Celem tej strony jest przybliżenie Czytelnikom duchowości oraz mistyki zgodnie z Nauczaniem Kościoła Katolickiego. Publikowanie aktualnych orędzi nie pozostaje w sprzeczności z prawem kościelnym ani nie jest podstawowym celem tej strony.Adam-Człowiek nie jest administratorem bloga.

Modlitwa

W Imię Boga w Trójcy Świętej Jedynego, Ojca +, Syna + i Ducha + Świętego, uchodźcie duchy złe z tego miejsca, abyście nie widziały, nie słyszały, nie ujawniały, nie niszczyły, nie prześladowały, nie wprowadzały zamieszania do naszej pracy i planów. Nasz Bóg jest waszym Panem i rozkazuje wam, idźcie precz i nie wracajcie tu więcej. Amen. Mocą Twoją Panie Boże, uczyń nas niewidzialnymi dla naszych wrogów.(Za zgoda Kurii Diec. Warszawsko-Praskiej z dnia 8.11.1993 r. nr 184/K/93)

Wiemy dobrze, że Duch tchnie kędy chce (J 3,8). Wiemy też, że Kościół wymaga od wiernych zachowania ustawicznych praw i jeśli często okazuje się ostrożnym i nieufnym względem możliwych złudzeń duchowych u tych, którzy przejawiają niezwykłe fenomeny, to jednak jest i chce być pełen uznania dla doznań nadprzyrodzonych, udzielanych niektórym duszom lub też względem faktów cudownych, które niekiedy Bóg raczy włączać niezwykle do biegu naturalnego zajść życiowych”. papież Paweł VI Audiencja Generalna 29.11.1972

W związku z coraz liczniejszymi pytaniami wyjaśniamy, że nie odpowiadamy za treść, styl i charakter komentarzy i wpisów Administratorów strony wobroniewiaryitradycji. Opiekunem duchowym w/w strony jest ks. dr Adam Skwarczyński i do Niego proszę kierować wszelkie uwagi i zapytania w sprawach Państwa bulwersujących. Nie reagujemy również na insynuacje i pomówienia ze strony Administratorów oraz osób komentujących. Adm
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą św.Maksymilian Kolbe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą św.Maksymilian Kolbe. Pokaż wszystkie posty

Maryja Królowa Polski

św. Maksymilian M. Kolbe

Święto więc 3 maja to już nie tylko obchód przypominający nam konstytucję, ale uroczystość naszej Królowej, która w szczególny sposób okazuje miłość dla swej Rzeczypospolitej. Serce każdego Polaka zabije w tym dniu radośniej i złoży hołd - Królowej.
Czciciele i miłośnicy Niepokalanej Królowej! Dla nas dzień 3 maja to Jej dzień i cały miesiąc maj to Jej miesiąc, Jej czci szczególnie poświęcony. W jakiż więc sposób okażemy naszą miłość? Czy ograniczymy się tylko na gorących uczuciach, na tkliwych słowach? Nie. To byłoby za mało. Ona Królową Polski, więc i Królową każdego serca, co pod polskim niebem bije albo z dala od Ojczyzny tęskni, być musi. Zdobyć dla Niej serca wszystkich i każdego z osobna - oto nasza praca, zwłaszcza w tym Jej miesiącu.
Jak to uczynić? Przede wszystkim Jej powierzyć każdą sprawę, którą przedsięweźmiemy, zwłaszcza gdy o zdobywanie dla Niej dusz chodzi.
A potem? Nie opuścić żadnej sposobności do szerzenia czci i miłości ku Niej i postarać się, by na nabożeństwa majowe jak najwięcej dusz z nami uczęszczało czy to w kościołach, czy gdzieś z dala od świątyń, w kapliczkach lub przy obrazach przydrożnych.
Co jeszcze? Zadać sobie jakieś drobniutkie umartwienie na tę intencję, by Ona zakrólowała w sercach wszystkich, a zwłaszcza tych, o których nawrócenie się staramy.
I co jeszcze? Cześć i miłość ku Niepokalanej szerzy Jej "Rycerz". Niech więc każdy dołoży wszelkich sił, by jak najwięcej Czytelników w tym Jej miesiącu zjednać Jej "Rycerzowi". Dom, warsztat, biuro itd. każdego z Czytelników niech się stanie ruchliwą, choć zawsze pokorną placówką dla zbierania coraz to nowych, a jak najliczniejszych czytelników dla Jej "Rycerza".My jednak, Rycerze i Rycerki Niepokalanej, nie ograniczymy się do naszej tylko Ojczyzny, ale nie oszczędzimy modłów i wysiłków, by Ona, Niepokalana, stała się i to jak najprędzej Królową całego świata i każdej duszy z osobna, by każde, bez żadnego wyjątku, każde serce miłością ku Niej biło, bo Ona najłatwiej i najprędzej połączy serca biednych ziemian z gorejącym Sercem Zbawcy Boga.
Niechaj ten miesiąc będzie czasem generalnej ofensywy dla zdobycia dusz dla Najmiłościwszej Niepokalanej naszej Królowej.

Poznawać i czcić Niepokalaną jak św. Maksymilian Kolbe

Ks. Teofil Siudy 

8 grudnia 1854 r., bł. Pius IX ogłosił uroczyście dogmat Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.
Ta maryjna prawda stała się od początku dominantą życia św. Maksymiliana Kolbego, który poświęcił się służbie Niepokalanej, wcielaniu w życie dogmatu Niepokalanego Poczęcia.Nasz Święty może nas nadal uczyć poznawać i czcić Niepokalaną Matkę Chrystusa.
Przywołajmy zatem jego świadectwo. 

Poznać Niepokalaną
Św. Maksymilian często podkreślał, że po ogłoszeniu dogmatu Niepokalanego Poczęcia nie możemy się już zadowolić wiedzą, jaką o Niepokalanej miały poprzednie pokolenia. Naszemu Świętemu chodziło o odpowiedź na fundamentalne pytanie, które jak refren powracało w jego myślach: kim jesteś, o Niepokalana?; kim jesteś, o Pani?; kim jesteś, o Niepokalane Poczęcie? Na kształt tej odpowiedzi niewątpliwy wpływ wywarła tradycja franciszkańska. „Nasz zakon - pisał o. Kolbe - od początku swego istnienia przez siedem wieków nieustannie rozwijał złotą nić sprawy Niepokalanego Poczęcia - Najświętszej Maryi Panny”. Św. Maksymilian przy różnych okazjach będzie się odwoływał do tej franciszkańskiej tradycji na czele z nauczaniem bł. Jana Dunsa Szkota. Z drugiej strony - na ukształtowanie się myśli św. Maksymiliana w kwestii Niepokalanego Poczęcia wywarły wpływ objawienia maryjne w Lourdes, które miały miejsce cztery lata po ogłoszeniu dogmatu przez bł. Piusa IX. Św. Maksymilian będzie często nawiązywał do słów, jakie w Lourdes usłyszała Bernadetta: „Ja jestem Niepokalane Poczęcie”. O. Kolbe zestawi tę odpowiedź Pani z Groty Massabielskiej z odpowiedzią, jaką Bóg dał Mojżeszowi na Górze Horeb. W jednej ze swoich konferencji stwierdzi: „Pan Bóg, objawiając się Mojżeszowi, powiedział o sobie: «Jam jest, który jest» (Wj 3, 14) - to znaczy, że jest istnieniem samym. Matka Najświętsza zapytana przez Bernadettę, jak się nazywa, odpowiedziała: «Jam jest Niepokalane Poczęcie» - oto definicja Niepokalanej”. Dziewica Maryja różni się zatem zasadniczo od Boga, gdyż On istnieje od wieków, jest wieczny, a Ona zaczęła istnieć w czasie - jest poczęciem, jest stworzeniem. Jej poczęcie jest jednak poczęciem nieskalanym, bez zmazy, co odróżnia Maryję od pozostałych stworzeń. O. Kolbe stwierdza: „Niepokalana mówi o sobie: «Jam poczęcie», ale w przeciwieństwie do wszystkich innych ludzi «poczęcie niepokalane»”. Tak więc dla św. Maksymiliana słowa „poczęcie” i „niepokalane” stanowią niejako definicję Maryi.
Na tym jednak nie kończy się refleksja naszego Świętego o Niepokalanej. Istotny i oryginalny wkład w tę refleksję wnoszą jego rozważania na temat relacji między Niepokalaną a Duchem Świętym.
O. Kolbe nazywa Ducha Świętego - jako owoc miłości Ojca i Syna - poczęciem niestworzonym, wiecznym. Jest to poczęcie nieskończenie święte, niepokalane. Zauważa przy tym, że istnieje szczególna analogia, więź pomiędzy poczęciem Maryi i poczęciem Ducha Świętego. Podkreśla w tym kontekście, że Niepokalana to „najdoskonalsze podobieństwo Istoty Bożej w stworzeniu czysto ludzkim”. Swoje rozważania św. Maksymilian podsumowuje wnioskiem, że imię Maryi - Niepokalane Poczęcie jest w istocie imieniem Ducha Świętego, co stanowi oczywistą konsekwencję oblubieńczej więzi Ducha Świętego i Maryi. To Duch Święty dał własne imię Maryi. „Jeżeli w stworzeniach - czytamy w pismach św. Maksymiliana - oblubienica otrzymuje nazwę oblubieńca dlatego, że do niego należy, z nim się jednoczy, do niego się upodabnia i staje się w zjednoczeniu z nim czynnikiem twórczym życia, o ile bardziej nazwa Ducha Przenajświętszego - Poczęcie Niepokalane jest nazwą Tej, w której On żyje miłością płodną w całym porządku nadprzyrodzonym”.
Można zatem przyjąć, że w swojej odpowiedzi na pytanie: „kim jesteś, Niepokalana?” św. Maksymilian poszedł dalej niż bł. Pius IX. Mówiąc o „zachowaniu Maryi od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego”, Papież ukazał bowiem niepokalane poczęcie od strony negatywnej, podczas gdy o. Kolbe ujmuje je bardziej od strony pozytywnej. Niepokalane poczęcie Maryi jest dla naszego Świętego nie tylko Jej wolnością od grzechu pierworodnego, ale także, i przede wszystkim, Jej doskonałością, Jej świętością. Z tego też względu św. Maksymiliana można nazwać prekursorem nauczania Soboru Watykańskiego II, a także nauczania Jana Pawła II. W dokumentach ostatniego Soboru czytamy, „że przyjął się u świętych Ojców zwyczaj nazywania Bogarodzicy całą świętą i wolną od wszelkiej zmazy grzechowej, jakby utworzoną przez Ducha Świętego i ukształtowaną jako nowe stworzenie” (KK 56). A z kolei Jan Paweł II podkreśla, że Anioł zwiastowania pozdrawiając Maryję słowami „pełna łaski” nazywa Ją tym samym jakby „nowym imieniem” (por. RM 8). Można w tym dostrzec, wyrażoną językiem Objawienia, analogię do rozważań św. Maksymiliana o Niepokalanym Poczęciu jako „definicji” czy też właśnie „imieniu” Maryi, odsłaniającym istotową prawdę Jej osoby. 

Żyć duchem oddania Niepokalanej
Refleksja teologiczna św. Maksymiliana była ukierunkowana na działanie. Chodziło mu zaś ostatecznie o wcielenie w życie ludzi tego ideału, jaki stanowi Niepokalana. Jak wiadomo, o. Kolbe często powtarzał: „Niepokalana - oto nasz ideał”. Ona sama osiągnęła bowiem taki stopień identyfikacji z Bożym ideałem, że nie da się Jej oddzielić od Boga - jest zatem doskonałym wzorcem, ku któremu powinny być skierowane wszystkie ludzkie dążenia. Wszyscy - jak podkreślał nasz
Święty - powinni tak kształtować swoją osobowość, aby jak najprędzej do Niej się upodobnili i niejako w Nią się zamienili. Tajemnica Niepokalanej jako ideału i wzorca tkwi w Jej doskonałym posłuszeństwie Bogu. Św. Maksymilian świadomy tego stwierdza: „Trzeba by więc powiedzieć duszom, co i jak Niepokalana w konkretnych okolicznościach by myślała, mówiła, czyniła, żeby najdoskonalsza miłość Niepokalanej ku Bożemu Sercu rozpłomieniała na ziemi (...) chodzi o bezgraniczne, coraz intensywniejsze potęgowanie miłości stworzenia ku Stwórcy”.
Podstawowym warunkiem osiągnięcia jak najgłębszej identyfikacji z Niepokalaną jest zjednoczenie naszej woli z Jej wolą, a przez to z wolą Bożą. Maryja bowiem, jak wiadomo, w idealny sposób dostosowała swoją wolę do woli Boga, mówiąc w chwili zwiastowania: „niech mi się stanie” (por. Łk 1, 38). Stąd też o. Kolbe zachęcał do używania takich zwrotów, jak: „wola Niepokalanej”, „niech się dzieje wola Niepokalanej”, „Niepokalana tak zrządziła”. W owym „zbliżaniu się woli” - naszej i Niepokalanej - dochodzi z jednej strony do głosu prawda o naszym naśladowaniu Maryi, a z drugiej chodzi tutaj o rzeczywistość Jej pośrednictwa. „Bóg dał nam tę drabinę białą - pisał św. Maksymilian - i chce, byśmy po Niej do Niego aż doszli, a raczej, by Ona, przytuliwszy nas do swej matczynej piersi, aż do Boga nas przyniosła. Ale to są tylko różne obrazy, podobieństwa, analogie - dodawał nasz Święty. - Rzeczywistość jest bez porównania piękniejsza, wznioślejsza...”.
Żeby wyrazić swoją zależność od Niepokalanej - podkreślał o. Kolbe - używano wielu różnorodnych określeń, jak np. „sługa Maryi”, „sługa Niepokalanej”, „dziecko Maryi”, a także „rzecz i własność Maryi”. „Wszystkie te nazwy i wszystkie inne w rzeczy samej jedno i to samo oznaczają, i wszyscy ci, co ich używają, pragną całkowitego oddania się Matce Bożej”. Jedną miarą tego oddania, jaką widzi o. Kolbe, jest to, by była „Niepokalana twoja - a ty Jej”. Mówiąc o owocach oddania się Niepokalanej, św. Maksymilian zauważa: „Jeśli my Jej, to i nasze wszystko jest Jej, i Pan Jezus przyjmuje wszystko od nas jak od Niej, jak rzeczy Jej. I Ona nie może wtedy pozostawić tych czynności niedoskonałych, ale czyni je godnymi siebie, to jest niepokalanymi bez najmniejszej zmazy (...). Tak więc dusza oddana Niepokalanej powinna swobodnie iść za natchnieniem serca i o wiele śmielej zbliżać się i do Tabernakulum, i do Krzyża, i do Trójcy Przenajświętszej, bo to już nie ona sama się zbliża, ale z Matką Niebieską, Niepokalaną...”.
Przez takie bezgraniczne oddanie się Maryi, wyrastające i opierające się na dogmacie Niepokalanego Poczęcia, wzrasta poczucie odpowiedzialności za innych ludzi. Można powiedzieć, że oddanie proponowane przez naszego Świętego wprost ze swej istoty prowadzi do apostolstwa. Apostolstwo jest prostym i koniecznym następstwem oddania się Niepokalanej. Świadczy o tym przede wszystkim całe życie św. Maksymiliana. Podkreślał on, że oddani Niepokalanej mają działać „pod Jej opieką, to jest jako narzędzia w Jej niepokalanych rękach, i za Jej pośrednictwem, to jest używając środków przez Nią podanych”. Ojcu Maksymilianowi zależało bardzo na tym, by stać się „użytecznym narzędziem” w rękach Niepokalanej. Wymagał on od tych, którzy oddali się Matce Bożej, aby ciągle doskonalili się, okazując Jej całkowite posłuszeństwo. W tym miejscu można dostrzec swego rodzaju kontynuację ducha apostolatu maryjnego św. Maksymiliana, opartego na akcie oddania Matce Bożej, w papieskim nauczaniu Jana Pawła II. Ojciec Święty, zwłaszcza w swoich ostatnich dokumentach: liście Rosarium Virginis Mariae i encyklice Ecclesia de Eucharistia, zaprasza nas do „szkoły Maryi”, by w niej „uczyć się Chrystusa”, by móc Go skutecznie „głosić”. Zaprasza, by w kontekście celebracji Eucharystii „przyjmować” ciągle na nowo Chrystusowy dar Matki, wyrażając zgodę na to, „aby Ona nam towarzyszyła”.
Św. Maksymilian Kolbe może być zatem i dzisiaj naszym mistrzem i przewodnikiem w poznawaniu i czci oddawanej Niepokalanej. Wsłuchajmy się raz jeszcze w jego słowa: „Niepokalana - oto nasz ideał. Samemu do Niej się zbliżyć, do Niej się upodobnić, pozwolić, by Ona opanowała nasze serce i całą naszą istotę, by Ona żyła i działała w nas i przez nas, by Ona miłowała Boga naszym sercem, byśmy do Niej należeli bezgranicznie - oto nasz ideał. Promieniować na otoczenie, zdobywać dla Niej dusze, by przed Nią także serca bliźnich się otwarły, by zakrólowała Ona w sercach wszystkich - oto nasz ideał”.

Wszystko dla Niepokalanej
Wszystkie herezje sama zniszczyłaś o Niepokalana
Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Pokusy

Myśli św. Maksymiliana:
Bądźmy przygotowani na to, że pokusy będą i być muszą. Gdyby ich nie było, nie byłoby zasług. Trzeba nam tylko z nimi walczyć i przy pomocy Niepokalanej je zwyciężać. Bez nieprzyjaciela nie będzie walki, bez walki nie będzie zwycięstwa, a bez zwycięstwa nie będzie nagrody. Każda pokusa zwyciężona jest powodem do nowej korony.
Oto sposoby walki: Przede wszystkim cierpliwie je zwalczać. Przychodzi pokusa szorstkiego odniesienia się do jakiegoś współbrata - odnieść się do niego w sam raz łagodnie. Albo nie chce się czegoś wykonać, do czego posłuszeństwo wzywa - zrobić to i zrobić to dobrze, co posłuszeństwo nakazuje. Gdy jednak przychodzi pokusa przeciwna wierze, szóstemu przykazaniu, nadziei itp., wtedy nie brać się z nią za bary, ale raczej odwrócić myśl do czego innego. Ważną tu jest rzeczą, by odwrócić myśl od pokusy natychmiast. Spokojnie, ale natychmiast.
Pamiętajmy o tym, że najwięcej w walce z pokusami osiągniemy modlitwą i częstymi aktami strzelistymi - jest to bowiem broń niezawodna.i pewnie prowadząca do zwycięstwa. Wspomagajmy się wzajemnie tą potęgą modlitwy, osoloną pokutą i połóżmy całą naszą ufność w Niepokalanej, a wówczas będziemy spokojni o wyniki tej walki.
Należy starać się o wzmocnienie wewnętrzne. Najlepszym wzmocnieniem to nieufanie sobie, nieliczenie na swoje urobienie duchowe, a ufanie bezgranicznie Niepokalanej i uciekanie się do Niej. Ona niezawodnie nam pomoże.
Ważnym jest, żeby się nie bać pokus. Diabeł jako duch sprytny, ma umysł daleko bystrzejszy od nas, ale przy pomocy łaski Bożej, przy pomocy Niepokalanej, myśmy dużo od niego potężniejsi. Jeśli nie może nas doprowadzić do upadku, to przynajmniej stara się opóźnić nasz bieg do doskonałości, ale na dajmy mu tej satysfakcji, gardźmy nim i zaufajmy całkowicie Niepokalanej, a ataki kusiciela przyczynią się tylko do zwiększenia naszych zasług.
Żadna pokusa nie jest grzechem! Chociażby pokusa trwała nie wiem jak długo, nie jest bynajmniej grzechem, ale owszem, jak się dusza opiera, jest powodem do zasług.
Co do sposobu walki, to nie bawić się w wątpliwości i nerwowość, ale ze spokojem oddać się Niepokalanej i nic sobie z tego nie robić, po prostu nie mieć na to czasu. Być zajętym czym innym. Nie trzeba się martwić i niepokoić, bo szatan chce tylko duszę tak wymęczyć. Powtarzam więc, żadna pokusa nie zrobić duszy żadnej szkody, o ile z naszej strony nie ma na to zezwolenia.

Wszystko dla Niepokalanej - św. Maksymilian Kolbe

O. Maksymilian Maria Kolbe często mawiał:Wszystko dla Niepokalanej. Najczęściej kładł się spać dopiero po północy, pokonując codzienne trudy, aby Ona była znana, chwalona i czczona. Wszędzie był z Nią. Na studiach w Rzymie założył Rycerstwo Niepokalanej, aby starać się o nawrócenie grzeszników (...) i o uświęcenie wszystkich pod opieką i za pośrednictwem Niepokalanej. Gdziekolwiek przebywał – w Chinach, Indiach, Rosji, we Włoszech, w podroży na statku do Japonii, zakładając w kraju Kwitnącej Wiśni w języku japońskim „Rycerza Niepokalanej” (seibo no kishi) lub zatrzymując się w Szanghaju – myślał o budowie Niepokalanowa. W Polsce wybudował niedaleko Warszawy Miasto Niepokalanej – NIEPOKALANÓW. Nigdy nie dbał o sprawy materialne. Święte pragnienia pielęgnował w swoim sercu i składał je w sercu Matki Niepokalanej, aby Ona wybierała to, co najlepiej służy chwale Bożej:Jeśli Maryja będzie chciała, to tak będzie... Ona wie najlepiej. A Ona o wszystko się troszczyła i nigdy go nie zawiodła. Należał we wszystkim do Niej. Jej imię było zawsze w jego sercu, w myślach i na wargach. Wśród braci w Niepokalanowie pozdrawiano się imieniem Maryja.

Dla Maksymiliana Niepokalana to Gwiazda Polarna, która wyznacza kierunek jego drogi. Kochał Ją jak prawdziwą Mateczkę, zwracał się do Niej po synowsku:Matuchno Niepokalana, Matuchno Niebieska. To Ona, Rycerka Niezwyciężona, była rzeczywiście ośrodkiem jego życia duchowego i płodną naczelną zasadą działalności apostolskiej.

Kim jesteś, o Pani?
Swoją uwagę nieustannie kierował na Niepokalane Poczęcie Maryi, by moc czerpać z całego bogactwa Jej imienia, które Ona sama objawiła w Lourdes:Jestem Niepokalane Poczęcie, i które stanowi wyjaśnienie słów Anioła Gabriela: Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą (Łk 1, 28). Niepokalane Poczęcie – to imię Maryi, świętej od początku istnienia.
O. Maksymilian niejeden raz wołał: Kim jesteś, o Pani? Kim jesteś, o Niepokalana?(Wybór pism, 362). W jednym ze swoich artykułów z sierpnia 1940 r. pisał:Szczytem miłości stworzenia wracającego do Boga – to Niepokalana. Istota bez zmazy grzechu, cała piękna, cała Boża. Ani na moment wola Jej nie uchyliła się od woli Boga. Dobrowolnie zawsze była Bożą. I w Niej staje się cud zjednoczenia Boga ze stworzeniem. Ojciec jako swej Oblubienicy powierza Jej Syna, Syn zstępuje do Jej dziewiczego łona stając się Jej dzieckiem, a Duch Święty kształtuje w Niej cudowne ciało Jezusowe i zamieszkuje w Jej duszy, przenika Ją w tak niewysłowiony sposób,że określenie „Oblubienica Ducha Przenajświętszego” jest bardzo dalekim podobieństwem życia Ducha Przenajświętszego w Niej i przez Nią. W Jezusie dwie natury, Boska i ludzka, a osoba jedna – Boska, a tu dwie natury i dwie jeszcze osoby: Ducha Przenajświętszego i Niepokalanej, ale zjednoczenie Bóstwa z człowieczeństwem przechodzi wszelkie pojęcie... Wszystkie skarby otrzymuje Ona na własność i rozdziela, komu i w jakiej mierze sama chce... (Wybór pism, 366). Program o. Maksymiliana streszcza się w słowach: przez Niepokalaną.Konkretyzuje się on w całym jego życiu duchowym, ascetycznym i mistycznym, a znajduje zastosowanie w żarliwości apostolskiej, aby zdobywać dusze przez Maryję dla Boga.
Kiedyś zapytano go, skąd u niego taka pewność i wiara w potęgę Niepokalanej. W odpowiedzi zawsze wskazywał na naukę Kościoła i na doświadczenie franciszkańskiej szkoły duchowości: św. Antoniego Padewskiego, św. Bonawenturę, Rajmunda Lullo, Ulbertina z Casale, Bartłomieja z Pizy i Bernardyna ze Sieny.
W objawieniach Maryja ukazuje się jako Niepokalane Poczęcie. Tak było w 1830 r., kiedy przyszła do Katarzyny Laboure, czy w 1858 r. w Lourdes. Niepokalana nawołuje do czynienia pokuty, zachęca do odmawiania różańca; zresztą sama, jako źródło pomocy dla nas, odmawiała Zdrowaś Maryjo. To obraz Pośredniczki, wzywającej chorych na duszy i na ciele, aby ich uleczyć. Nic dziwnego, że te objawienia wyrzeźbiły niezatarty rys na duchowości o. Kolbego. Wierzył w pośrednictwo Maryi, nieustannie złączonej z Duchem Świętym, który uczynił Ją narzędziem uświęcenia każdego członka Ciała Mistycznego. Maryja spełnia wolę Ducha Świętego, który uczynił w Niej mieszkanie od pierwszej chwili Jej poczęcia. Jako Matka Jezusa jest Współodkupicielką rodzaju ludzkiego, a także Oblubienicą Ducha Świętego w rozdzielaniu łask wszelkich.
W swoim akcie oddania się Niepokalanej o. Maksymilian napisał: Gdzie Ty wejdziesz, tam łaskę nawrócenia i uświęcenia wypraszasz, przez Twoje bowiem ręce wszelkie łaski z Najsłodszego Serca Jezusowego na nas spływają.

Przygotowany przez Niepokalaną
Przeczytałem wiele pozycji o Maksymilianie, ale zawsze stawałem „zdruzgotany” w jego bunkrze głodowym. Nie miałem wątpliwości, że to sam Bóg poprzez Niepokalaną przygotował go na wyjątkowe cierpienia – tortury katów, którzy nie mogli znieść jego kochającego, miłosiernego i przebaczającego spojrzenia. Nawet wtedy ożywiała go miłość Chrystusa. Chodziłem po obozie, modląc się, podziwiając geniusz świętości o. Maksymiliana, św. Edyty Stein i wielu innych. To oni w sposób heroiczny potraktowali miłość Boga. Przez kanonizację Kościół stawia ich przed nami, byśmy się od nich uczyli, jak realizować w życiu codziennym przykazanie miłości Bożej. Ono stanowi istotę świętości, do której wszyscy jesteśmy powołani. W jednej z homilii Jan Paweł II powiedział: W tym miejscu straszliwej kaźni, która przyniosła śmierć czterem milionom ludzi z różnych narodów, o. Maksymilian Kolbe odniósł duchowe zwycięstwo, podobne do samego Chrystusa, oddając się dobrowolnie na śmierć w bunkrze głodowym – za brata (7 VI 1979).
Oprawcy zbrodni poszli w niepamięć, natomiast Kościół Boży z niepamięci człowieka ukazał jego wspaniałą chwałę. W obliczu ludów i narodów Ojciec Święty podniósł ubogiego z prochów i pyłów krematoryjnych i z książętami „na ławie posadził” w Królestwie Bożym.

Ks. Jan Konior

Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Wszystkie herezje samaś zniszczyła na całym świecie, o Niepokalana!

o. Maksymilian Kolbe
 
Wszystkie herezje samaś zniszczyła na całym świecie, o Niepokalana!


Jak to? Przecież jeszcze herezje istnieją, a tu Kościół święty, w pacierzach o Matce Najświętszej, mówi o dokonanym już zniszczeniu herezji i to wszystkich?
Gdy Napoleonowi w jednej z bitew doniesiono, że niespodziewanie ukazała się jazda nieprzyjacielska na jednym odcinku, odparł: "więc nieprzyjaciel przegrał". A przecież walka jeszcze nie była ukończona, ani nawet zwycięstwo widoczne. Wiedział jednak bystry ten wódz, że po owym ukazaniu się jazdy nie było dla przeciwników nadziei zwycięstwa. Nie inaczej i my zwyczajnie słyszymy nieraz: "ten już przepadł, lub przegrał, stracony", chociaż jeszcze sprawa nie ukończona, ale już beznadziejna.