Celem tej strony jest przybliżenie Czytelnikom duchowości oraz mistyki zgodnie z Nauczaniem Kościoła Katolickiego. Publikowanie aktualnych orędzi nie pozostaje w sprzeczności z prawem kościelnym ani nie jest podstawowym celem tej strony.Adam-Człowiek nie jest administratorem bloga.

Modlitwa

W Imię Boga w Trójcy Świętej Jedynego, Ojca +, Syna + i Ducha + Świętego, uchodźcie duchy złe z tego miejsca, abyście nie widziały, nie słyszały, nie ujawniały, nie niszczyły, nie prześladowały, nie wprowadzały zamieszania do naszej pracy i planów. Nasz Bóg jest waszym Panem i rozkazuje wam, idźcie precz i nie wracajcie tu więcej. Amen. Mocą Twoją Panie Boże, uczyń nas niewidzialnymi dla naszych wrogów.(Za zgoda Kurii Diec. Warszawsko-Praskiej z dnia 8.11.1993 r. nr 184/K/93)

„Wiemy dobrze, że Duch tchnie kędy chce (J 3,8). Wiemy też, że Kościół wymaga od wiernych zachowania ustawicznych praw i jeśli często okazuje się ostrożnym i nieufnym względem możliwych złudzeń duchowych u tych, którzy przejawiają niezwykłe fenomeny, to jednak jest i chce być pełen uznania dla doznań nadprzyrodzonych, udzielanych niektórym duszom lub też względem faktów cudownych, które niekiedy Bóg raczy włączać niezwykle do biegu naturalnego zajść życiowych”. papież Paweł VI Audiencja Generalna 29.11.1972

W związku z coraz liczniejszymi pytaniami wyjaśniamy, że nie odpowiadamy za treść, styl i charakter komentarzy i wpisów Administratorów strony wobroniewiaryitradycji. Opiekunem duchowym w/w strony jest ks. dr Adam Skwarczyński i do Niego proszę kierować wszelkie uwagi i zapytania w sprawach Państwa bulwersujących. Nie reagujemy również na insynuacje i pomówienia ze strony Administratorów oraz osób komentujących. Adm
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kierownictwo duchowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kierownictwo duchowe. Pokaż wszystkie posty

Potrzebujemy kierownictwa duchowego, ponieważ czasami gubimy drogę

Francisco Fernández Carvajal 

Potrzebujemy kierownictwa duchowego, ponieważ czasami gubimy drogę, napotykamy ciemności i czujemy się zagubieni. Wówczas będziemy musieli zapytać kogoś, kto by wiedział „którędy idzie się ku Bogu”. Podobnie jak „ślepiec nie może iść prosto drogą bez osoby, która by go prowadziła – mówi św. Augustyn – tak nikt nie może iść bez przewodnika” [17]. „O jak wielką łaską jest mieć kierownika duszy. Szybciej postępuje się w cnocie, jaśniej poznaje wolę Bożą, wierniej ją wypełnia, idzie drogą pewną i bezpieczną. (…) Bóg dał mi tę łaskę dość późno, ale cieszę się nią bardzo, widząc, jak Bóg się skłania do życzeń kierownika”. I dodaje co usłyszała w czasie modlitwy od Jezusa: „kapłan, kiedy Mnie zastępuje, to nie on działa, ale Ja przez niego, życzenia jego są życzeniami Moimi”[18].
Inne powody, wcale nie błahe, mogą być następujące:
– ponieważ okiem, którym dobrze widzimy rzeczy zewnętrzne, nie jesteśmy zdolni zobaczyć swoje serce. A jeśli nie znamy siebie, nie możemy walczyć, bez walki zaś nie ma świętości;
– ponieważ duma, pycha, lenistwo, zmysłowość i inne namiętności mają tendencję do deformowania spraw, a my potrzebujemy znać prawdę w sposób przejrzysty. Zdarza się to również wtedy, kiedy ktoś przebywa wiele czasu w zamkniętym pokoju: nie zauważa, że powietrze jest nieświeże, natomiast ten, kto przychodzi z zewnątrz, spostrzega to łatwo;
– ponieważ „własny rozum jest złym doradcą, złym sternikiem, aby prowadzić duszę przez wichury i burze, pomiędzy rafami życia wewnętrznego. Dlatego z Woli Bożej ster okrętu powierzony został Mistrzowi, który dzięki swej wiedzy i jasności widzenia doprowadzi nas do bezpiecznej przystani” [19]. Wszyscy mamy pewną tendencję do prowadzenia własnego statku ku niebezpieczeństwu;
– ponieważ cierpiąc z powodu ran, może nawet bardzo poważnych, będziemy potrzebować specjalisty, który by je wyleczył. Często będziemy potrzebować lekarza, który by roztoczył nad nami stałą opiekę lekarską, dlatego nie wystarczy ktoś, kto udzieli nam tylko pierwszej pomocy.
Jest bardzo trudne, aby ktoś mógł prowadzić samego siebie w życiu wewnętrznym bez specjalnej łaski Bożej. Tyle razy zmysłowość, brak obiektywizmu, z jakim widzimy samych siebie, tendencja do prowadzenia siebie przez to, co lubimy, co okazuje się dla nas łatwiejsze… powoduje, że zaciemnia to drogę; kiedy zaś nie jest ona jasna, trudno iść naprzód. Sami święci domagali się dla siebie przewodnika, który by im radził w życiu wewnętrznym i nie chcieli obchodzić się bez tego narzędzia łaski i światła. Nie czuli się bezpieczni idąc za swoim własnym widzimisię, więc prosili o pomoc innych, tak jak wskazuje na to św. Jan od Krzyża: „Kto chce być sam bez podpory i przewodnictwa kierownika, będzie jak drzewo bez właściciela, wyrosłe na polu, które choćby najwięcej miało owoców, nie dojrzeją one jednak nigdy, gdyż podróżni je zrywają”. Z trudem rozwinie się. Natomiast „drzewo pielęgnowane i strzeżone troską swego właściciela przyniesie mu w odpowiednim czasie owoce, których się spodziewa”. I tak wnioskuje święty: „Dusza bez przewodnika” jest „jak węgiel rozpalony, pozostawiony sobie; i raczej będzie ostygała, niż się rozpalała”[20].
Nie możemy myśleć, że zdołamy obejść się bez rady i pomocy. Z łatwością pozostalibyśmy na łasce naszych myśli, intuicji, osobistych wrażeń bądź opinii z gazet… Nie możemy oczekiwać szczególnego oświecenia, jeśli nie będziemy chcieli korzystać ze środków, które mamy w ręku, tych, które Bóg w sposób naturalny i zwyczajny położył w naszym zasięgu. Nie możemy pozostać zamknięci w samych sobie. Święty Wincenty Ferrer twierdzi, że „nasz Pan, bez którego nic nie możemy, nigdy nie udziela łaski temu, kto mając do swej dyspozycji osobę kompetentną w udzielaniu wskazówek i prowadzeniu jej, lekceważy ten bardzo skuteczny środek uświęcenia myśląc, że jest samowystarczalny i tylko dzięki swoim własnym siłom może szukać i znaleźć to, co potrzebne jest do zbawienia… Ten, kto miałby kierownika duchowego i słuchałby się go bez zastrzeżeń we wszystkich rzeczach, dojdzie do celu o wiele łatwiej, niż gdyby był sam, nawet gdyby posiadał bystry umysł i bardzo mądre książki z duchowości…” [21].
Tym bardziej możemy potrzebować towarzystwa duchowego, ponieważ „Bóg chce je [dusze] wybrać dla pożytku innych, szczególnie w tych czasach, kiedy potrzeba mężnych przyjaciół Bożych dla podtrzymania słabych”[22]. Wszyscy jesteśmy zatem świadomi własnej słabości. „Rozumiemy doskonale, że aby wspiąć się na górę, trzeba mieć przewodnika; jest on tym bardziej konieczny do wznoszenia się duchowego na szczyt doskonałości, że trzeba unikać sideł tego, który chce nam w tym przeszkodzić” [23]. Szatan, nie zapominajmy o nim, zastosuje wszystkie możliwe przeszkody, abyśmy nie mogli liczyć na tę wielką pomoc. 

[17] Kazanie 112. 
[18] Św. Faustyna Kowalska, Dzienniczek, Kraków 1983, nr 331.
[19] Św. Josemaría Escrivá, Droga, 59.
[20] Św. Jan od Krzyża, Słowa światła i miłości, 5-7. 
[21] De vita espirituali, II part. C. 1. 
[22] Św. Teresa od Jezusa, Księga życia, 15, 5.
[23] R. Garrigou-Lagrange, Trzy okresy życia wewnętrznego, Niepokalanów 1999, s. 230. 

Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

KIEROWNICTWO DUCHOWE: dwa filary - wolność i odpowiedzialność

 Francisco Fernández Carvajal
Jak dobrze skorzystać z kierownictwa duchowego

Latać wysoko

Dobrym znakiem dokonania właściwego wyboru odpowiedniej osoby jest sprawdzenie, czy pomaga nam ona „wznosić się ku górze”, czy przybliża nas do Boga.  
Pewien gospodarz wspiął się raz na szczyt góry i zszedł z niej z orlim jajem, które wyjął z gniazda. Położył je między jaja, które wysiadywały kury i w czasie, kiedy wykluwały się inne kurczaki, pojawił się również orli pisklaczek. Z czasem nauczył się zwyczajów swoich towarzyszy. Chodził po podwórku dziobiąc ziarenka, czasami krzycząc przeraźliwie rzucał się z wysokiego drewnianego płotu ku ziemi, trzepocząc skrzydłami, podobnie jak kury.
Pewnego dnia zobaczył sylwetkę pewnego ptaka szybującego bardzo wysoko. „Cóż to takiego?” – zapytał. Kura stojąca obok odpowiedziała mu: „To orzeł, który lata wspaniale, bez większego wysiłku. Ale nie patrz więcej w jego kierunku, ponieważ nasze życie jest tutaj, w zagrodzie”. Owo małe orlątko nigdy nie dowiedziało się, że posiada zdolności do latania i do śmierci żyło jak podwórkowa kura. Przychodzi mi na myśl pewna porada z Drogi: „Nie trzepocz skrzydłami niczym kura, skoro możesz wzbić się wysoko jak orzeł”10. Pan prosi o więcej. On ma plany bardzo ambitne względem nas.  
Kolejny przykład zapożyczam od Lewisa. Być może pomoże nam zrozumieć, że plany Boże nie są naszymi planami.
Wyobraźcie sobie samych siebie jako żywy dom. Bóg wchodzi, aby przebudować ten dom. Początkowo prawdopodobnie zrozumiecie, co robi. Naprawia krany, zamalowuje przecieki na suficie, itd. Wszystko to, co najpilniejsze. Wy wiedzieliście, że te prace należało zrobić, dlatego nie czujecie się zaskoczeni. Ale po jakimś czasie On zaczyna zrywać ściany w sposób przeraźliwie bolesny, a poza tym wygląda na to, że zupełnie bezsensowny. Cóż On może robić? Wytłumaczeniem było by to, że Bóg postanowił wybudować bardzo odmienny dom od tego, o którym wy myśleliście – tutaj dobudowując nowe skrzydło, tam kładąc nową posadzkę, wznosząc kolumny, obmyślając miejsce na ogrody… Wy myśleliście, że was przeobrazi w mały domek bez większych wygód, tymczasem On buduje pałac! Oprócz tego planuje przyjść i mieszkać w nim! Pan poważnie myśli o naszej świętości. Wszystko w naszym życiu będzie nakierowane ku temu wielkiemu zadaniu: wszystkie sukcesy, porażki, choroby…
Dlatego też, aby autentycznie pomóc innym, kierownik duchowy, a także każdy z nas z osobna, powinien mieć na uwadze to, że Bóg nie chce, aby ktokolwiek pozostał w stanie bylejakości. Przeciwnie, od każdego bez wyjątku oczekuje czegoś wielkiego: wszystkich mężczyzn i wszystkie kobiety „wzywa do życia chrześcijańskiego, do życia w świętości, do życia w wybraństwie, do życia wiecznego”11.
Dlatego stworzył nas w ten sposób, że zawsze i wszędzie pragnienie naszego ducha i naszego serca zmierza ku nieskończoności, dąży do wieczności i nie znajduje ukojenia w niczym innym, jak w Bogu. On chce wybudować pałac w naszym sercu! Nie jakąś chatkę!  

Nie marionetki
Dwoma filarami kierownictwa duchowego są wolność i odpowiedzialność tego, kto poszukuje pomocy.
Nigdy nie powinniśmy przypominać marionetek, które poruszają się za pociągnięciem nitek kierownika duchowego. Każdy bez wyjątku powinien kierować się według własnego punktu widzenia i osądu: „zadania kierownictwa duchowego należy tak orientować, aby nie ulec fabrykowaniu istot, którym brak własnego sądu i które ograniczają się do wykonywania praktycznie tego, co mówi im inny; wręcz odwrotnie, kierownictwo duchowe winno zmierzać do kształcenia osób o wyrobionym sądzie. Właściwe kryterium zakłada dojrzałość, siłę przekonań, dostateczną znajomość doktryny, subtelność ducha, wykształcenie woli”12.
Powinniśmy ukształtować się w wolności, tzn. być osobami posiadającymi swój osąd; kobietami i mężczyznami, którzy umieją go zastosować i zareagować ze swobodą, spontanicznością i duchem chrześcijańskim; których nie „paraliżują” nieoczekiwane wydarzenia; którzy nie potrzebują oczekiwać na konkretną odpowiedź przy każdej okazji. Życie duchowe pełne jest nieoczekiwanych zdarzeń i każdy z nas powinien stawić im czoła, w sposób mądry i swobodny, czego udziela nam pragnienie czynienia woli Bożej we wszystkim.
Kierownictwo duchowe powinno być ukierunkowane na wyeliminowanie, jeśli taka sytuacja ma miejsce, strachu przed podejmowaniem zobowiązujących decyzji; powinno uczyć podejmować inicjatywę we własnym życiu duchowym, w apostolstwie, nauce, w sposobie wykonania pracy czy uświęcania rodziny. Taka postawa, którą cechuje odpowiedzialność i zobowiązanie, wykuwa cnoty i pozwala osiągnąć dojrzałość człowieka dorosłego, który chce ukierunkować swe życie według woli Bożej. Nie można zapomnieć, że „wolność jest w człowieku siłą wzrastania i dojrzewania w prawdzie i dobru; osiąga ona swoją doskonałość, gdy jest ukierunkowana na Boga, który jest naszym szczęściem”13. Tylko wraz z rozwojem wolności będziemy umieli kochać. W konsekwencji takiego postępowania, nacechowanego odpowiedzialnością i wolnością, wskazówki kierownika duchowego nie są zazwyczaj nakazami, lecz radami, sygnałami, które nie zniszczą spontaniczności ani wolności, wręcz przeciwnie – spotęgują inicjatywy danej osoby. Są jak drogowskazy na drodze, które wskazują kierunek i pozwalają podróżującemu kierować się swobodnie ku miejscu docelowemu: ponieważ chce dotrzeć do określonego miejsca, czyni te znaki niejako „swoimi” i nie czuje się nimi zniewolony. Przeciwnie, stają się one powodem radości i wdzięczności, ponieważ ułatwiają mu skierowanie się wprost ku mecie, do której chciał dotrzeć. Tak więc osoba prosząca o kierownictwo duchowe jest tą osobą, której zależy i która czuje się zobowiązana, ponieważ to ona chce iść za Panem z bliska: dlatego też prosi o kierownictwo duchowe, aby skonfrontować swoje myśli i poszukuje pomocy, rady. Wskazówki i porady kierownika w sposób wolny czyni swoimi, dzięki czemu walczy z większym przekonaniem i skutecznością.  
Piloci – właśnie dlatego, że są dobrymi pilotami i mają poczucie wspólnoty – bardzo sobie cenią informacje, które otrzymują z wieży kontrolnej jakiegokolwiek lotniska, bez względu na to, jak wielkie byłoby ich doświadczenie, ilość wylatanych godzin, ich odporność psychiczna i znajomość trasy. Jednak wieża zna dobrze stan pasu lądowania, kierunek wiatru, itd. Posiada również informacje z centrum meteorologicznego, z satelity, z samolotów latających, zna trudności, jakie mieli inni lądując w danych warunkach, itd. Żaden pilot, który za pośrednictwem radia zgłasza się do wieży, nie czuje się skrępowany w swej wolności, lecz przeciwnie; wie dobrze, że wieża dostarcza mu precyzyjne i potrzebne informacje w sprawie, od której zależy życie jego i pasażerów.
Prognoza przekazana z wieży jest tak ważna, że zastosowanie się do niej jest bezwzględnie obowiązkowe we wszystkich samolotach na świecie – profesjonalnych i amatorskich – i nikt z pilotów nie czuje się skrępowany w swej wolności. Jakiekolwiek inne zachowanie świadczyłoby o braku rozsądku i nieodpowiedzialności.
Można dokonać ścisłego porównania między kierownictwem duchowym a wieżą kontrolną. Jedno i drugie wskazuje kierunek i trudności. Jedno i drugie jest po to, aby służyć. Jedno i drugie pozostawia w całkowitej wolności kapitana samolotu, aby ten lądował czy oderwał się od ziemi. Jeśli ktoś dobrowolnie poddaje kierownictwo swojej duszy drugiej osobie, to nie dlatego, że uchyla się od własnej odpowiedzialności w dążeniu do świętości w swoim codziennym życiu.
Nikt nie może zastąpić drugiej osoby w obowiązkach wobec Pana: to ty wędrujesz, to ty podnosisz się, jeśli upadasz, to ty jesteś odpowiedzialny za swoją świętość. Dziecko, które uczy się chodzić, musi włożyć wiele wysiłku, aby utrzymać się na własnych nogach, ale nigdy tego nie osiągnie, jeśli nie poczuje się zmuszone do stania o własnych siłach. Spowiednik czy – w tym przypadku to samo – kierownik duchowy, to przewodnik, a nie wózek inwalidzki czy osoba podtrzymująca abulików14. Dlatego też kierownika duchowego porównuje się do Gwiazdy Betlejemskiej prowadzącej Trzech Króli, która wprawdzie wyznacza im drogę, lecz nie oszczędza wysiłku potrzebnego do jej przebycia. Innym porównaniem jest powołanie się na wzór postępowania św. Jana Chrzciciela, który wskazuje swoim uczniom, kogo powinni naśladować, ale ostatecznie to oni podejmują decyzję pójścia za Jezusem. Innym klasycznym obrazem wyrażającym tę myśl, jest porównanie do latarni i statku, który szuka kierunku: latarnia wskazuje swoim światłem na port, choć aby dopłynąć do celu, żeglujący powinni energicznie wiosłować bądź rozwinąć żagle, aby wykorzystać wiatr i utrzymać stały kurs. Innymi słowy, kierownictwo duchowe nie eliminuje, lecz wymaga i podtrzymuje inicjatywy, wysiłki i odpowiedzialność osobistą w tym celu, aby we wszelkich okolicznościach kierować duszę ku Bogu.
Pośród wskazówek otrzymywanych w kierownictwie duchowym dusza powinna umieć odkryć oznaki woli Bożej i uznać ją za swoją. Odpowiedzialność polega zasadniczo na byciu wiernym wobec woli Bożej, która staje się najwyższym kryterium i do którego dostosowuje się własną wolę: „Czynić to, co się Bogu podoba i w taki sposób, jaki On lubi”. Człowiek jest prawdziwie wolny i odpowiedzialny, kiedy we wszystkim szuka tego celu.
Wolność „sama z siebie nie wystarczy: potrzebuje busoli wskazującej kierunek”15. Tą busolą nie może być nic innego jak wola Pana, która przejawia się na wiele sposobów, między innymi poprzez kierownictwo duchowe. Dlatego też osoba przyjmująca formację bardzo sobie ceni rady, które otrzymuje. Wie, że tam dysponuje wyjątkowym źródłem łaski i otrzymuje wiele „ścieżek”, aby móc szybko podążać za Bogiem.
Wielkim dobrem, którego poszukujemy w kierownictwie duchowym jest to, aby nauczyć się ćwiczyć wolę tak, żeby osiągnąć odpowiednią wolę i w ten sposób móc być człowiekiem prawdziwie odpowiedzialnym. „Wyćwiczyć wolę” to znaczy przede wszystkim, abyśmy dążyli z coraz większą doskonałością ku temu, o co Bóg nas prosi w danej sytuacji; aby motywem naszego działania nie były zachowania typu: „mam ochotę”, „nie chce mi się”, „co powiedzą inni” itd. Chrześcijanin, który czuje się coraz bliżej Boga i dlatego jest coraz bardziej wolny, powinien wielokrotnie pytać: „Czego oczekujesz ode mnie, Panie, abym dobrowolnie to spełnił?”16 To właśnie osoba pragnąca kierownictwa jest tą, która gorąco pragnie poznać wolę Bożą, aby móc ją zrealizować – zupełnie tak, jak zachowuje się ktoś zakochany.
W takim sensie, św. Paweł przestrzega pierwszych chrześcijan przed używaniem wolności jako usprawiedliwienia zła: Wy zatem, bracia – pisze do Galatów – powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału… (Ga 5,13). Św. Piotr natomiast powtarzał: Jak ludzie wolni [postępujcie], nie jak ci, dla których wolność jest usprawiedliwieniem zła, ale jak niewolnicy Boga (1P 2,16).
____________________ 
[10] Św. Josemaría Escrivá, Droga, nr 7.
[11] Św. Josemaría Escrivá, Kuźnia, nr 13.
[12] Św. Josemaría Escrivá, Rozmowy z prałatem Escrivá, nr 93.
[13] KKK, 1731.
[14] Abulik to człowiek cierpiący na abulię (gr. aboutia – brak woli) – objaw kliniczny pod postacią zaburzenia aktywności, polegający na chorobliwym niedostatku lub braku woli, który przejawia się w niemożności podejmowania decyzji i działania (przyp. red.).
[15] Św. Josemaría Escrivá, Przyjaciele Boga, 26.

kliknij Część pierwsza - Kierownictwo duchowe
kliknij Część druga - Kierownictwo duchowe 


Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

KIEROWNICTWO DUCHOWE: Odnaleźć drogę


Francisco Fernández Carvajal
Jak dobrze skorzystać z kierownictwa duchowego

Należy wyznaczyć drogę
Życie wewnętrzne; miłość Boża jest niejako wykuwana z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, rozpoczynając wciąż na nowo od tych samych postanowień. Aby iść naprzód, konieczne jest wyznaczenie konkretnych celów, jasnych zadań, aby wiedzieć dokąd zdążamy. Podróżnik – każdy chrześcijanin to homo viator, pielgrzym – potrzebuje znać kres swojej podróży i wiedzieć, którą drogą powinien pójść.
Ale niekiedy droga gubi się, ponieważ w życiu nie wystarczą mało konkretne wskazówki. Nieodzowne jest wyznaczenie drogi. Często żyjemy bez wyznaczenia jej i jest to źródło wielu naszych zmartwień i smutków.
Młodym ludziom stojąca przed nimi przyszłość daje tak wiele różnych możliwości. Często jednak nie są w stanie podjąć decyzji i ostatecznie nie wybierają konkretnej drogi, a wtedy często ogarnia ich niepotrzebny niepokój. Nie znają drogi. Przyszłość jest dla nich czymś niewiadomym i mało konkretnym. Zdarza się czasem, że również człowiek dorosły żyje wspomnieniami niespełnionych marzeń, a wszystko to powoduje w duszy stan bezowocnej melancholii. Nie odnajdujemy drogi, czujemy się duchowo zawieszeni zawsze w tym samym stanie ducha, bez nowych wewnętrznych krajobrazów. „Lęk mnie teraz przejmuje, kiedy nieraz da się słyszeć, jak która dusza mówi, że nie ma spowiednika, czyli kierownika. Ponieważ wiem, jak wielkie szkody sama ponosiłam, kiedy nie miałam tej pomocy. Bez kierownika łatwo można zejść na manowce”[4].
Czasem powinniśmy przyznać, że żyjemy w krajobrazie przeszkód; zawsze te same błędy! Możemy być przywiązani do pychy, gniewu, złośliwego charakteru, podejrzliwości, przykuci do nietolerancji, lenistwa, tchórzostwa, które powodują, że zniechęcamy się już przy pierwszych przeszkodach…
Zwykle nikt nie może kierować samym sobą na drodze prowadzącej do Boga. Brak obiektywizmu, patrzenie na siebie poprzez własne namiętności czy lenistwo zaciemniają drogę (być może jasną na samym początku!). A kiedy zabraknie jasności, przychodzi zastój duchowy, zniechęcenie, letniość. Jest jednak wiele środków, które nam mogą pomóc! Zatem „jak okręt mający dobrego sternika dociera do portu omijając niebezpieczeństwa, z Bożą pomocą, tak również dusza, która ma dobrego pasterza, z łatwością to osiąga, chociażby wcześniej popełniła wiele błędów”[5].

Odpowiednia osoba
Szukaj rady u każdego mądrego (Tb 4,18).
„Ze skwapliwością i wielką troską szukajcie osoby, która byłaby waszym niezawodnym przewodnikiem w pracy, którą chcecie podjąć w celu osiągnięcia świętego życia; wybierzcie taką osobę, która potrafiłaby duszom dobrej woli wskazać drogę prowadzącą do Boga” (św. Bazylii).
Możliwość spotkania takiej przyjaznej osoby, która nam skutecznie pomaga w sprawie tak wielkiej wagi, wobec której możemy szczerze się otworzyć, to szczególna łaska Boża. „Zważywszy, że zaufanie wymaga zrozumienia, nie obdarza się nim każdej osoby, tylko kogoś, kto na nie zasługuje za względu na to, kim jest albo kim Bóg czyni go dla nas. Zaufanie wymaga pewnej bliskości, a jeżeli nie ma tej bliskości, tworzy ją. Wymaga, żeby osoba której ufamy, była zdolna przyjąć nasze wyznanie, czyli dotrzeć do podstawy tego, co się jej przekazuje. Jeśli tak się nie stanie, nie będzie mogła tego zrozumieć”[6]. Zrozumieć oznacza „zająć się kimś”, dosięgnąć głębi.
Ważne jest więc, aby wybrać odpowiednią osobę. Wybór ten powinien dokonać się w sposób naturalny i mieć nadprzyrodzone znaczenie. Dla Pawła taką osobą będzie Ananiasz, który przywraca mu wzrok i umacnia go na nowej drodze. Archanioł Rafał pokieruje Tobiasza w jego długiej podróży. Najświętsza Maryja Panna wybierze swoją kuzynkę Elżbietę, aby uchylić rąbka tajemnicy, którą właśnie jej objawiono. Nie kierowała się sympatią czy kryterium ludzkim: być może wtedy wybrałaby świętego Józefa. Wybrała Elżbietę, jako osobę wskazaną w posłaniu Anioła.
Kierownictwo duchowe powinno rozwijać się jednocześnie w klimacie nadprzyrodzonym i ludzkim. „Żeby prosić o radę w jakiejś przyziemnej sprawie albo zwierzyć się z troski o charakterze czysto ludzkim, być może wystarczy wybrać rozsądną, ostrożną i dyskretną osobę, ale jeżeli chodzi o wszystko, co w jakiś sposób dotyczy duszy i ładu nadprzyrodzonego, wymaga to szczególnej delikatności ducha, wiedzieć, z kim, według Boga, możemy podzielić się naszą nowiną. Istnieje bowiem ryzyko, jeżeli zważa się tylko na ludzkie motywy, że nie zostaniemy zrozumiani. Wówczas radość stanie się goryczą, a gorycz przekształci się w niezrozumienie, które nie przynosi ulgi. W obu wypadkach doświadcza się przykrości, głębokiego dyskomfortu, odczuwanych przez kogoś, kto powiedział za dużo na nieodpowiedni temat niewłaściwej osobie”[7]. Jest zrozumiałe, że lepiej było zamilczeć.
Ważne jest, by otworzyć duszę osobie odpowiedniej i nie innej. Kiedy jesteśmy chorzy, przychodzimy do kogoś, kto potrafi i może nas uleczyć: do lekarza; jednak nie do któregokolwiek, ale tego, o którym wiemy, że zna się na tej chorobie. Jeśli natomiast mamy kłopoty z prawem, udajemy się do adwokata; aby naprawić buty, idziemy do szewca. Jeśli usiłujemy dostać się do Barcelony, a znajdujemy się na Puerta del Sol w Madrycie, sprawdzamy atlas samochodowy Hiszpanii, nie zaś Portugalii. Czynimy tak nawet w przypadku, gdy posiadamy już jakieś informacje dotyczące leku, prawa czy wiemy mniej więcej, gdzie leży Barcelona.
Kiedy jest mowa o drodze do Boga, postępujemy bardzo podobnie: pozwalamy pokierować się przez kogoś, kto zna drogę prowadzącą do Boga; i uczynimy to z tym większą uwagą, im większe jest nasze pragnienie przybliżenia się do Boga.
Ten, kto kieruje duszami, powinien być przede wszystkim człowiekiem modlitwy. Aby przyprowadzać dusze do Boga nie wystarczy niejasna i powierzchowna znajomość drogi. Konieczne jest, aby przewodnik również ją przeszedł i poznał jej trudności. To znaczy, powinien prowadzić życie wewnętrzne, mieć kontakt z Jezusem, który jest miłością. Powinien z miłością i własnym przykładem służyć odpowiednią wiedzą. Powinien być zjednoczony z Mistrzem, który posiada i udziela Boskiej mądrości. Dlatego będzie uciekał się „do Jezusa, do Tabernakulum, by Go poznać, by przetrawiać Jego nauczanie, by ten pokarm przekazać innym duszom”[8]. Przy Nim nauczy się przekazywać – dając się zrozumieć za pomocą „daru języków”[9] – to źródło prawd, które jest pokarmem dla duszy.
Faryzeusze nie umieli prowadzić ludu Bożego, ponieważ z własnej winy, pozostali bez światła. Na ramiona dzieci Bożych włożyli szorstkie i uciążliwe jarzmo, tymczasem brzemię Boże jest lekkie i wyzwalające. Nauczali, lecz nie wypełniali słów. Zatracili swoją pozycję przewodników, dobrych pasterzy.
Powinniśmy prosić o tę szczególną łaskę znalezienia takiego kierownika duchowego, który by nam pomógł, wskazał drogę świętości i sposób, w jaki ją przejść.
Pan zaś w prosty i naturalny sposób poprowadzi do tej osoby, która nauczy nas wznosić gmach własnego życia nadprzyrodzonego. Istnieje pewien sposób, aby sprawdzić, czy dokonaliśmy właściwego wyboru: jeśli kierownik duchowy ze zrozumieniem pomaga nam spotkać Pana we wszystkich wydarzeniach naszego życia i zjednoczyć naszą wolę z wolą Bożą.
Jeśli tak nie jest, prośmy a otrzymamy. Jeśli to znaleźliśmy, podziękujmy jak ktoś, kto otrzymał wielkie dobro.

__________________

[4] Św. Faustyna Kowalska, Dzienniczek, Kraków 1983, nr 61.

[5] Św. Jan Klimak, Drabina do Raju, Antyk 2003, PG 88.

[6] Federico Suárez, Matyja Dziewica, Pani nasza, Polwen, Radom 2005, s. 82.

[7] Tamże, s. 85.

[8] Św. Josemaría Escrivá, Kuźnia, nr 938.
[9] Tamże, 634: „Codziennie modlę się z całego serca, aby Pan udzielił nam «daru języków», który nie polega na znajomości wielu języków, lecz na umiejętności dostosowywania się do możliwości rozumienia przez słuchaczy.
– Nie chodzi o to, by «mówić głupio do tłumu, aby ten zrozumiał», lecz o to, by mówić mądrze, po chrześcijańsku, ale w sposób przystępny dla wszystkich.
– Proszę Pana i Jego błogosławioną Matkę o ten dar języków dla Ich dzieci”.

Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

KIEROWNICTWO DUCHOWE: Jak dobrze skorzystać z kierownictwa duchowego


Francisco Fernández Carvajal

I. Czym jest kierownictwo duchowe i czemu służy
Skrzypce

Znana jest historia pewnego biednego człowieka, który zarabiał na życie graniem na skrzypcach. Grał na nich wędrując po wioskach, a ludzie zbierali się wokół niego. Na koniec chodził między zgromadzonymi ze starym beretem w ręku, mając nadzieję, że pewnego razu napełni się on pieniędzmi.
Pewnego dnia zaczął grać jak zawsze. Ludzie zebrali się wokół i usłyszeli to, co zwykle: dźwięki niezbyt harmonijne, które wtenczas wydawały się jednak być szczytem możliwości muzycznych zarówno dla skrzypka, jak i skrzypiec.
I zdarzyło się, że pewnego dnia przechodził tamtędy pewien słynny kompozytor i wirtuoz skrzypiec. Zbliżył się do zebranych i w końcu instrument znalazł się w jego rękach. Jednym spojrzeniem ocenił możliwości skrzypiec, nastroił struny, przygotował je do grania… i wykonał utwór zdumiewająco piękny. Sam właściciel skrzypiec był zakłopotany i zdziwiony. Chodził z miejsca na miejsce, mówiąc: to moje skrzypce!, to moje skrzypce!, to moje skrzypce! Nigdy nie pomyślał, że w tych strunach drzemały takie możliwości. Te skrzypce były bardzo dobre!
Nie trzeba głęboko się zastanawiać, aby przyznać, że nie wykorzystujemy do maksimum naszych możliwości. W wielu sytuacjach jesteśmy może jak te stare, nienastrojone skrzypce, którym brakuje jednej struny. Jeżeli sami bierzemy się za coś poważnego w życiu, wychodzą nam… mało harmonijne dźwięki. Na koniec, za każdym razem, kiedy usiłujemy coś zrobić i my również potrzebujemy przejść ze swoim starym beretem w ręku, prosimy o oklaski, uznanie, chwałę… Żywimy się tym, a jeżeli widzowie nie są hojni, czujemy się zawiedzeni. W końcu sprawdza się powiedzenie: «kto się żywi okruchami, zawsze chodzi głodny»: nie nasyci się nimi. 
Jak wielka będzie różnica, kiedy pozwolimy, aby ten wielki kompozytor, którym jest Duch Święty nastroił nas, naprawił, dodał strunę, której brakuje i pozwolimy, aby On zagrał! Przeobrazimy się wówczas w Jego instrument: i sami zostaniemy zaskoczeni możliwościami, jakie zamknięte były w naszym sercu. Przekonamy się wówczas, że codzienne życie przeżywane razem z Bogiem jest ważne i imponujące. I zrozumiemy, że tylko On może nas napełnić, ponieważ jesteśmy stworzeni do nieskończoności i do wieczności. «Tylko w Bogu znajdzie człowiek prawdę i szczęście, którego nie przestaje szukać»[1].

Kto nas „naprawi”? 
Tylko Bóg ma środek zaradczy. Jedynie On może naprawić nasze życie, zaradzić, gdy brak mu harmonii i nadać mu sens w wielu sytuacjach oraz zagrać wspaniały utwór. Tylko On.
Jezus jest Nauczycielem i wyznacza nam prawdziwą i skuteczną drogę prowadzącą do radości, spełnienia i do zbawienia. Uczy z mocą, a nie jak uczeni w Piśmie, mówił o Nim lud. Tylko On zna drogę. Jedynie On może ją wskazać. Jest Lekarzem, ma wiedzę i potrzebne leki. Nie ma chorób nieuleczalnych dla Chrystusa; nie ma problemów, które by nie miały rozwiązania. Potrzebujemy jedynie zbliżyć się do Niego z zaufaniem: On leczy nasz egoizm.
I jeśli pewnego razu poczujemy się szczególnie chorzy, nie zapominajmy owych słów Jezusa: Zdrowi nie potrzebują lekarza, lecz ci, co się źle mają. On wówczas jest bliżej nas niż kiedykolwiek… jakkolwiek wielki byłby nasz błąd; nawet, gdyby było wiele naszych bied i wtedy, kiedy wydaje nam się, że nie ma ratunku, że za dużo czasu straciliśmy. Wszyscy chodzimy trochę chorzy i dlatego też wszyscy potrzebujemy Chrystusa: On jest środkiem na wszystkie nasze bolączki. Przyjdźcie do Mnie, mówi nam stale. On jest Dobrym Pasterzem, który szuka zagubionej owcy i niesie ją na Swych ramionach aż do zagrody. Kiedy chodzimy zagubieni, Chrystus wychodzi nas szukać i jeśli Mu pozwolimy, mimo że zbłądziliśmy z własnej winy, otrzymamy od Niego niespodziewaną opiekę. Każdy z nas jest dla Niego jedyny.
Pewnego dnia, w drodze powrotnej z długiej wycieczki po Pirenejach, ujrzeliśmy ogromne stado owiec, które schodziło w kierunku zagrody. Zauważyliśmy, że jedna z owiec miała złamaną nogę i w krótkim czasie pozostała w tyle, daleko od stada. Przyśpieszyliśmy i powiadomiliśmy pasterza, który jednak z obojętnością na twarzy odpowiedział: – To jedna z dziesięciu procent zagubionych owiec – i poszedł swoją drogą, jakby nic się nie stało. Przygnębiła mnie ta odpowiedź (tym bardziej, że zainteresowaliśmy się tą owcą!). Pomyślałem, że ów pasterz nie był taki jak Dobry Pasterz, o którym mówi Ewangelia. Pan nie pozwala nikomu zagubić się, mimo że jest zraniony, mimo że pozostał bardzo daleko.
Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zagubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła! (Łk 15,4-6).
Za pomocą dwóch pięknych obrazów prorok Izajasz opisuje łagodność, słodycz i miłosierdzie Mesjasza do ludzi: Nie złamie trzciny nadłamanej – mówi – nie zagasi knotka o nikłym płomyku (Iz 42,3).
Trzcina nadłamana, nikły płomyk reprezentują człowieka złamanego z powodu swoich nędz, bólów i cierpień, które na niego czyhają. Pan nie zniszczy człowieka złamanego; przeciwnie, pochyla się nad nim, stawia go na nogi z największą ostrożnością i przenika go siłą i życiem, których mu brakuje. On ma złote rączki! Tak mówimy o osobie, która z łatwością i ostrożnością ponownie składa delikatne przedmioty potłuczone na wiele kawałków lub o dobrym chirurgu. Pan ma ręce, które leczą i na nowo składają w całość!
Czasami mówimy o pewnym chorym człowieku, że nie ma dla niego rady i jego uleczenie uważamy za niemożliwe. W życiu duchowym tak nie jest: Jezus nigdy nie uważa za straconych tych, którzy popełnili błędy, są zagubieni czy zranieni w jakikolwiek sposób. Nikogo nie uważa za kogoś straconego na zawsze. 

Narzędzie łaski
Pan nas leczy i kieruje nami, raz działając bezpośrednio w naszej duszy, innym razem za pośrednictwem osób wybranych przez Niego, które są niejako narzędziami Jego łaski. Pan mówi o tym w sposób jasny: Kto was słucha, Mnie słucha (Łk 10,16); Komu odpuścicie, będzie mu odpuszczone… A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28,20). „Trzeba mieć przewodnika. Sam Chrystus Pan niejako to wskazał, gdy Pawłowi kazał iść po naukę do Ananiasza, a Korneliuszowi do Piotra, chociaż sam mógł ich oświecić”[2]. Bóg może działać w naszej duszy również za pośrednictwem naszych rodziców, przyjaciela, znajomego. Kierownik duchowy jest jednak tą osobą chcianą przez Boga, która zna ścieżkę dobrze, jest osobą, przed którą otwieramy naszą duszę. Służy nam za nauczyciela, lekarza, przyjaciela towarzyszącego nam na naszej drodze i za dobrego pasterza w sytuacjach, które dotyczą spraw Bożych. Wskazuje nam możliwe przeszkody i wyznacza nam cele w życiu duchowym, abyśmy walczyli skutecznie z konkretnymi wadami. Podnosi nas na duchu we wszystkich okolicznościach życia. Bóg w sposób prosty i dyskretny jest w nim obecny. Pomaga odkryć nowe horyzonty i budzi w duszy głód i pragnienie Boga, które letniość duchowa (zawsze zagrażająca) chciałaby zagasić. Daje nam światło, aby rozpoznać nasze powołanie bądź nas utwierdza w nim, jeśli już je znamy.
Kierownik duchowy ukierunkowuje nasze pragnienie świętości, walki przeciwko duchowej przeciętności i przeciw grzechowi. Dlatego też pragnienia (przynajmniej „pragnienie posiadania pragnień”) bycia lepszym, wzrostu w przyjaźni z Jezusem Chrystusem i wrażliwość na los innych są fundamentem kierownictwa duchowego.
Kościół zalecał tę praktykę od pierwszych wieków jako skuteczny środek w czynieniu postępów w życiu duchowym. „Trzeba koniecznie odkryć na nowo wielką tradycję osobistego kierownictwa duchowego, które zawsze przynosiło liczne i cenne owoce w życiu Kościoła (…) Trzeba zachęcać chłopców i młodzież, aby odkryli i cenili dar kierownictwa duchowego, aby go szukali i pełni ufności domagali się go od swoich wychowawców w wierze”[3].

____________________
[*] Tł. Monika Tomczyk, Wyd. AA, Kraków 2006 (Tytuł oryginału: La dirección espiritual), http://mateusz.pl/duchowosc/bs4-ffc-kdijz.htm.
[1] KKK, 27.
[2] Św. Józef Sebastian Pelczar, Życie duchowe, Wyd. św. Stanisława BM, Kraków 2003, tom 1, s. 197.
[3] Jan Paweł II, Adhortacja Apostolska Pastores dabo vobis, nr 40.

kliknij Część pierwsza - Kierownictwo duchowe

Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________