miłość. "Chrystus wie, co jest w waszych sercach - mówił św. Szarbel - i dlatego pragnie je przemieniać. Nie szukajcie prawdy poza Chrystusem. Kiedy Go poznacie, poznacie Prawdę i otrzymacie wolność i miłość. Chrystus pragnie, abyście byli wolni i nauczyli się kochać. Bądźcie pewni, że z Chrystusem zwyciężycie wszelkie zło".

  Święci są czytelnym znakiem obecności niewidzialnego Boga, kochają nas i działają mocą Jego miłości. Innymi słowy to sam Pan Bóg działa przez nich, apeluje do naszej wolności, pokazuje nam ostateczny sens i cel naszego ziemskiego życia - niebo. Wzywa nas do nawrócenia, byśmy porzucili drogę grzechu, która prowadzi do strasznej rzeczywistości piekła, i zachęca do wytrwałej, codziennej modlitwy, regularnej spowiedzi, częstej Eucharystii oraz do życia według zasad Ewangelii.

NABOŻEŃSTWO DO ŚWIĘTEGO SZARBELA
według wschodniego rytu maronickiego (Kościół Katolicki) 

"Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana!" (1 Krl. 19,11)
O, Panie, możemy sobie wyobrazić, że te słowa które wypowiedziałeś do Eliasza, wyszeptałeś także Twojemu umiłowanemu słudze, a naszemu Patronowi, św. Charbelowi.
Wszechmocny Panie nieba i ziemi, możemy wyobrazić sobie jak objawiłeś swoją chwałę św. Charbelowi, podobnie jak to uczyniłeś wobec Eliasza, że mógłbyś przenosić góry, kruszyć skały Twoim wichrem, ogniem i trzęsieniem ziemi. Ale wiemy też, że możesz objawić się jak delikatny wietrzyk. Panie Boże, pomóż nam przezwyciężyć hałas tego świata, tak abyśmy – podobnie jak św. Eliasz i św. Charbel mogli usłyszeć Twój delikatny szept w naszym życiu. Eliasz został wezwany na górę i tam spotkał Ciebie.
O, Panie, zostało nam to objawione przez Świętą Matkę Kościół jak również przez Twoje wierne sługi, że Twój umiłowany Charbel również spotkał Ciebie na górze. Miał tylko dwóch towarzyszy w swoim domku na górze; Syna Bożego, którego doświadczał w Piśmie świętym i Eucharystii oraz naszą błogosławioną Matkę Maryję.
W bojaźni Bożej Eliasz zakrył twarz swoim płaszczem, gdy usłyszał Twój głos, o Panie. Święty Charbel stawał przed Twoim Obliczem ukrytym w Najświętszym Sakramencie. Lecz o, Panie, czy dziecko może się lękać swojej matki a tym bardziej swojego Boga i Zbawiciela, który raczył przyjść na ziemię poprzez niegodne ręce kapłana i zamieszkać na zawsze pośród swoich braci w Najświętszym Sakramencie nazywając nas swoimi przyjaciółmi? Poprzez przykład św. Charbela mówisz do nas Panie, przypominając nam swoje słowa: „ Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (J 15,15).
O, Panie, dziękujemy Ci, że dajesz nam się poznać przez Twoją obecność w Eucharystii, przez Twój Święty Kościół oraz Pismo Święte, Twoją Najświętszą Matkę, Aniołów i Świętych, a szczególnie przez postać św. Charbela, którego czcimy ze względu na jego służbę wobec Ciebie. Modlimy się za jego wstawiennictwem, abyśmy wzrastali w świętości i bliskości z Tobą, aż staniemy twarzą w twarz w wiecznej chwale Nieba. Amen.
MODLITWA DO MATKI BOŻEJ - "CEDRU LIBANU"
O Maryjo, Ty, która zostałaś nazwana "Cedrem Libanu", spójrz na Twoje dzieci, które dziś i zawsze proszą o Twoją matczyną, prowadzącą dłoń.
Uproś nam wiarę, abyśmy nie upadali pod ciężarem naszego życia podobnie jak cedry, które nie uginają się pod naporem wiatru.

Rozwijaj w nas nadzieję, nadzieję zmartwychwstania, w której - w co wierzymy tak jak Twój Boski Syn nam to objawił - możemy docenić prawdziwą radość, która powinna być naszym udziałem. Droga Matko, pomnażaj naszą miłość, którą powinniśmy okazywać Trójcy Przenajświętszej: Ojcu, Synowi i Duchowa Świętemu; naszą synowską miłość do Ciebie oraz prowadź nas do doskonałej miłości bliźniego, nie w teorii, lecz w stałej modlitwie i praktyce.

   Teraz klęczę u Twoich stóp, o umiłowana Matko, prosząc o błogosławieństwo i Twoje wstawiennictwo u Twojego Boskiego Syna dla wszystkich naszych władz kościelnych i państwowych, dla siebie, wszystkich naszych rodzin i przyjaciół a zwłaszcza… (prośba).
Królowo świata, Królowo Libanu, módl się za nami.
 
MODLITWA ZA WSTAWIENNICTWEM ŚWIĘTEGO SZARBELA
   Wszechmogący wieczny Boże, który dałeś nam w osobie Świętego Szarbela wzór, jak mamy nieustannie realizować i doceniać życie nadprzyrodzone, a także potrzebę pokory i wyrzeczenia się, racz nam udzielić za Jego wstawiennictwem Łaski.............. ,o którą Cię prosimy przez Chrystusa Pana naszego. Amen. 
   Najmiłosierniejszy i wiekuisty Ojcze, Ty przez Ducha Świętego wybrałeś świętego Szarbela, aby świadczył swoim życiem o ważności życia nadprzyrodzonego i dałeś nam Go jako głos wołający i budzący sumienia. W Piśmie świętym odnajdywał Twoją wielkość i świętość, w Eucharystii spotykał się z Twoją bliskością a na modlitwie doświadczał pokoju i błogosławieństwa. Samotność zastępowało mu przyjmowanie Chleba Życia, a przez przyczynę Najświętszej Dziewicy ukochał szczególnie Twojego Syna Jezusa Chrystusa. Dlatego też prosimy Cię przez wstawiennictwo i zasługi świętego Szarbela, który tak gorąco Cię umiłował, abyś wlał w nasze serca żywą wiarę i gorącą miłość wraz z prawdziwą skruchą serca i mocnym postanowieniem poprawy. Prosimy Cię o to przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

O. Eliee Saade namaszcza olejem św. Szarbela bp em. Fernado Isern z Peueblo
© za zgodą Superiora Klasztoru w Annaya, Liban
Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Beatyfikacja i kanonizacja o. Charbela Makhloufa 5.12.1965

16 grudnia 1898 r. św. Charbel dostał udaru mózgu podczas odprawiania Mszy św. Przeżył jeszcze, w pełni świadomy i przytomny, osiem dni, zmarł 24 grudnia, w Wigilię Bożego Narodzenia.
 
Przemówienie Patriarchy Pawła Piotra kard. Meduchi 
z beatyfikacji O. Szarbela: 

"Przenajświętszy Ojcze,Szarbel Makhlouf, libański zakonnik maronicki, którego włączyłeś dzisiaj w poczet Błogosławionych, jest świadkiem PRAWDY, że dzisiejszy świat wstrząsany obojętnością, wygodnictwem i ateizmem, potrzebuje świadectwa pokuty i cichej modlitwy. Na szczycie libańskiej góry, w biednej pustelni, pozbawionej wszystkiego, postanowił - pociągnięty życiem Zbawiciela, podążyć pełną cierpienia drogą Jego Krzyża. Zdecydował również przez umartwienia, pokutę i wielką skromność, okazać przykład skruszonego serca i prawdziwego powrotu do Boga. 
  Niemniej jednak żal za grzechy bez modlitwy jest niewystarczającą cnotą. W związku z tym pustelnik Szarbel zwykł był poświęcać wiele godzin dnia i nocy na cichą adorację. W połączeniu z kontemplacyjnym życiem, ręczną pracą, ożywiał w sobie najczystsze tradycje Wschodniego Klasztoru. Przez takie postępowanie, pouczał nasz nieszczęśliwy i pomieszany świat przekazując posłanie Prawdy oraz właściwą odpowiedź jak rozwiązać jego problemy, a mianowicie,praktykowanie pokuty, modlitwy i pracy. 
   Jest to prawdziwy przywilej dla mnie, iż mogę wyrazić wobec Ciebie, Przenajświętszy Ojcze, wdzięczność moją i Kościoła Maronitów. Chciałbym także być tłumaczem dla wszystkich Twych libańskich dzieci, a także dla wszystkich bez względu na religię, czy kolor skóry, którzy doświadczyli dobrodziejstwa wstawiennictwa tego Bożego człowieka. 
  Dziękuję, Waszej Świątobliwości, za wpisanie imienia Ojca Szarbela Makhloufa w poczet Błogosławionych Kościoła, i za uświęcenie tym samym, w oczach Kościoła i ludzkości, jego cnót tak bardzo potrzebnych w naszych nowoczesnych czasach. Niech święty Szarbel i wszyscy ci, których włączyłeś lub jeszcze włączysz do grona świętych i Błogosławionych, wstawiają się za Wami do Chrystusa Pana. Abyście jednak, za ich wstawiennictwem, dotarli w Waszej roli przewodników do apostolskiego celu, tak pięknie obwieszczonemu całemu światu: uznanie wartości duchowych człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boże; pokój w sprawiedliwości i powrót do Chrystusa, centrum wszystkiego i jedyne światło rodzaju ludzkiego".

PRZEMÓWIENIE PAPIEŻA PAWŁA VI 
PODCZAS CEREMONII BEATYFIKACJI OJCA SZARBELA MAKHLOUFA
5-ty grudzień 1965 rok

"Wielka jest dzisiaj radość Nieba i ziemi z powodu beatyfikacji Szarbela Makhlouf, zakonnika i pustelnika z libańskich maronitów. Wielka jest radość Wschodu i Zachodu z tego syna Libanu, godnego uwielbienia kwiatu świętości, kwitnącego na trzonie starodawnych, klasztornych tradycji Wschodu, czczonych obecnie przez Kościół w Rzymie.
   Jakże mogłaby ta radość nie przepełnić najpierw serc synów św. Marona? To właśnie zostało silnie uwypuklone przez naszego szanownego brata kard. Patryjarchę Pawła Piotra Meouchi, w wyczerpujących słowach, które głęboko doceniamy. Dla Bractwa Maronitów i dla libańskich katolików, jest to naprawdę wielki dzień. Jednakowóż jesteśmy szczęśliwi witając równocześnie członków delegacji reprezentującej libański Rząd z tej okazji, zarówno inne delegacje. Jesteśmy głęboko poruszeni tym miłym gestem; postawa tych osobowości przywołuje nam na myśl ciepłe powitanie, którym nas przywitano w całym Libanie, bez względu na rasę czy religię - wszystkim z serca dziękujemy.
   Szerokie zgromadzenie synów i córek szacownego Libanu, miejsce tradycyjnych spotkań pomiędzy Afryką, Azją i Europą,  w pobliże osławionego Grobu Piotra, podkreśla wagę beatyfikacji dokonanej dzisiaj przez Kościół. Na zakończenie Drugiego Ekumenicznego Soboru Watykańskiego, Pustelnik z Libańskich gór zostaje włączony w liczbę Błogosławionych, pierwszy wyznawca Wschodu podniesiony do Chwały Ołtarzy według obecnej procedury Kościoła Katolickiego. Cóż za znak zjednoczenia pomiędzy Wschodem i Zachodem! Cóż za znak kościelnego braterstwa pomiędzy chrześcijanami i całym światem! Jak wielka cześć oddawana radośnie przez Kościól Rzymski Kościołowi Maronickiemu, a poprzez to Wschodnim Kościołom. Nowy wybitny przedstawiciel klasztornej świętości wzbogaca przez swój przykład i wstawiennictwo wszystkich chrześcijan.
  Jego przykład i wstawiennictwo są teraz potrzebne niż kiedykolwiek. Święty Szarbel, członek wieloosobowej rodziny został sierotą w młodym wieku. Po pierwszych kilku latach swego życia spędzonych w domu, w rodzinnym mieście, poczuł naglący Głos Pana. Pewnej nocy pozostawił rodzinę i wkroczył do klasztoru. Po dwudziestu latach postępującej praktyki cnoty w klasztornym życiu, udał się za pozwoleniem swoich zwierzchników, do pustelni. W czasie tak religijnego życia cała jego egzystencja była całkowicie skoncentrowana na celebrowaniu Mszy świętej, na cichej modlitwie przed Najświętszym Sakramentem i na heroicznej praktyce cnót: posłuszeństwa, ubóstwa, czystości...
  Jesteśmy szczęśliwi, po ostatniej Beatyfikacji Jacquesa Bertheiu, Jezuickiego Misjonarza i Męczennika, że przewodniczymy dzisiaj beatyfikacji zakonnika  całkowicie oddanemu kontemplacji. Na ostatnim Soborze, kiedy tak wielu wiernych jest słusznie zatroskanych o podjęcie przez Kościół kroków ku przyspieszeniu przyjścia Królestwa Chrystusowego, jakże słusznie święty Zakonnik z Annaya został przedstawiony jako ten, który ma nam przypomnieć nieuniknioną rolę modlitw, ukrytych cnót i umartwienia. Do pracy Apostolskiej, Kościół musi dodać ośrodki życia kontemplacyjnego, skąd chwała i wstawiennictwo unoszą się do Boga jako cudowny zapach.
  To są właśnie lekcje pochodzące z tej ceremonii dla wszystkich. Niech święty Szarbel pociągnie nas za sobą po ścieżce świętości, gdzie cicha modlitwa przed Obliczem Boga ma swoje własne, szczególne Miejsce. Niech ona sprawi, abyśmy zrozumieli, w świecie zupełnie zafascynowanym dobrobytem i wygodą, szczytną wartość ubóstwa, pokuty i ascetyzmu, w uwolnieniu duszy i podniesieniu jej do Boga. Praktyka tych cnót jest naturalnie inna w zależności od stanu, w jakim się żyje i od odpowiedzialności ludzi. Lecz żaden chrześcijanin nie może ich ignorować jeśli chce podążać za Naszym Panem. Są  to godne podziwu lekcje, które św. Szarbel Makhlouf właśnie nam daje. Mogą one być dobrze zrozumiane i wprowadzane w życie. Błagamy przede wszystkim, poprzez wstawiennictwo tego nowego Błogosławionego uczczonego z głębokim szacunkiem, o wylanie licznych łask i po Ojcowsku błogosławimy.

KANONIZACJA
  W 1976 roku, papież Paweł VI, podpisał decyzję o rozpoczęciu kanonizacyjnego błogosławionego Szarbela, aby został uroczyście ogłoszony na pontyfikalnej Mszy 9-tego października 1977. Miriam Aouad z Hammana cierpiąca na raka gardła, została uzdrowiona dzięki interwencji błogosławionego Szarbela 1967 roku i ten cud zatwierdził Błogosławionego Szarbela Świętym.
  Święty Szarbel jest spadkobiercą duchowego bogactwa wschodniego dziedzictwa w wielkiej rozmaitości i harmonii, które zakwitło w Libanie poprzez wieki. Jest prawdziwym świadectwem szlachetności i wartości ukrytych cnót, a także triumfu duchowości. Sumuje w sobie liczne tradycje religijne, nie tylko chrześcijańskie, ale także tradycje wszystkich innych wiar w wielkiej mozaice, która czyni z Libanu jedną wielką rodzinę, gdzie można znaleźć swoją własną osobowość w twarzy świętego Szarbela.
   Kiedy jeden z jej synów został uhonorowany najwyższym stopniem świętości, Liban dzisiaj może być pewny swojego zwycięstwa - zwycięstwa ludzi, którzy przez wieki dążyli do tego, by trwać jako twierdza wartości duchowych. 
_______________________

8-go maja grupa pięciu pielgrzymów sfotografowała się na tle pustelni ojca Szarbela, (zdjęcie powyżej) po wywołaniu filmu okazało się, że pośród pielgrzymów ukazał się klęczący zakonnik z długą brodą. Na negatywie widocznych było jednakże tylko pięć osób. Dziewięciu zakonników, którzy za życia znali osobiście Szarbela, oznajmiło, że klęczący zakonnik, to właśnie wspomniany Święty.

opracowanie własne
Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Św. Charbel - mnich cudotwórca

Jestem o. Charbel, przyszedłem, aby cię zoperować. W pewnym momencie Nouhad Al-Chami  poczuła na swej szyi ręce zakonnika i wielki ból,  ale nie mogła ani krzyczeć, ani się opierać.  Święci Charbel i Maron nie mieli narzędzi chirurgicznych. Kiedy zakończyli tę niezwykłą operację, Charbel powiedział: – Jesteś już zdrowa, możesz jeść i pić, chodzić i pracować. Potem obaj zakonnicy zniknęli w jasnym świetle…
Pan Bóg często wybiera pewnych ludzi, by stali się szczególnymi świadkami miłości oraz nieskończonego miłosierdzia płynącego od Jezusa Chrystusa. Taką postacią jest św. Charbel Makhlouf, jeden z najbardziej znanych świętych na Bliskim Wschodzie. Budzi on zachwyt przede wszystkim z powodu nadzwyczajnych cudów i znaków, jakie czyni.
Urodził się 8 maja 1828 r., jako piąte dziecko ubogich rolników, w miejscowości Bqaakafra, 140 km od Bejrutu. Nadano mu imię Józef. Mały Józef był ministrantem; prosił często księdza o odrobinę kadzidła, które zanosił do groty mieszczącej się blisko jego domu. Tam, przed małym obrazkiem Matki Bożej, modlił się i zapalał kadzidło. Inne dzieci szły się bawić, a Józef biegał do groty, więc przezywały go świętym, a o „jego” grocie mówiły: „grota świętego”.
Tak jak polski święty Stanisław Kostka, który poczuł powołanie do życia zakonnego, mając 14 lat, tak i Józef Makhlouf w tym wieku poczuł wezwanie do kapłaństwa i życia zakonnego. Wstąpił do zakonu maronitów i pierwsze śluby złożył 1 listopada 1853 r.,
przyjmując imię zakonne Charbel. W roku 1859 otrzymał święcenia kapłańskie. Niespełna rok po nich był świadkiem wielkiej masakry, dokonanej na chrześcijanach. Z rąk muzułmanów i druzów poniosło wówczas śmierć męczeńską 20 tys. ludzi. Mordowano całe rodziny, plądrowano kościoły. Ojciec Charbel, który przebywał w klasztorze w Annaya, pomagał uciekinierom, całym sercem modlił się, pościł w ich intencji.
Na pustelni
W pewnym momencie odkrył w sobie powołanie do życia pustelniczego, ale przez wiele lat nie otrzymał od swych przełożonych zgody na taką formę życia. Uzyskał ją dopiero po 17 latach. Stało się to po niezwykłym wydarzeniu, jakie miało miejsce w klasztorze. Dwaj współbracia dla żartu zamiast oliwy wlali mu do lampy wodę i poprosili go, by zapalił lampę. Ku ich ogromnemu zdziwieniu, woda w lampie… zapłonęła. Zakonnicy poinformowali o sprawie przełożonego. Po tym zdarzeniu Charbel uzyskał zgodę na zamieszkanie w eremie położonym 1350 m n.p.m.
Ojciec Charbel wiedział, że najskuteczniejszym sposobem zmiany świata na lepsze jest najpierw zmiana samego siebie, czyli własne uświęcenie przez zjednoczenie z Bogiem.
W eremie przebywał przez 23 lata; mieszkał w pomieszczeniu mającym 6 m kwadratowych. Pod habitem nosił zawsze włosiennicę, spał tylko 5 godzin, nieustannie pościł, nie jadł mięsa ani owoców, żywił się resztkami, pił tylko wodę. Długo modlił się przed rozpoczęciem Eucharystii, a także długo trwał w dziękczynieniu po jej zakończeniu. Najbardziej ulubioną jego modlitwą była adoracja Najświętszego Sakramentu. Do o. Charbela przychodziło wielu ludzi z prośbami i wielu łaski otrzymywało. Pewnego razu przyprowadzono do niego osobę opętaną. Ojciec Charbel położył tylko rękę na jej głowie i natychmiast została uwolniona.
Światło i olej
Umarł, mając 70 lat, po ośmiu dniach agonii, w Wigilię Bożego Narodzenia 1898. Zakonnicy znaleźli jego ciało na posadzce w kaplicy. Kiedy tam weszli, zobaczyli przedziwne jasne światło, wydobywające się z Tabernakulum i otaczające ciało zmarłego mnicha. Gdy go pochowano przy klasztorze, od pierwszego dnia grób oświetlało jasne światło niewiadomego pochodzenia. Wiele osób, widząc to, zaczęło przychodzić do grobu. Światło nie gasło przez 45 kolejnych nocy. Ze względu na bezpieczeństwo, patriarcha kazał przenieść ciało o. Charbela do klasztoru. Kiedy w obecności lekarza i urzędowych świadków otwarto trumnę zakonnika, stwierdzono, że jego ciało nie nosi cech rozkładu, jest elastyczne, jakby zmarły spał. W trumnie znajdowała się też siedmiocentymetrowa warstwa oleju, który wydobył się z ciała. Ojcowie zaczęli go rozdawać, a wierni przykładać w chore miejsca. Tak rozpoczęła się fala uzdrowień. Do kanonizacji, której dokonał Ojciec Święty Paweł VI w roku 1977, otwierano trumnę kilkakrotnie i za każdym razem zbierano wydobywający się olej. Święty Charbel umarł, ważąc zaledwie 52 kg, a oleju z jego ciała wydobyło się ponad 100 litrów.
Uzdrowienie Nouhad
Do dzisiaj udokumentowanych jest ponad 23 tys. cudów, które dokonały się za wstawiennictwem Świętego. Do jego grobu przybywa każdego roku ponad 4 mln pielgrzymów, by prosić o łaski i za nie dziękować. Jednym z najbardziej znanych cudów jest uzdrowienie Nouhad Al-Chami, 59-letniej Libanki, matki 12 dzieci. Po wylewie dostała lewostronnego paraliżu ciała. Dodatkową komplikacją była niedrożność arterii szyjnej – nie mogła mówić ani jeść. Dzieci i mąż jedyną nadzieję pokładali w Bogu. Najstarszy syn Saad wybrał się do grobu św. Charbela, aby tam modlić się o uzdrowienie matki. Było to 22 stycznia 1993 roku. Po powrocie do domu namaścił olejem z grobu o. Charbela szyję chorej. Późnym wieczorem w trakcie modlitwy kobieta zasnęła. Śniła, że przy jej łóżku zjawił się św. Charbel wraz z innym zakonnikiem. Powiedział: Jestem o. Charbel, przyszedłem, aby cię zoperować. Osobiście miałem możność rozmawiać z tą kobietą; mówiła, że bardzo się bała – zakonnicy nie mieli ani narzędzi chirurgicznych, ani środków znieczulających, nic też nie wiedziała o potrzebie operacji. W pewnym momencie poczuła na swej szyi ręce zakonnika i wielki ból, ale nie mogła ani krzyczeć, ani się opierać. Kiedy zakończyli tę niezwykłą operację, posadzili ją na łóżku. Święty Charbel powiedział: Jesteś już  zdrowa, możesz jeść i pić, chodzić i pracować. Potem obaj zniknęli w jasnym świetle.
Kiedy Nouhad się obudziła, zobaczyła, że jest w takiej pozycji, jak we śnie. Mogła wstać z łóżka i chodzić po pokoju. Mąż patrzył na to i pytał: – Co ty robisz? – Zostałam uzdrowiona dzięki św. o. Charbelowi… W lustrze zobaczyła, że po obu stronach szyi, która była cała we krwi, ma zszyte rany długości 14 centymetrów. Kiedy później zbadano tę krew, okazało się, że nie ma ona żadnej grupy. Kolejnej nocy ukazał się Libance św. Charbel, mówiąc: Zoperowałem cię, aby ludzie się  nawracali widząc, że zostałaś cudownie uzdrowiona. Proszę cię, abyś uczestniczyła w Mszy św. w Annaya 22 każdego miesiąca. Twoje rany będą krwawić.
Wiele jest udokumentowanych uzdrowień. W 2004 r. 54-letnia Francuzka Bernadette Marie Hélène Vernarrat, mieszkająca w Orange, wybrała się z pielgrzymką do grobu św. Charbela. Chorowała na raka piersi i żołądka. Po spowiedzi i Komunii św. w Annaya modliła się przy grobie świętego zakonnika, odmawiając różaniec. Gdy tylko wróciła do Francji, zrobiła badania, które wykazały jej całkowite uzdrowienie. Niedawno podczas mojej modlitwy w Padwie nad opętaną kobietą, kiedy wzywałem wstawiennictwa św. o. Charbela, Szatan przez tę kobietę zaczął krzyczeć: – Charbel, opiekun rodzin – nieee!!!
W Roku Wiary pielgrzymuję po Europie i Polsce, w wielu parafiach przedstawiam sylwetkę św. o. Charbela, modląc się o uzdrowienia i uwolnienia za jego wstawiennictwem. Już dzisiaj mogę powiedzieć, że wiele tysięcy osób rozpoczęło modlitwę za jego wstawiennictwem, obrało go za patrona swojego życia. Jest też wiele nawróceń.

ks. Jarosław Cielecki

U pewnej rodziny w Polsce jest obrazek św. Charbela, który "poci się" olejem. Są w posiadaniu tego obrazka już wiele lat. Pomimo tego że papier jest wilgotny nie jest zniszczony ani nie wydaje zapachu "starego" oleju. 
Na zdjęciu obok: ciemniejsza część obrazka jest przez cały czas wilgotna.

Ksiądz Jarosław Cielecki został poinformowany o tym niecodziennym wydarzeniu.

LITANIA DO ŚW. CHARBELA (Szarbela)
Więcej o Katolikach obrządku maronickiego 





Istnieje również Brązowy szkaplerz św. Charbela.













Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Św. Charbel - głos Boga na pustyni część I

Czas, w którym żyli mnisi egipscy, wydaje się bardzo odległy, jednak treści opisujące świadectwo ich życia, pozostają wciąż aktualne. Kontakt mnicha z Bogiem powinien rodzić konkretne owoce widoczne w jego osobowości i postawie.  W realizacji woli Bożej każdy mnich starał się naśladować Chrystusa, zgodnie z Jego słowami: “Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje” (Mt 16, 24). Można się domyślać, że ten radykalizm sprawia, iż wielu ludzi dzisiaj, gdy świat znajduje się w stanie anemii duchowej i moralnej, stara się iść drogą wytyczoną przez eremitów. Jest to droga świętości ukazana przez Jezusa w Kazaniu na Górze, którą eremici starali się realizować w stopniu heroicznym, aż do miłości nieprzyjaciół (por. Mt 5, 44-45). Wskazania ojców pustyni odnoszące się do świętości można uznać za aktualne na wszystkie czasy. Najpierw zalecano, aby mnich starał się stawać wobec Boga w postawie pokornej - był szczery i uznał swoją niewystarczalność oraz grzeszność.
Ideą życia pustelniczego jest odseparowanie się od świata. To odsunięcie się nie wynika jednak z wrogości wobec innych, wręcz przeciwnie - z postawy oddania. Dobrze obrazuje ją następujący cytat: „W nawróceniu i spokoju jest wasze ocalenie, w ciszy i ufności leży wasza siła” (Iz 30, 15).

Czy potrzeba nam dzisiaj pustelników? 
Jan Paweł II podczas wizyty u kamedułów w 2002 r. powiedział: „Krakowianie, czy wiecie, dzięki komu Wasze miasto stoi bezpieczne i nienaruszone przez tyle stuleci? To Kameduli są waszym piorunochronem”. Te słowa Papieża oddają doskonale sens pustelniczego poświęcenia. Ci co modlą się i poszczą potrzebni są tym, którzy tego nie robią. Nasza postawa życiowa często nie pozwala nam na wyproszenie u Boga niektórych łask. Mogą jednak sięgnąć po nie Ci, którzy w stu procentach oddali swe życie Panu. Nie bez powodu w pierwszych wiekach chrześcijaństwa nazywano pustelników białymi męczennikami. Przecież tak jak męczennicy umierają w imię Boga. Z tym tylko, że żegnają się ze swoim życiem poprzez rezygnację z tego co człowiekowi w życiu przysługuje, a nie przez śmierć. To dopiero jest mistyka! 
Świętość Pustelnika z Libanu jest dowodem i świadectwem na to, że dzisiaj potrzebujemy szczególnego zjednoczenia z Bogiem.  W świecie współczesnym coraz częściej mówi się o kryzysie człowieka, nieskończonej liczbie zagrożeń, zagubieniu, nerwowości itd. Wydaje się, że m.in. lekarstwo na uzdrowienie z tych dolegliwości można znaleźć w realizacji charyzmatu eremickiego: modlitwie, pokucie, umartwieniu, wyciszeniu - ofiarowanych Bogu w duchu miłości, zadośćuczynienia i odnowy. Wszystkie te sytuacje wskazują na potrzebę właściwie realizowanego charyzmatu eremickiego dzisiaj. 

Świętość w modlitwie
Ojciec Abraham, współbrat o. Charbela (Szarbela) pisze w jednym ze swoich sprawozdań:
„Szarbel osiągnął najwyższy poziom, pobożności i czystości. Jego spotkanie z Bogiem, aniołami i świętymi było nieprzerwane. Większą część nocy spędzał na modlitwie, zwłaszcza błagalnej. Zawsze odprawiał Mszę świętą z największą uwagą. Po jej zakończeniu, od razu udawał się do kaplicy, gdzie przebywał cztery lub pięć godzin, praktycznie cały czas na kolanach, ze wzrokiem utkwionym w tabernakulum lub z głową pochyloną w głębokiej medytacji. Reguła zakonna wymaga od zakonników wstania ze snu o północy na modlitwę. Kiedy ten obowiązek jest spełniony, wolno im wrócić do łóżka. Ojciec Szarbel zwykle pozostawał w kaplicy na modlitwie aż do świtu. Był ostatnim opuszczającym kaplicę. Poprzez udział we Mszy św każdego z braci, przygotował się do własnej. Widząc go przy ołtarzu, można było zrozumieć, jak modli się święty. Nawet jego praca fizyczna była formą dziękczynienia.”
   Brat Jawwad daje nam tego świadectwo: “Często trwał w zachwycie, będąc pochłonięty sprawami Boga. Patrząc na niego, niejeden rozumiał, że własne serce i dusza zostały daleko za nim. Szarbel mógł zapomnieć o sobie tak, jak mógł zapomnieć o innych.
   Pewnego dnia pracował ze mną w winnicy i zapytał: “Ile par wołów orze dzisiaj?” Odpowiedziałem mu: “Trzy, Ojcze”. I nie mogąc się powstrzymać, dodałem: “Po dniu spędzonym razem z nimi mógłbyś to dostrzec! On spuścił głowę i milczał.” 
   Dla Szarbela, modlitwa była potwierdzeniem miłości Bożej. Dzień po dniu wydobywał jej bogactwa i wznosił się coraz bardziej w kierunku ich źródła. Aby prosić o miłosierdzie i przebaczenie trzeba było umieścić ukrzyżowanego Chrystusa między nami i Wszechmogącym. I właśnie ta myśl doprowadziła Szarbela do powtarzania codziennie w swoich modlitwach, “O, Ojcze Prawdy, Twój Syn jest tutaj. Ofiara gotowa do przebłagania Ciebie.“

Miłość do Maryi 
Tradycja Reguły Zakonu Maronitów w Libanie przechowuje kult Matki Bożej na honorowym miejscu. Miłość do Matki Bożej była głęboko zakorzeniona w sercu Szarbela od jego dzieciństwa. Rozkwitła, gdy zetknął się ze Świętym z Kfifan i teraz stale rosła. Ten młody mnich, który zrezygnował z przyjemności powitania matki, skoro poświęcił się Bogu, który nigdy nie patrzył na twarz innej kobiety, czuł się bardzo dobrze, kiedy wpatrywał się w słodycz oblicza Dziewicy. Aby okazać swoją miłość i cześć dla Niej, nałożył sobie obowiązek odmawiania codziennie różańca. Liturgia maronicka ma wiele do powiedzenia na Jej temat. Podczas Mszy jak i w czytaniach brewiarza, wspomnienie Najświętszej Dziewicy zajmuje czołową pozycję. Jej imię jest wspominane wielokrotnie w trakcie brewiarza i pięćdziesiąt razy w czasie Mszy św.
   Szarbel odmawiał wszystkie te modlitwy z wielką szczerością. Miał pełne zaufanie do tej, „Która z pewnością ocali tego, który skłania głowę na jej cześć.” Podczas Mszy, po konsekracji, powtarzał: “O, Matko Jezusa, wstawiaj się za mną, bądź Pośredniczko do Twego Świętego Syna. Niech On wybaczy moje grzechy i przyjmie tę ofiarę, składaną tymi niedoskonałymi rękoma, na tym ołtarzu. Ufam w swoich modlitwach, Tobie Matko”.
   W każdą niedzielę wieczorem, o zachodzie słońca, śpiewał tę pieśń: “Błogosławiona jesteś, Maryjo, i błogosławiona Twoja chwalebna dusza, za Twoją świętość która daleko przewyższa innych szczęśliwców. Błogosławiona jesteś za to, żeś pielęgnowała, pieściła i kochała Wszechmogącego, jako niemowlę. Tego, który podtrzymuje ziemię jakąś wielką tajemnicą. Błogosławiona jesteś, za to, że Twoje czyste usta dotykały Tego, którego chwała olśniewa serafinów”.
   Te dwa kierunki, poszukiwanie ciszy i poświęcenie się Maryi były znakiem rozpoznawczym Ojca Szarbela. Matka Boża stanowiła dla niego bramę do nieba. Pobożnym wieśniakom z Biqa-Kafra mógłby powiedzieć:, „Jeśli chcesz mieć absolutną pewność zbawienia, módl się do Matki Boskiej. Ona jest gwarancją waszego odkupienia”. Szarbel wprowadzał w życie kult Maryjny odciśnięty w maronickiej duszy.
   Matka Boska jest Królową, Patronką i Obrończynią ludu maronickiego, który nazwał Ją w swoich litaniach “Różą Mistyczną” i “Cedrem Libanu”. Nie znajdziemy domu libańskiego bez jakiegoś Jej obrazu lub ikony. Dla rodziny zaszczytem jest jej obecność. Wiele kościołów i klasztorów jest Jej poświęconych.

Ubóstwo 
Dobrowolnie przyjmując skrajne ubóstwo, Szarbel w rzeczywistości naśladował największych świętych. Żył jak najbiedniejszy z biednych. Jeśli dano mu wybór odzieży, wybierał najbardziej liche jakie mógł znaleźć. W środku zimy, na wysokości 1300 metrów, miał na sobie te same ubrania, jakie się nosi w miesiącach letnich! Jego dieta była zredukowana do najskromniejszej. Pożywienie składało się z przypalonych lub zeschłych skórek chleba i najmniej smacznych owoców. Jeśli chodzi o mięso, to nigdy go nie zjadł.
   Dopiero z wielkim trudem można było skłonić go dotknięcia pieniędzy. Ta relacja pochodzi od Ojca Józefa Abrahama, który znał Szarbela bardzo dobrze.
  “Członek naszego zgromadzenia chciał podarować Szarbelowi niewielką kwotę w podziękowaniu za odprawienie Mszy świętej. Zostałem delegowany do przekazania pieniędzy Szarbelowi. Próbowałem to zrobić, ale nie chciał ich przyjąć. Tłumaczyłem że to nie dla niego, więc wyciągnął rękę, wziął pieniądze, ale nie chciał na nie patrzeć. Podszedł do innego współbrata i wcisnął je w jego dłoń.”
   Ten drobny gest mówi wiele o naturze Ojca Szarbela i jego wyrzeczeniu się tego wszystkiego, co pochłania człowieka na ziemi. Chciał mieć jak najmniej wspólnego z tymi sprawami, aby jego dusza mogła dotrzeć do Tego, który powiedział do Marty: “Potrzeba tylko jednego.”
    Istnieje ścisłe podobieństwo między Świętym Janem od Krzyża i pustelnikiem z Annaya. W jednym jak i w drugim, fizyczne objawy Stworzenia nie wkraczały w ich wizję, tak jak u innych świętych. Na przykład w świecie św. Franciszka obecność Boga jest widoczna we wszystkich żywych istotach; jednak przedmiot kontemplacji Świętego Jana i Szarbela nie miał żadnych pośredników – wiodła ona prosto jak strzała do Stwórcy. 

opr na podstawie internetu
inne artykuły o św. Szarbelu na tym blogu:św. Charbel - mnich cudotwórca

Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________