Celem tej strony jest przybliżenie Czytelnikom duchowości oraz mistyki zgodnie z Nauczaniem Kościoła Katolickiego. Publikowanie aktualnych orędzi nie pozostaje w sprzeczności z prawem kościelnym ani nie jest podstawowym celem tej strony.Adam-Człowiek nie jest administratorem bloga.

Modlitwa

W Imię Boga w Trójcy Świętej Jedynego, Ojca +, Syna + i Ducha + Świętego, uchodźcie duchy złe z tego miejsca, abyście nie widziały, nie słyszały, nie ujawniały, nie niszczyły, nie prześladowały, nie wprowadzały zamieszania do naszej pracy i planów. Nasz Bóg jest waszym Panem i rozkazuje wam, idźcie precz i nie wracajcie tu więcej. Amen. Mocą Twoją Panie Boże, uczyń nas niewidzialnymi dla naszych wrogów.(Za zgoda Kurii Diec. Warszawsko-Praskiej z dnia 8.11.1993 r. nr 184/K/93)

Wiemy dobrze, że Duch tchnie kędy chce (J 3,8). Wiemy też, że Kościół wymaga od wiernych zachowania ustawicznych praw i jeśli często okazuje się ostrożnym i nieufnym względem możliwych złudzeń duchowych u tych, którzy przejawiają niezwykłe fenomeny, to jednak jest i chce być pełen uznania dla doznań nadprzyrodzonych, udzielanych niektórym duszom lub też względem faktów cudownych, które niekiedy Bóg raczy włączać niezwykle do biegu naturalnego zajść życiowych”. papież Paweł VI Audiencja Generalna 29.11.1972

W związku z coraz liczniejszymi pytaniami wyjaśniamy, że nie odpowiadamy za treść, styl i charakter komentarzy i wpisów Administratorów strony wobroniewiaryitradycji. Opiekunem duchowym w/w strony jest ks. dr Adam Skwarczyński i do Niego proszę kierować wszelkie uwagi i zapytania w sprawach Państwa bulwersujących. Nie reagujemy również na insynuacje i pomówienia ze strony Administratorów oraz osób komentujących. Adm
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2. OKRES BOŻEGO NARODZENIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2. OKRES BOŻEGO NARODZENIA. Pokaż wszystkie posty

Odnowienie przyrzeczeń Chrztu św.

Odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych, to wyrzeczenie się złego ducha i wyznanie wiary. Komunia św. jest czytelnym znakiem, że w naszych duszach dokonało się, i wciąż w nich trwa zmartwychwstanie i rozbrzmiewa tam wspaniałe, radosne Alleluja.

Za Odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych według jakiejkolwiek zatwierdzonej formuły (zawierającej wyrzeczenie się grzechu; tego wszystkiego, co prowadzi do zła; wyrzeczenie się Szatana; wyznanie wiary w Boga Trójjedynego np. przez odmówienie Wierzę w Boga) wierni uzyskują odpust cząstkowy pod zwykłymi warunkami.

Całym sercem pozdrawiamy Cię nasz najmilszy Zbawicielu w ten niedzielny poranek i wielbimy Twoje chwalebne Zmartwychwstanie. Spraw, niech cotygodniowe przeżywanie tej tajemnicy Zmartwychwstania wpłynie na pogłębienie naszej wiary, nadziei i miłości oraz na doskonalsze zjednoczenie się z Tobą. Dziękujemy Ci za łaskę chrztu świętego przez który i my zmartwychwstaliśmy dla Ciebie. O Zbawicielu, nasz Królu i Panie, oto teraz każda z nas odnowi święte przymierze z Tobą na chrzcie zawarte.

Panie Jezu Chryste uznaję Cię za Króla Wszechświata. Wszystko cokolwiek zostało stworzone, dla Ciebie jest stworzone. Wykonuj nade mną wszystkie Twoje prawa. Odnawiam moje przymierze zawarte z Tobą przy chrzcie świętym.

Wyrzekam się grzechu i szatana i wszystkiego, co prowadzi do zła. Przyrzekam żyć w wolności dziecka Bożego, a nade wszystko zobowiązuję się działać w tym kierunku, aby zatriumfowały prawa Twojego Królestwa, Królestwa prawdy, sprawiedliwości, miłości i pokoju.
Zgromadzenie Sióstr Antonianek od Chrystusa Króla

Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Nasz dar dla nowonarodzonego Króla

Ewangelia wg. św. Mateusza 2.1 - 13

Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali "gdzie jest nowonarodzony Król Żydowski?". Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon

To ewangeliczne pytanie nadaje nowy wymiar naszemu spotkaniu z Jezusem. Na tym polega również pragnienie Intronizacji, abyśmy poszukiwali Jezusa w naszym otoczeniu, Jeżeli wielu spośród nas nie ma możliwości objęcia Jezusa sercem, jeżeli komukolwiek trudno jest upaść na kolana i prosić "Panie przymnóż nam wiary!", to pozostaje jedynie długa droga poszukiwania Jezusa i pytanie, gdzie jest w moim życiu Król? Trzej Królowie - Mędrcy rozpoznali w Jezusie Króla, który ma założyć nowe królestwo oparte na nowych prawach.
    Wiedzieli, że owo "królestwo nie z tego świata" ma być tworzone przez Niego na tym świecie. Jak silne musi być pragnienie poznania nowego władcy, skoro decydują się na tak długą podróż. Idą za gwiazdą, która wskazuje im drogę do Króla. Nasze wędrowanie w poszukiwaniu znaku czy śladu Króla, niewiele różni się od wędrówki Mędrców. My też, wezwani przez Gwiazdę Zaranną - Maryję w znaku Jasnogórskim – przybywamy by lepiej przyjrzeć się, na nowy sposób, swojemu Królowi i oddać mu pokłon. Przychodzimy do Tronu Matki i Syna podobnie jak Mędrcy, aby oddać Mu pokłon, bo i nam świeci ta gwiazda i ani na chwilę nie ukrywa się. Oni nie zniechęcili się wizją trudów podróży, bo silne było w nich pragnienie poznania Króla Prawdy. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że "Bóg Ojciec dokonał w nich tego pragnienia poznania Jednorodzonego Syna Jezusa Chrystusa. To On zapewne uwolnił ich od władzy ciemności i uzdolnił ich do uczestnictwa w dziele świętych światłości". por.(Ef. 5,.8)
     Pytając o nowonarodzonego Króla dawno wiedzieli - że to On jest obrazem Boga Niewidzialnego, że w Nim zostało wszystko stworzone: "i to co w niebiosach i to co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, Trony, Panowania czy Zwierzchności czy Władza", por. (Ef.) On Jezus jest przed wszystkim co jest na świecie i wszystko tylko w Nim może istnieć i trwać". por.( Ef. Kor. Gal.) To przekonanie rodzi w ich sercach pragnienie, aby nie tylko poznać owego Króla, ale uznać Jego godność królewską co wyrażą, w złożeniu swych darów, godnych Króla. Jako poszukujący wykazują maksimum wysiłku, aby za wszelką cenę dotrzeć do pałacu Króla. Postawa trzech Mędrców jest tak jasna i klarowna, że postawiła w dwuznacznej sytuacji zarówno Heroda, jak cały Sanhedryn żydowski. (Mich. 5.1)
    Tym bardziej myślimy o nich jako o wspaniałych Mędrcach, którym dedukcja własnego umysłu, znajomość astronomii i wnikliwe czytanie ksiąg Pisma Świętego pozwoli rozpoznać znaki czasu, jak również drogę, na której muszą znaleźć Nowego Króla. Nikt z nas nie wątpi, że Herod znał Pismo, że on też czytał słowa: ;, A Ty Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego Izraela" (Mt.2.6) por. (Mich. 5.1). Przeczytał i nie zwrócił na to uwagi, mimo, że tak bardzo lękał się o swój tron i trwałość swego królestwa. Znalazł się w szczególnie trudnej sytuacji, gdy przybyli królowie, aby szukać nowonarodzonego Króla. Dopiero wtedy wzywa na naradę arcykapłanów i uczonych w Piśmie, aby oni znaleźli odpowiedź, gdzie jest Nowy Król. (Mt. 2.9-13) Nie wiemy jak długo trwały te debaty nad miejscem narodzenia Nowego Króla. Potwierdzenie prawdy znaleźli Mędrcy w nowym blasku gwiazdy, która na nich czekała, aby zaprowadzić ich do Betlejem.
     Samo spotkanie z Jezusem Królem, Maryją Matką czy Józefem Opiekunem i Ojcem, jest dla nich równie wstrząsające co radosne. Szukali bowiem królewicza w pałacu, spodziewali się świty królewskiej i honorów, a rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Dowiadują się, że to w tym, podobnym do innych domów w Betlejem, jest nowy Król. Mogą tam wejść i jeżeli chcą - zobaczyć Jezusa. Wiara ich jest tak głęboka, że widzą w blasku gwiazdy-komety, w zwykłym domu- pałac. Nawet nie rozmawiają między sobą, wiedzą po co przybyli. W duchu wiary widzą w Dzieciątku - Królewicza, któremu pragną oddać należny pokłon.
    Królowie - Mędrcy zawierzyli Bogu! Nie swojej gruntownej wiedzy, ale zawierzyli w sumieniu, potędze Boga. Wrażliwe sumienie dało im wiarę, że Prawda jest zwiastunem gwiazdy Mesjasza, jest znakiem Króla, który jak "gwiazda zabłyśnie kiedyś na firmamencie nieba, między niebem a ziemią". Gdybyśmy chcieli zrozumieć przeżycia owych Mędrców, albo wczuć się w ich usposobienie przed podróżą, to zapewne okazałoby się, że tak jak wielu z nas, tak i ich dręczyły wątpliwości. Jak udać się w tak daleką podróż, do obcego narodu, który nie wiadomo jak nas przyjmie. Może uznają ich za szpiegów, a może za wrogów. Królowie podejmują trud podróżowania. Zapewne już w nocy, gdy przybyli do Betlejem - Najświętsze Serce Małego Dzieciątka odbierało z radością ich cześć, i trud, i miłość, które są przecież najcenniejszym darem, na jaki stale oczekuje od nas, ludzi żyjących na tej ziemi.
    Zewnętrznie też Królowie - Mędrcy przyjęli wspaniały, imponujący, godny władców wygląd, by w ten sposób również uczcić Syna Ojca Wszechmogącego. Posłuszni natchnieniom Ducha przynieśli w darze złoto, by wspomóc ziemskie ubóstwo Króla Nieba. Przynieśli mirrę i kadzidło - jak gdyby po to, by stłumić swąd grzechów całego świata, który kłębić się będzie później wobec Króla - Najwyższej czystości.
    Te dary, to tylko zewnętrzne znaki ich głębokiej wiary profetycznej. Najważniejszy dar jaki złożyli Jezusowi Chrystusowi jako Bogu i Królowi oddają w pokłonie. To dar serca, którym od tej pory w duchu wiary, wielbią i czczą nowonarodzonego Króla Wszechświata. W rozumieniu jedności Syna z Ojcem, przynoszą kadzidło, jako widoczny znak modlitwy uwielbienia wznoszącej się do nieba, do Ojca! Co nadzwyczajne - przynoszą także dar dla Matki - Maryi. To mirra. Ta zaś jest zapowiedzią, że nowonarodzony Król zazna w życiu na tej ziemi, wiele goryczy, bólu; a w końcu śmierci. To na ten czas przygotowali mirrę. Wiedzą, że Jego Ciało jest święte i nie dotknie Go skaza zepsucia, gdy zostanie przybity do drzewa Krzyża. Ten dar mirry w geście ofiary, jest jak gdyby wołaniem w ostatniej chwili. "Jezu wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do Swego Królestwa". (Łk. 23,42)
    To właśnie dzisiaj Chrystus Król zwraca się do ciebie, do mnie, do nas wszystkich: oddajcie Mi siebie " w darze". Oddajcie swe życie, oddajcie wszystko czym jesteście i jakimi jesteście, aby cały świat poznał, że miłujecie swojego Króla całym swoim sercem, całym swoim umysłem i całym swoim życiem - ale również bliźniego swego miłujcie, jak siebie samego. Bo ten człowiek nie jest niczym gorszym od was. On zasługuje na taką samą miłość od Boga jak i od nas. "Przeto nigdy nikim nie pogardzajcie, nikogo nie potępiajcie. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie - miłość i przebaczenie". O tym poucza nas Ojciec Święty Jan Paweł II: Stwórca chciał, aby człowiek - żywy obraz Boga - był królem i panem. Bóg uczynił człowieka - w taki sposób, aby mógł on sprawować swoją funkcję króla ziemi .... Wszystko to wskazuje, że od samego początku jego natura nosi znamię królewskości. Człowiek jest stworzony, aby panować nad światem, po to otrzymał podobieństwo do Króla Wszechświata. Encyklika Evangelium vitae 93.
    Najgodniejszym darem, który dziś możemy złożyć u stóp Tronu Boga Króla jest wolna wola. Wolna, bo bez obawy i zastrzeżeń złożona w Sercu Jezusa i oddana do Jego dyspozycji z całego serca. Przez dar Intronizacji Jezus będzie wypełniał nasze życie, tak dalece, że ono nie będzie tylko nasze, ale będzie Życiem Boga. Przestaniemy się zajmować "wodą" plotek, pomówień, oszczerstw, nienawiści, wzajemnego ośmieszania czy poniżania innych, czy też okazywania im pogardy. Tę część naszego życia wypełnimy Bogiem i będziemy mogli powiedzieć za św. Pawłem: "żyję już nie ja - żyje we mnie Chrystus"!
    Dlatego można powiedzieć, że naturą Chrystusowego Królestwa jest Komunia wszystkich ludzi pomiędzy sobą i z Bogiem, jako Królem tego Królestwa. "Królestwo Chrystusa dotyczy wszystkich ludzi", społeczeństwa, całego świata. Pracować dla Królestwa znaczy uznawać i popierać Boży dynamizm, który jest obecny w ludzkiej historii i ją przekształca ... Krótko mówiąc, Królestwo Boże jest wyrazem i urzeczywistnieniem zbawczego planu Boga w całej Jego pełni". Encyklika Redemptoris missio.

Czytaj również ---> 
Złoto kadzidło mirra
kadzidło poświęcone
Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Święta Rodzina przy stole



Święto Świętej Rodziny przypomina nam o roli rodzinnego domu w życiu Jezusa i wszystkich, którzy należą do Jego Kościoła.Święto zaczęto obchodzić w różnych krajach i diecezjach od wieku XVIII. Po raz pierwszy ustanowił je 4 listopada 1684 r. w Kanadzie, za aprobatą papieża Aleksandra VII, biskup Francois Montmorency-Laval. Na stałe do liturgii wprowadzono je za pontyfikatu papieża Leon XIII, który na prośbę kard. Bausa, arcybiskupa Florencji, 20 listopada 1890 r. wydał dekret aprobujący „kult czci zwrócony ku Rodzinie Świętej”. Zatwierdził je papież Leon XIII (+ 1903). W swoich breve, m.in. w Neminem fugit (z 14 czerwca 1892 r.) i Cum nuper, niejeden raz zachęcał do naśladowania Najświętszej Rodziny. Wskazywał też na dobrodziejstwa, jakich można oczekiwać dzięki pobożności i związkom ze Świętą Rodziną: postęp w miłosierdziu, świętość obyczajów, atmosferę pobożności. W jednej ze swoich encyklik pisze:
Pod opieką Najświętszej Matki i św. Józefa w zupełnym ukryciu wychowywał się Jezus, Słońce sprawiedliwości, zanim swym blaskiem oświecił narody. Niewątpliwie jaśniała w tej Rodzinie wzajemna miłość, świętość obyczajów i pobożne ćwiczenia – jednym słowem wszystko, co rodzinę może uszlachetnić i ozdobić, aby dać na wzór naszym czasom”.
Leon XIII był też pierwszym, który wskazał na małżeństwo jako miejsce uświęcenia (Arcanum divinae sapientiae), nadrabiając wielowiekowy brak spojrzenia na rodzinę, jako na miejsce postępu duchowego i służby w Kościele. Papież Benedykt XV (+ 1922) rozszerzył święto świętej Rodziny na cały Kościół.
    Obrazy przedstawiające Najświętszą Rodzinę spotykamy już w katakumbach. Jednak Józef jest raczej jako statysta i na planie dalszym. Dopiero od wieku XIV mamy pełne obrazy i rzeźby przedstawiające życie Najśw. Rodziny. W Polsce w wieku XVII słyną nawet cudowne obrazy: św. Józefa w Kaliszu, gdzie jest cała św. Rodzina, w Studziannie, gdzie jest św. Rodzina przy stole, i podobny obraz cudowny Matki Bożej w Miedniewicach w pobliżu Niepokalanowa.
    Kiedy więc papież Benedykt XV ustanowił Święto Najśw. Rodziny w 1921 roku, nie wprowadzał on nowego do liturgii Kościoła nabożeństwa, ale rozciągnął tylko na wszystkie diecezje i narody nabożeństwo, które było już bardzo znane w całym świecie katolickim.
W Liście Episkopatu Polski do wiernych z dnia 23 października 1968 roku czytamy:
Dziś ma miejsce święto przedziwne; nie święto Pańskie ani Matki Najświętszej, ani jednego ze świętych, ale święto Rodziny. O niej teraz usłyszymy w tekstach Mszy świętej, o niej dziś mówi cała liturgia Kościoła. Jest to święto Najświętszej Rodziny – ale jednocześnie święto każdej rodziny. Bo słowo «rodzina» jest imieniem wspólnym Najświętszej Rodziny z Nazaretu i każdej rodziny. Każda też rodzina podobnie jak Rodzina Nazaretańska jest pomysłem Ojca niebieskiego i do każdej zaprosił się na stałe Syn Boży. Każda rodzina pochodzi od Boga i do Boga prowadzi”.


Cudowny obraz Matki Boskiej Studziańskiej (Świętorodzinnej) przedstawia Świętą Rodzinę przy posiłku. Został namalowany w pierwszej połowie XVII w. Znajduje się w głównym ołtarzu bazyliki św. Filipa Nereusza i św. Jana Chrzciciela.
   Do Polski trafił prawdopodobnie jako dar cesarza Ferdynanda II dla króla Władysława IV z okazji ślubu z Cecylią Renatą Habsburżanką. Po jej śmierci trafił do dworu w Nieznamierowicach i cudownie ocalał z pożaru. Kasztelanowa Starołęska przeniosła go do Studziannej. W końcu XVII w. został ozdobiony sukienkami.
Obraz o wymiarach 96x116 cm został namalowany farbami olejnymi wygładzoną warstwą, na płótnie naklejonym na cienkiej desce. Święta Rodzina zebrana jest przy stole podczas wieczornego posiłku. Maryja siedzi po lewej stronie stołu na ławie, a św. Józef stoi, lekko pochylony ku Dzieciątku. Jezus siedzi po prawej stronie na krześle. Matka Boża wpatrzona jest w Jezusa i podaje mu gruszkę. Jezus trzyma oburącz kielich, z którego pije. Św. Józef pilnuje, żeby naczynie nie wypadło dziecku z rąk.
Rozgłosu obrazowi przysporzyły cuda, których doznawali pielgrzymi i rycerze modlący się przed nim przed ważnymi bitwami. W Studziannej byli także polscy królowie – Michał Korybut Wiśniowiecki i Jan III Sobieski.
Sława obrazu bywała nawet większa niż wizerunku Matki Boskiej Jasnogórskiej. Rycerze nosili ryngrafy z podobizną Matki Boskiej Studziańskiej i oddawali jej hołd jako patronce bitewnych zwycięstw.
1 września 1968 r. odbyła się koronacja obrazu Matki Boskiej Studziańskiej. Koronę Jezusowi nakładał prymas Polski kard. Stefan Wyszyński , Matce Bożej – metropolita krakowski, kard. Karol Wojtyła, a św. Józefowi – bp Piotr Gołębiowski. 


Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Bóg wkracza w nasze życie

O. Ryszard Hajduk CSsR 

Kto się dzisiaj boi Boga, gdyż wielki jest i straszny (Ps 89,8)? Kto się dzisiaj boi Boga, gdyż przyjdzie, aby sądzić ziemię (Ps 96,13)? A kto się boi Boga, gdyż wprowadzi w życie człowieka jakieś „zamieszanie” i będzie chciał coś w nim zmienić? Gdyby przeprowadzić sondę, to zapewne ta ostatnia forma lęku przed Bogiem okazałaby się najbardziej powszechna. Wielu ludzi chce bowiem żyć tak, jakby Boga nie było. Taką postawę odnajdujemy w „Modlitwie współczesnego człowieka”: 

Posłuchaj, Panie Boże, dzisiaj chcę wyjechać z miasta, a jutro muszę podpisać umowę o kolejnej transakcji; nowy dom będzie gotowy za 10 miesięcy, a wtedy się przeprowadzimy; będziemy mieli trzecie dziecko, a pierwsze pójdzie do szkoły; rozbuduję sklep, wyrzucę wspólnika, wykupię resztę akcji, stanę na czele naszej organizacji kupieckiej; poszukam sobie innej przyjaciółki; domek letniskowy wymaga remontu; żona będzie miała operację; jestem dyrektorem generalnym; mam problemy z trzustką; niedługo dojdę do 60-tki; koncern działa, szybko rośnie kapitał podstawowy, niezłe widoki na następnych 10 lat, co ja mówię – na następnych 20 lat! Posłuchaj, Boże i bądź tak dobry, i nie wtrącaj się! 

   Tymczasem opowiadanie św. Łukasza o narodzeniu Jezusa ukazuje nam Boga, który „wtrąca się” w życie ludzi. Dzisiaj jesteśmy świadkami, jak przez Anioła Gabriela zwraca się do Maryi i zwiastuje Jej, że będzie Matką Syna Bożego. Maryja słyszy przy tym słowa: Nie bój się! (To samo usłyszy Jej mąż, Józef [Mt 1,20], a także pasterze na betlejemskich pastwiskach [Łk 2,10]).
    Nie bój się! Bóg jest dobry. Gdy wstępuje w życie człowieka, to nie po to, aby uczynić je czymś nie do zniesienia. Widać to na przykładzie Maryi. Na Boże powołanie odpowiada Ona „tak”. Gdy otwiera swoje serce na słowo Boga, Jej udziałem staje się prawdziwe szczęście. Maryja jest błogosławiona, czyli szczęśliwa, gdyż wielkie rzeczy uczynił Jej wszechmocny (Łk 1,48). Poddając się ufnie Bogu, śpiewa pieśń uwielbienia: Wielbi dusza moja Pana! Tak śpiewać może tylko ktoś bardzo szczęśliwy…
    A zatem nie bójcie się Boga! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! (bł. Jan Paweł II) On nie chce człowiekowi uprzykrzyć życia. On niczego nie zabiera, a daje wszystko. Kto oddaje się Jemu, otrzymuje stokroć więcej. Kto wpuszcza Chrystusa nie traci nic, absolutnie nic z tego, co czyni życie wolnym, pięknym i wielkim (Benedykt XVI). Bez Boga człowiek nie znajdzie prawdziwego szczęścia.
    Przekonuje się o tym niemiecka pisarka, Gabriela Kuby, znana w Polsce chociażby jako autorka książki „Rewolucja genderowa”. Spotyka ją wielka życiowa tragedia – opuszcza ją mąż. Zostaje sama z trójką dzieci. Od tego czasu czuje się coraz gorzej. Zapada na poważną chorobę – jest jakby sparaliżowana. Są dni, kiedy nie może podnieść się z łóżka. Również najmłodszy syn zaczyna chorować na chroniczną anginę. Na myśl o mężu ogarnia ją złość – chce rozwodu…
   Odwiedza ją sąsiadka. To wierząca kobieta. Tłumaczy chorej Gabrieli: Musisz się modlić… Uczy ją odmawiać Różaniec. Pomaga jej pójść do kościoła. Samotna matka chce spotkać Jezusa, ale boi się, gdy w świątyni widzi prawie wyłącznie starsze kobiety: „Czyżbym miała być jak one?” Potem ogarnia ją jeszcze jeden lęk. Gdy słyszy słowa Ewangelii i przypomina sobie przykazania, boi się, że ktoś odbierze jej wolność. Bo przecież teraz ktoś inny będzie jej dyktował, co jest dobre, a co złe? Pokój w sercu odnajduje dopiero wówczas, gdy docierają do niej słowa św. Teresy od Jezusa: Uznaj swoją nicość i powierz się Bogu! Od momentu, w którym zrobiła miejsce Bogu w swoim sercu, wraca do zdrowia. Niszczy podanie o rozwód…
   Tak jak do Maryi mówi dzisiaj Bóg do każdego z nas: Nie bój się! Mówi do nas przez swojego Syna, Jezusa. W Nim objawia się niepojęta dobroć Boga względem ludzi. Kto zrobi Jezusowi miejsce w swoim życiu, ten odnajdzie pokój, radość i szczęście. Tylko Bóg może przywrócić ludzkiemu życiu właściwy kierunek. Zróbmy mu zatem miejsce w naszych sercach! Na słowo Boże do nas kierowane odpowiedzmy „tak”! Niech to słowo pomoże nam uporządkować nasze życie. Niech i w nas miłość Boża staje się ciałem…

Autor: O. Ryszard Hajduk CSsR – Profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego w Olsztynie – Elbląg
Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Adorujemy Cię Słowo Wcielone

W przeżywanym okresie Twojego Narodzenia klękamy dzisiaj, aby złożyć u Twoich stóp całe nasze dziękczynienie. W licznych kolędach wyśpiewujemy wdzięczność za to, że Ty, odwieczny Bóg, stałeś się człowiekiem i zamieszkałeś między nami. Adoracja Twojego żłobka przypomina nam o potrzebie adorowania Boga przez cały kolejny rok naszego życia. Nie zawsze o tym pamiętamy. W okresie Twojego narodzenia aniołowie przypominają nam, w jaki sposób powinniśmy Cię przyjmować i wielbić.

Pismo Święte poucza: Gdy Bóg Ojciec wprowadza Pierworodnego na świat, mówi: „Niech Mu oddadzą pokłon wszyscy aniołowie Boży” (Hbr 1, 6). Panie Jezu Chryste, całe Twoje życie na ziemi, od przyjęcia ludzkiej natury aż do powrotu do nieba, otoczone jest obecnością aniołów. Niewidzialne duchy zostały stworzone przez Ciebie i dla Ciebie. Jak oznajmia św. Paweł: W Tobie zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, Trony, Panowania, Zwierzchności i Władze (Kol 1, 6). Ewangelista Mateusz zapowiada: Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim… (Mt 25, 31).

Jezu Chryste, Twój żłóbek i całe Twoje życie otoczone jest służbą i adoracją aniołów. To oni w środku nocy obudzili pasterzy i posłali do Betlejem. W naszym życiu spełniają tę samą misję. Budzą naszą wiarę i zachęcają do służby i adoracji. Dziękujemy za to, że pomagają nam odnajdywać Ciebie, Panie, i dają przykład oddania Tobie należnej chwały. 

O niebieskie Duchy i posłowie nieba,
Powiedzcież wyraźniej, co nam czynić trzeba.
Bo my nic nie pojmujemy, ledwo od strachu żyjemy. Gloria …

Idźcież do Betlejem, gdzie Dziecię zrodzone;
W pieluszki powite, w żłobie położone
Oddajcie Mu pokłon boski, On osłodzi wasze troski. Gloria …


Wszechmogący Panie, kiedy przychodzisz do nas w ludzkiej postaci, to na nowo odkrywamy godność każdego człowieka. Boskie Dzieciątko, kiedy klękamy przed Tobą w betlejemskiej stajence, nasze serca stają się bardziej wrażliwe na drugiego człowieka. Podczas adoracji żłóbka nasze serca napełniają się pobożnością, delikatnością, pokorą, życzliwością i żarliwością w miłości Boga i bliźnich. Z łaskami Twojego Narodzenia, Panie, chcemy wkraczać w rozpoczęty nowy rok. Przypominać nam będzie o nich każda niedzielna Eucharystia, a szczególnie hymn „Chwała na wysokości Bogu”. Po raz pierwszy w liturgii starożytnego Kościoła zaśpiewano ten hymn w noc Bożego Narodzenia podczas Mszy świętej sprawowanej przez papieża. Przepisy liturgiczne zachęcają nas, aby „Gloria” śpiewać z „pobożnością, pokorą i żarliwością”, a wymawiając imię „Jezus”, ze czcią pochylić głowę.

Panie Jezu Chryste, z tej adoracji żłóbka chcemy zabrać ten gest pochylenia głowy podczas śpiewania z aniołami „Gloria”. A dzisiaj wraz z Niebieskimi Duchami uwielbiamy i adorujemy Boga:

(po każdym wezwaniu można jeden raz zaśpiewać: Gloria, gloria, gloria in excelsis Deo!)

–  za to, że odwieczne Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami;
–  za stworzenie wszystkiego, co jest widzialne i niewidzialne, za stworzenie aniołów i ludzi;
–  za dar życia i rodziny;
–  za czas świętowania i odpoczynku;
–  za Aniołów Stróżów, którzy troszczą się o nasze zbawienie;
–  za każde dobro otrzymane od ludzi dobrej woli;
Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Trzy Boże Narodzenia w Betlejem

Muzułmanie z Betlejem pytają, być może ironicznie: „Wasz Bóg urodził się aż trzy razy? Macie trzech Jezusów?”. Boże Narodzenie jest tu bowiem obchodzone aż trzykrotnie i za każdym razem innego dnia. Dzieje się tak wskutek podziałów, jakie przez wieki nastąpiły w chrześcijaństwie.

Katolicy świętują przyjście na świat Jezusa w nocy z 24 na 25 grudnia, prawosławni z 6 na 7 stycznia, a najpóźniej, bo 19 stycznia, narodził się On dla Kościoła Ormiańskiego.

Kością niezgody jest też miejsce, w którym Maryja przypuszczalnie powiła Dzieciątko Jezus, wyznaczone przez srebrną gwiazdę w Grocie Narodzenia, znajdującą się w podziemiach betlejemskiej Bazyliki Narodzenia Pańskiego. W tym przypadku chodzi o dostęp poszczególnych Kościołów do tego miejsca, bardziej ze względów ambicjonalnych, niż liturgicznych.

Wierni odwiedzający świątynię są często zaskoczeni i zdegustowani sporami duchownych. Zwłaszcza katolików szokuje wyłącznie prawosławny wystrój bazyliki. Dopiero w grocie mogą się poczuć współgospodarzami świątyni. Tam wszyscy tak samo klękają i całują gwiazdę. W tygodniu przedświątecznym żeby to zrobić, grupy pielgrzymów muszą czekać ponad pół godziny na to, aż ci, którzy byli w kolejce przed nimi, opuszczą ciasną grotę.

Duchowni różnych odłamów chrześcijaństwa od stuleci toczyli spór o prawa do opieki nad miejscami świętymi. W połowie XIX wieku sułtan Imperium Osmańskiego, do którego wówczas należała Ziemia Święta, próbował specjalnym dekretem uregulować problem wspólnego użytkowania świątyń. Ponieważ dekret ten potwierdzał ówczesny stan podziału miejsca i czasu liturgii, określa się go jako „status quo”. Jednak w późniejszych latach przywódcy mocarstw wykorzystywali konflikt religijny do walki o strefy wpływów. Kradzież srebrnej gwiazdy betlejemskiej z Groty Narodzenia stała się pretekstem do wybuchu tzw. wojny krymskiej pomiędzy Francją, Anglią i Turcją z jednej strony a Rosją z drugiej.

Mimo tego zasada status quo przetrwała do dziś. Zgodnie z nią poszczególne części świątyń należą do różnych Kościołów, określony jest też szczegółowo porządek nabożeństw i zakres odpowiedzialności (za godziny liturgii, przebieg procesji, porządek sprzątania, sprzęty). Na przykład katolicy nie mogą odprawiać pasterki w Bazylice Narodzenia Pańskiego. Odbywa się ona w przylegającym do bazyliki kościele Św. Katarzyny, zbudowanym przez franciszkanów, którzy od siedmiu stuleci sprawują w imieniu katolików pieczę nad miejscami kultu religijnego w Ziemi Świętej. Bazyliką zarządzają prawosławni Grecy, oprócz lewej części transeptu, która przypadła w udziale Ormianom. Z kolei katolicy mają prawo dostępu do gwiazdy betlejemskiej i Groty Żłóbka, w której Chrystus miał być złożony po narodzinach.

Mimo zasady „status quo” niesnaski między duchownymi różnych wyznań, którzy są współgospodarzami świątyń, co jakiś czas mają miejsce w głównych sanktuariach ma Ziemi Świętej – w Betlejem i Jerozolimie. W Betlejem do przepychanek dochodzi zwłaszcza, gdy przedstawiciele poszczególnych odłamów chrześcijaństwa przystępują do wspólnego sprzątania bazyliki Narodzenia. Największe są napięcia grecko-ormiańskie. W grudniu 2007 roku 80 duchownych ormiańskich i greckich stoczyło ze sobą regularną bitwę w świątyni, tak że musieli ich rozdzielać uzbrojeni w pałki i tarcze palestyńscy policjanci. Ojciec Seweryn Lubeki, franciszkański gwardian w Betlejem, mówi: „My, chrześcijanie powinniśmy się wstydzić, że w najważniejszych dla nas miejscach świętych muzułmańskie siły porządkowe muszą nas pilnować, żebyśmy się nie pobili”.
Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Tajemnica Bożego Narodzenia

To, co odróżnia chrześcijaństwo od innych religii,to wstrząsający fakt Wcielenia. Prawdziwy Bóg staje się prawdziwym człowiekiem w łonie dziewicy Maryi: Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego,Maryi,z Józefem,wpierw nim zamieszkali razem,znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego (Mt 1:18).

Narodził się z Maryi Dziewicy
Pan Bóg stwarza każdą nową ludzką osobę podczas aktu zbliżenia kobiety i mężczyzny. Poczęcie Jezusa dokonało się inaczej, miało całkowicie inny charakter. Jezus Chrystus staje się człowiekiem bez udziału ludzkiego ojca, ponieważ Jego jedynym Ojcem jest Bóg Ojciec. Dziewicze poczęcie Jezusa w łonie Maryi dokonuje się mocą Ducha Świętego, który zstępuje na Maryję (Łk 1,35). Jezus nie jest osobą ludzką, którą Bóg adoptuje na swojego Syna. Bezbronne Niemowlę leżące na sianie w betlejemskim żłobie jest prawdziwą Boską Osobą Syna Bożego, "Emanuelem", "Bogiem z nami".
Jako Boska Osoba Słowa istniał odwiecznie. Natomiast w momencie Wcielenia przyjął prawdziwą, śmiertelną ludzką naturę. W Ewangelii św. Jana czytamy: Na początku było Słowo,a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(.) A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy (J 1,1,14).
Odwiecznie istniejący Syn Boży, który jest drugą Osobą Trójcy Świętej, staje się prawdziwym człowiekiem w łonie Maryi Dziewicy.
Dlaczego Słowo stało się ciałem?
Boska Osoba Słowa przychodzi na świat "dla nas i dla naszego zbawienia ". Staje się członkiem rodzaju ludzkiego, bierze na siebie grzechy wszystkich ludzi, aby je zgładzić i wszystkim dać szansę zbawienia. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16); W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy (1 J 4,10).
Boże Narodzenie jest objawieniem tajemnicy Bożego Miłosierdzia, niczym przez nas niezasłużonej Bożej Miłości, która zniża się do najzatwardzialszych grzeszników i podnosi z największych upadków. Do tego stopnia Bóg ukochał nas grzesznych ludzi, że "przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem. Ludzkimi rękami pracował, ludzkim myślał umysłem, ludzką działał wolą, ludzkim sercem kochał" (Gaudium et Spes, 22).Boże Narodzenie objawia nam prawdę o nieskończonej godności każdego człowieka. O godności osoby ludzkiej nie decyduje pochodzenie, narodowość, status społeczny, iloraz inteligencji ale tylko człowieczeństwo, z którym zjednoczony jest Chrystus. Taką samą godność i wartość ma dziecko poczęte w łonie matki i człowiek dorosły, laureat Nagrody Nobla i umysłowo upośledzony, milioner i żebrak. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie (Ga 3, 28). Tak więc w noc Bożego Narodzenia rozbrzmiewa radosna prawda, że dzięki Chrystusowi każda ludzka istota posiada nienaruszalne prawo do życia i wolności sumienia, którego żadne ludzkie prawo nie może nigdy nikomu odebrać.
To, co odróżnia chrześcijaństwo od innych religii, to wstrząsający fakt Wcielenia. Prawdziwy Bóg staje się prawdziwym człowiekiem w łonie dziewicy Maryi: Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego (Mt 1:18).
Abyśmy się stali "uczestnikami Boskiej natury " (2 P 1, 4)
Bóg rodzi się w stajni betlejemskiej, staje się ubogim i bezdomnym, aby nas obdarzyć swoim Bóstwem daje nam moc, abyśmy się stali dziećmi Bożymi (J 1, 12). Boże Narodzenie mówi nam o radości Boga, który w wielkiej prostocie i pokorze daje nam całą swoją miłość i szczęście abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo (Gal 4, 5)i stali się uczestnikami Boskiej natury (2 P 1, 4). Boże Narodzenie jest więc objawieniem niewyobrażalnych perspektyw dla każdego człowieka: Syn Boży stał się człowiekiem, aby uczynić nas Bogiem (św. Atanazy). Pan Bóg staje się jednym z nas, bierze na siebie wszystkie konsekwencje naszych grzechów, aby poprzez cierpienie, śmierć i zmartwychwstanie dać każdemu człowiekowi szansę wiecznego życia i pełni szczęścia poprzez przebóstwienie naszej śmiertelnej ludzkiej natury.
Ojciec Święty Jan Paweł II przypomina nam, że człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca -nie wedle jakichś tylko doraźnych, częściowych, czasem powierzchownych, a nawet pozornych kryteriów i miar swojej własnej istoty musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa. Musi niejako w Niego wejść z sobą samym, musi sobie "przyswoić ", zasymilować całą rzeczywistość Wcielenia i Odkupienia, aby siebie odnaleźć. Jeśli dokona się w człowieku ów dogłębny proces, wówczas owocuje on nie tylko uwielbieniem Boga, ale także głębokim zdumieniem nad sobą samym.
Jakąż wartość musi mieć w oczach Stwórcy człowiek, skoro zasłużył na takiego i tak potężnego Odkupiciela (por. hymn Exsultet z Wigilii Wielkanocnej), skoro Bóg Syna swego Jednorodzonego dał, ażeby on, człowiek nie zginął, ale miał życie wieczne (por. J 3, 16). Właśnie owo głębokie zdumienie wobec wartości i godności człowieka nazywa się Ewangelią, czyli Dobrą Nowiną. Nazywa się też chrześcijaństwem (Encyklika Redemptor Hominis , 10). Boże Narodzenie objawia nam prawdę o Bogu, który ukochał nas do szaleństwa i pragnie abyśmy w pełni Mu zaufali, otwierając swoje serca na dar Jego przebóstwiającej miłości. Pan Jezus mówił św. siostrze Faustynie:
Pragnę zaufania od swoich stworzeń, zachęcaj dusze do wielkiej ufności w niezgłębione miłosierdzie moje. Niechaj się nie lęka do mnie zbliżyć dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia mojego " (Dz 1059).
Pozostając prawdziwym Bogiem stał się prawdziwym człowiekiem
Prawda o Wcieleniu, że Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, od samego początku była fałszowana przez różnego rodzaju herezje. Pierwsze herezje (doketyzm gnostycki)negowały, prawdziwe człowieczeństwo Jezusa. Dlatego św. Jan pisał:
Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga. Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga;i to jest duch Antychrysta, który - jak słyszeliście - nadchodzi i już teraz przebywa na świecie (1 J 4, 2-3).
Herezję Ariusza, który głosił, że "Syn nie może być Bogiem, skoro był czas, kiedy On nie istniał ", potępił pierwszy sobór powszechny w Nicei w 325 r. , formułując w wyznaniu wiary, że Syn Boży jest "zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu" (homousios ). Biskup Apolinary z Laodycei twierdził, że Chrystus nie miał prawdziwej ludzkiej duszy, ponieważ jej miejsce zajęła Osoba Słowa. W odpowiedzi na tę herezję sobór Konstantynopolitański I w 381 r. zdefiniował jako prawdę wiary, że Jezus jest w pełni człowiekiem i posiada prawdziwą, rozumną ludzką duszę.
Później pojawiła się herezja nestoriańska. Nestoriusz, patriarcha Konstantynopola, twierdził, że w chrystusie są dwie osoby, osoba ludzka jest połączona z Osobą Boską Syna Bożego. Nestorianizm został odrzucony na soborze w Efezie w 431 r. Stwierdzono tam, że w Chrystusie nie ma dwóch osób, jedynym podmiotem człowieczeństwa Jezusa jest Boska Osoba Słowa. Jezus Chrystus jest Boską Osobą, w której przez unię hipostatyczną (zjednoczenie natury ludzkiej i boskiej w Osobie Słowa), nastąpiło zjednoczenie natury ludzkiej z naturą boską, z zachowaniem ich różnic. Maryja poczęła w swoim dziewiczym łonie i urodziła Jezusa, który jest Boską Osobą Syna Bożego. W ten sposób rodząc człowieka, który jest Boską Osobą, Maryja stała się Matką Boga, "Theotokos ". Eutyches był twórcą monofizytyzmu. Monofizyci uważali, że natura ludzka Chrystusa przestała istnieć, gdyż została wchłonięta przez naturę Boską. Herezja ta została odrzucona na Soborze Chalcedońskim w 451 r. Sobór ten orzekł, że Jezus Chrystus jest jedną Boską Osobą, która działa w dwóch naturach, boskiej i ludzkiej, połączonych bez pomieszania. Każda z natur zachowuje swoje właściwości i swoje działanie. Jeden i ten sam Chrystus Pan, Syn Jednorodzony, ma być uznany w dwóch naturach bez pomieszania, bez zamiany, bez podziału i bez rozłączenia. Nigdy nie została usunięta różnica natur przez ich zjednoczenie, lecz właściwości każdej z nich są zachowane i zjednoczone w jednej osobie i w jednej hipostazie (Breviarium Fidei VI 8).
Prawda wiary, że w Jezusie Chrystusie jest tylko jeden podmiot osobowy, a mianowicie Boska Osoba Syna Bożego, została na nowo zdefiniowana na Soborze w Konstantynopolu w 553 r. Wszystko to, co odnosi się do człowieczeństwa Jezusa (cała ziemska działalność, cierpienie, śmierć) należy przypisać Jego Boskiej Osobie. Tak więc w Jezusie Chrystusie sam Bóg doświadczył cierpienia i ludzkiej śmierci. W VII w. pojawiła się herezja monoteletyzmu. Patriarcha Sergiusz twierdził, że Chrystus nie posiada ludzkiej woli. Na Soborze Konstantynopolitańskim III w 681 r. została zdefiniowana prawda wiary, że Chrystus posiada dwie wole:ludzką i Boską. Ludzka wola idzie za Jego wolą Bożą, nie sprzeciwiając się jej ani nie opierając, ale raczej podporządkowując się tej Boskiej i wszechmocnej woli (Breviarium Fidei VI 50).
Na Soborze Nicejskim II w 787 r. stwierdzono, że ponieważ Syn Boży stał się prawdziwym człowiekiem, wobec tego ludzkie oblicze Jezusa można malować i ukazywać na świętych obrazach. Indywidualne cechy ciała Chrystusa rzeczywiście wyrażają Boską Osobę Syna Bożego. Uczynił On swoimi rysy swojego ludzkiego ciała do tego stopnia, że namalowane na świętym obrazie mogą być otaczane kultem, ponieważ wierzący, który czci Jego obraz "czci osobę, którą obraz przedstawia (Sobór Nicejski;KKK 477). Widzimy więc, że od samego początku Kościół bronił i definiował objawioną prawdę o tajemnicy Wcielenia.
Czy Jezus miał rodzeństwo?
Jak należy rozumieć ewangeliczne teksty mówiące o tym, że Jezus miał braci i siostry, a Maryja urodziła Jezusa jako pierworodnego syna?(por. Mk 6, 3;Mt 13, 55; Łk 8, 19-21). Najwięksi specjaliści od języków semickich stwierdzają, że zarówno w języku aramejskim jak i w hebrajskim nie ma terminu na określenie dalszego pokrewieństwa w linii bocznej. Aramejski termin acha i jego hebrajski odpowiednik ach oznaczały zarówno rodzonego brata jak i braci ciotecznych i stryjecznych. I tak czytamy w Księdze Rodzaju 12, 5, że Lot jest "bratem "Abrahama, co należy rozumieć, że jest jego bratankiem, krewnym (Rdz 14, 14). Trzeba pamiętać, że w Nowym Testamencie nie ma nigdy mowy o "synach "Maryi, że Jezus jest Jej jedynym Synem. Wisząc na krzyżu Chrystus poleca Apostołowi Janowi swoją Matkę, dlatego, że nie miała innych synów i córek. Trzeba pamiętać, że Maryja od samego początku była czczona przez wyznawców Chrystusa jako Dziewica "przed narodzeniem Jezusa, w czasie porodu i po Jego narodzeniu ". Termin "pierworodny" używano także wtedy gdy syn był jedynym dzieckiem. Ten zwyczaj został udokumentowany na napisach znalezionych na nagrobkach z I wieku. Na jednym z nich czytamy: "Arsinoe umarła wydając na świat swojego pierworodnego syna".
W świetle tych faktów nikt nie powinien mieć wątpliwości, że kiedy w Piśmie św. jest mowa o "braciach i siostrach "Jezusa, chodzi o Jego kuzynostwo.
Chrystus i demokracja
Dzięki temu, że w Jezusie Chrystusie Bóg stał się prawdziwym człowiekiem i w swoim Kościele jest nieustannie obecny w rodzinie ludzkiej, mógł powstać wspaniały gmach kultury i demokracji europejskiej. Opiera się on i wyrasta tylko z wartości chrześcijańskich, które pochodzą od Jezusa Chrystusa.
Jeden z założycieli Europejskiej Wspólnoty, Robert Schuman powiedział: Demokracja albo będzie chrześcijańska, albo jej wcale nie będzie. Antychrześcijańska demokracja jest karykaturą, która prowadzi do tyranii lub anarchii. Jezus Chrystus jest jedynym, który poprzez swoje Mistyczne Ciało - Kościół, broni godności każdego człowieka, a więc jego prawa do życia i wolności sumienia. Wszędzie tam, gdzie jest najmniejszy okruch prawdy, dobra i miłości obecny jest Chrystus ponieważ wszystko w Nim ma istnienie (Kol 1, 17). Każde autentyczne dobro ma swe źródło w Chrystusie. Chrześcijański system wartości jest więc jedynym fundamentem prawdziwej demokracji. Cała kultura polska i europejska wyrasta z chrześcijaństwa i wszystko to, co jest w niej nieprzemijające, cenne, europejskie, należy do chrześcijaństwa.
W ten święty okres Bożego Narodzenia Dzieciątko Jezus zaprasza nas do pokornej modlitwy za Polskę i Polaków, aby zdecydowanie odrzucali cywilizację śmierci, czyli taki styl życia, w którym nie ma miejsca dla Chrystusa i jego Ewangelii. Cywilizacji grzechu i śmierci może skutecznie przeciwstawić się tylko Wcielona Miłość - Jezus Chrystus. Tylko On może zapobiec pogrążaniu się naszej Ojczyzny i Europy w przepaści samozniszczenia. Dziecię Jezus pokazuje, że jego miłość jest bezbronna, że możemy ją odrzucić, ale staje się wszechmocna, jeżeli ją przyjmiemy i podporządkujemy jej nasze życie. Tylko wtedy, gdy Chrystus będzie jedynym Panem naszego życia, zarówno w wymiarze indywidualnym, jak społecznym i politycznym, będziemy świadkami wypełnienia się słów Zbawiciela, które usłyszała s. Faustyna na krótko przed swoją śmiercią: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. (Dz 1732).
Ks. M. Piotrowski TChr
Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Boże Narodzenie znakiem czasu

Gdy król Achaz odrzuca pomoc Bożą, bo w czasie zagrożenia Jerozolimy i królestwa judzkiego liczy na zagraniczne sojusze, słyszy proroctwo Izajasza: „Oto Panna pocznie i porodzi Syna i nazwie Go imieniem Emmanuel – Bóg z nami” (Iz 7,14). Dziewicze poczęcie Chrystusa w łonie Maryi jest spełnieniem tego dawnego mesjańskiego proroctwa.
W Adwencie rozważamy obecność Chrystusa w łonie Matki od poczęcia do narodzin. Dziewięciomiesięczny odstęp świąt Zwiastowania i Bożego Narodzenia – 25 marca i 25 grudnia w liturgii Kościoła – przypomina ukryte życie Człowieka od chwili poczęcia. Podobnie od święta Niepokalanego Poczęcia 8 grudnia do święta Narodzenia Maryi 8 września mija dziewięć miesięcy. Codzienna modlitwa Anioł Pański wyraża sens adwentowego oczekiwania. Rekolekcje adwentowe przygotowują do spowiedzi, a dobra spowiedź z grzechów popełnionych myślą, mową i uczynkiem i zaniedbaniem poprzedzona jest rachunkiem sumienia. Grzech myślą prowadzi do innych grzechów, zwłaszcza tych, w których grzesznik uporczywie trwa wynosząc swoje poglądy ponad wolę Bożą i prawo naturalne. Wielu katolików w Polsce aprobuje i popiera zło aborcji, in vitro, związków partnerskich, fałszywych ideologii, a zarazem wybiera w sposób demokratyczny ludzi złych, ponosząc odpowiedzialność za złe, niszczące skutki swojego wyboru. I nawet z tego się nie spowiada. A przecież ciężkim grzechem jest dawanie władzy złoczyńcom, choćby udawali katolików, a popełniają ten grzech wyborcy głosujący na partie nieludzkiej i antynarodowej destrukcji, np. PO. Wiele zależy od złej albo dobrej decyzji poszczególnego człowieka.
Anioł Stróż Polski mówi:
 „Często Bóg wybierał pojedyncze dusze, aby uratować cały naród. Bóg was wybrał i powołał, abyście nieśli innym narodom świadectwo wiary, męstwa i odwagi. Nie zaniedbujcie podjętej przez was różańcowej modlitwy narodowej (Krucjaty za Ojczyznę). Nie zniechęcajcie się, gdy jeszcze nie widzicie owoców waszej modlitwy. Bóg pokona waszych wrogów oraz oczyści wasze serca, nawet gdyby miał to uczynić dla małej garstki prawdziwie wiernych i Jemu oddanych. Bądźcie jednomyślnie zjednoczeniu w sercu Maryi, przed Jej królewskim tronem. Dzisiejsza strategia szatana jest o wiele groźniejsza od walki mieczem, ponieważ toczy on nieustanny bój przeciw poszczególnym duszom, aby oderwać je od źródła prawdy. Z całą wściekłością i przebiegłością chce zniszczyć serce narodu. Dlatego potrzeba wytrwałej i pokornej modlitwy”.
Anioł ostrzega przed czynem pozbawionym oparcia w myśli zwróconej ku Bogu. Znakiem czasu dla Polaków jest stopniowe odbieranie nam ludzkich narzędzi zwycięstwa. Tym bardziej trzeba więc sięgać po te narzędzia, których nikt nie odbierze walczącym z ich pomocą o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii. Ponieważ wiara wyraża się w kulturze, przeciwnik chce poddać nihilizmowi kulturę i moralność po to, aby żywą wiarę pozbawić oparcia i zamienić ją na obumarły, bezmyślny fideizm. Tak w kulturze, jak i w wierze duch i ciało stanowią jedność. Sercem naszej wiary jest tajemnica Wcielenia. Konflikt wewnętrzny w człowieku oznacza znieprawienie duszy i ciała i zwrócenie ich przeciwko sobie. Konflikty społeczne, które są wynikiem celowego antagonizowania ludzi, zwracania kobiet przeciwko mężczyznom, małżonków przeciwko sobie, dzieci przeciw rodzicom i odwrotnie, mniejszości przeciw większości, dewiantów przeciw normalnym, mają swoje źródło w odrzuceniu Wcielenia Syna Bożego. W Chrystusie Bóg na zawsze połączył sprawy ducha i ciała. Dlatego cieszy nas ciepło Świąt Bożego Narodzenia, śpiew kolęd i spokój domowego pojednania.
 Ks. Stanisław Małkowski
Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Aniołowie na polu pastuszków

W związku ze zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia warto zastanowić się również nad zagadnieniem zwiastowania Tego Wydarzenia przez Aniołów, jak i związanego z tym anielskiego śpiewu.
 Wspomnienie bowiem tej okoliczności również powraca ciągle w misteriach mszalnych, z czego - być może - nie wszyscy w nich uczestniczący, do końca zdają sobie sprawę. Jak bowiem podaje św. Łukasz Ewangelista, podczas Nocy Bożego Narodzenia: W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwalą Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzeki do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie». I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów Niebieskich, które wielbiły Boga słowami: «Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania». Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: «Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił». Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważając w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane" (Łk 2, 8-20).
Zdarzenie to jest wspominane podczas czytań ewangelicznych w dzień Bożego Narodzenia, tak iż pierwsza część (dotycząca zwiastowania aniołów o Narodzeniu Zbawiciela) jest czytana podczas Mszy nocnej, odprawianej o północy (tzw. pasterka). Następna - dotycząca reakcji pasterzy i nawiedzenia przez nich Dziecięcia - w czytaniu ewangelicznym Mszy odprawianej o świcie. Zaś podczas Mszy dziennej jest z kolei czytany fragment z Ewangelii św. Jana (J l, 1-14), wyrażający głęboką teologię Wcielenia Boga. Jednakże i ten fragment miał odniesienie do poprzedniego tekstu, co szczególnie widać w używanej kiedyś łacińskiej wersji przekładu. Pasterze mówiący pomiędzy sobą stwierdzają bowiem: Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, że słowo się stało o czym nam Pan oznajmił. Gdy tymczasem św. Jan stwierdza: Et Verbum caro factum est, et habitavit in nobis; et vidimus gloriam eius, gloriam quasi Unigeniti a Patre, plenum gratiae et veritatis (co znaczy: A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy).
Słowa pasterzy (zainspirowanych wcześniej przez aniołów) stanowiły zatem niejako pomost do słów wybitnych świętych, doktorów i teologów, opisujących Wcielone Bóstwo Jezusa Chrystusa (co też zostało następnie zauważone przez autorów kościelnych).
Powracając jednak do samego zdarzenia, to objawienie aniołów miało się wydarzyć przy strażniczej wieży pasterskiej, zwanej wieżą Ader, co według św. Hieronima oznacza po hebrajsku: wieżę stad. W IV w. miała zresztą św. Helena wystawić w tamtym miejscu świątynię, a następnie powstał też klasztor, zwany Ovile (tj. Owczarnia).
Św. Grzegorz Wielki zadał sobie z kolei pytanie, dlaczego w czasie Narodzenia Zbawiciela pasterzom w Judei pojawił się anioł, zaś magów (królów) ze Wschodu do adorowania Go nie anioł, lecz gwiazda doprowadziła? Na co św. Grzegorz odpowiada, że stało się tak dlatego, iż Żydom -jako rozumu używającym - rozumne stworzenie, to znaczy: anioł, powinno przepowiadać; zaś poganie, z tego powodu, że nie umieli używać rozumu, do poznania Pana nie przez głos, lecz poprzez znaki zostali doprowadzeni.
Św. Beda Czcigodny poucza zaś, że nigdzie wcześniej w Piśmie św. nie znajdzie się przypadków, które opisywałyby pojawianie się aniołów, wraz ze światłem. Ten bowiem przywilej właściwie został zachowany na ten dzień, kiedy wzeszło w ciemnościach światło Sprawiedliwego Serca, Miłosierny i Sprawiedliwy Pan, Słońce Sprawiedliwości. Pasterze zaś, którym było to zwiastowane, oznaczają w sposób mistyczny nauczycieli dla zgromadzenia i kierowników dusz wiernych. Noc zaś, kiedy to czuwali, stróżując nad swymi stadami, wskazuje zagrożenia pokusami, których prawdziwie czuwający strzec się nie zaprzestają. Pasterze czuwający oczekiwali bowiem Najwyższego Pasterza, Samego Chrystusa, który powiedział: „Ja jestem dobrym pasterzem" (J 10, 1 1). Co następnie przekazał św. Piotrowi, mówiąc: „Jeżeli mnie kochasz, paś owce moje" (J 2 1 , 1 5-1 7) . A także św. Piotr powiedział swoim następcom: „Paście stado Boże" (l P 5, 1-4).
Następnie pasterze powiedzieli do siebie: Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił (po łacinie występuje tu jakby odniesienie się tego wyrażenia do misteriów mszalnych, bowiem wspomniany wcześniej „korelacyjny" fragment z Ewangelii św. Jana, był kiedyś czytany na zakończenie każdej Mszy św). Zresztą, sama nazwa Betlejem oznacza: Dom Chleba - na co św. Beda dodaje: Żywego, nie uczynionego ludzkimi rękami, lecz Wiecznego w Niebie (stąd też i inni autorzy zauważali, iż Betlejem, czyli Domem Chleba jest Kościół).
Można też zauważyć, że to anioł pierwszy ewangelizował pasterzy, co widać w słowach łacińskich: Ecce enim evangelizo vobis gaudium magnum, quod erit omni populo (czyli: Oto bowiem zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem „całego narodu", a następnie pasterze głosili tę radość dalej. Św. Będą stwierdza przy tym, że określenie całego narodu, nie zawęża się do jednej nacji, ale oznacza: wszelkiemu ludowi wiernych, ze wszystkich narodów i języków, zebranych w Jeden Kościół Chrystusowy.
Beda mówi również o wewnętrznej radości samych aniołów podczas tego zwiastowania pasterzom, bowiem aniołowie - sławiąc i chwaląc Boga, Wcielonego dla odkupienia ludzi - cieszyli się również i z tego, iż widzieli, że i liczba samych duchów niebiańskich w Niebie się wypełni i dopełni (pomniejszona po upadku aniołów). Życzyli więc ludziom pokoju, gdyż wcześniej widzieli ich poniżonymi przez grzech, a następnie wraz z odkupieńczym Narodzeniem Pana w ludzkim ciele przyjęli jako swoich uczestników.
Jeżeli zaś chodzi o samo pojawienie się hymnu anielskiego w liturgii, to kiedyś zwykło się uważać, iż rządzący Kościołem w latach 125-136, pochodzący z Grecji, św. papież Telesfor, zarządził ze względu na świętą noc Narodzenia Pańskiego, aby na pamiątkę Tego Wydarzenia odprawiać nocną Mszę św. I podczas niej miano również wyśpiewywać tenże anielski hymn. Z tego to względu liczni późniejsi autorzy zaczęli przypisywać „dokończenie" hymnu właśnie temu papieżowi. Do słów anielskich dopisano bowiem te, które od ludzkiej strony również wyrażają chwałę Bogu (czego zapowiedź jest już niejako w ewangelicznych uwielbieniach od pasterzy), a także wdzięczność Chrystusowi i wiarę w Trójcę św.
Niemniej pojawiła się następnie równie liczna grupa, która twierdziła, iż pozostałe słowa hymnu dopisał - żyjący w IV w. doktor Kościoła, św. Hilary z Poitiers. To twierdzenie wynikało raczej z tego, iż to właśnie św. Hilary miał przetłumaczyć ten, istniejący już hymn z języka greckiego na łaciński.
Hymn śpiewano zatem w czasie Mszy św. tylko raz w roku, w noc Bożonarodzeniową, aż do czasów św. papieża Symacha, który rządził Kościołem w latach 498-514. On to zdecydował z kolei, aby hymn anielski śpiewano również podczas wszystkich innych Mszy niedzielnych w roku oraz podczas większych uroczystości (np. wspomnienia liturgiczne męczenników). Niemniej przywilej śpiewania tego hymnu zarezerwowany został tylko dla biskupów.
Należy również wspomnieć o sposobie, w jaki wówczas wykonywano tenże hymn: celebrans intonujący pieśń zwracał się ku wschodowi, bowiem - tak jak zwiastujący aniołowie znajdowali się u wschodniej strony Betlejem, ogłaszając pieśnią Narodziny Zbawiciela, tak i śpiewający pasterze dusz kapłani, powinni zwrócić się ku wschodowi, czyli w kierunku z którego nadszedł Odkupiciel.
Z czasem powróciło również zagadnienie autorstwa tekstu hymnu, który składał się z części anielskiej i dopisanych następnie słów. Niemniej ostatecznie autorstwo tych dopisanych słów pozostało tajemnicą, co wyrazili ojcowie IV synodu w Toledo w 633 r., stwierdzając po prostu, iż pochodzą one od autorów Kościelnych (należało by dodać: z czcigodnej starożytności wiary katolickiej).
Z kolei co się tyczy samych przepisów, odnośnie do wyśpiewywania hymnu, to złagodzono je następnie, pozwalając go intonować i śpiewać również kapłanom podczas niedzielnych Mszy, aby i ogół wiernych częściej mógł się cieszyć tą pieśnią. Podczas Bożonarodzeniowych świątecznych celebracji pamiętajmy więc (również i ze względu na historię tego hymnu anielskiego pełną czcigodnych tajemnic), że oto łączymy się wraz z anielskimi chórami (stanowiąc z nimi wspólnotę) w wyśpiewywaniu Chwały Boga.
Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________