Celem tej strony jest przybliżenie Czytelnikom duchowości oraz mistyki zgodnie z Nauczaniem Kościoła Katolickiego. Publikowanie aktualnych orędzi nie pozostaje w sprzeczności z prawem kościelnym ani nie jest podstawowym celem tej strony.Adam-Człowiek nie jest administratorem bloga.

Modlitwa

W Imię Boga w Trójcy Świętej Jedynego, Ojca +, Syna + i Ducha + Świętego, uchodźcie duchy złe z tego miejsca, abyście nie widziały, nie słyszały, nie ujawniały, nie niszczyły, nie prześladowały, nie wprowadzały zamieszania do naszej pracy i planów. Nasz Bóg jest waszym Panem i rozkazuje wam, idźcie precz i nie wracajcie tu więcej. Amen. Mocą Twoją Panie Boże, uczyń nas niewidzialnymi dla naszych wrogów.(Za zgoda Kurii Diec. Warszawsko-Praskiej z dnia 8.11.1993 r. nr 184/K/93)

Wiemy dobrze, że Duch tchnie kędy chce (J 3,8). Wiemy też, że Kościół wymaga od wiernych zachowania ustawicznych praw i jeśli często okazuje się ostrożnym i nieufnym względem możliwych złudzeń duchowych u tych, którzy przejawiają niezwykłe fenomeny, to jednak jest i chce być pełen uznania dla doznań nadprzyrodzonych, udzielanych niektórym duszom lub też względem faktów cudownych, które niekiedy Bóg raczy włączać niezwykle do biegu naturalnego zajść życiowych”. papież Paweł VI Audiencja Generalna 29.11.1972

W związku z coraz liczniejszymi pytaniami wyjaśniamy, że nie odpowiadamy za treść, styl i charakter komentarzy i wpisów Administratorów strony wobroniewiaryitradycji. Opiekunem duchowym w/w strony jest ks. dr Adam Skwarczyński i do Niego proszę kierować wszelkie uwagi i zapytania w sprawach Państwa bulwersujących. Nie reagujemy również na insynuacje i pomówienia ze strony Administratorów oraz osób komentujących. Adm
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1. ADWENT. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1. ADWENT. Pokaż wszystkie posty

Czas adwentu


Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni i Żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani” (Ap 1,18).

Adwent to czas, w którym przypominamy sobie, że nasz Pan i Zbawiciel przyjdzie kiedyś powtórnie, by sądzić żywych i umarłych. Ten dzień nieuchronnie nadejdzie. Nie pomoże odrzucanie od siebie tej myśli. Staniemy przed trybunałem Boga i zdamy sprawę z wszystkich naszych uczynków. Już dziś warto się zastanowić, co robić, by w dniu Sądu okazało się, że staliśmy po stronie Tego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem.
Poznając historię ludzkości dziwimy się nieraz panującym w różnych epokach obyczajom, poglądom i przesądom. Z perspektywy współczesności skłonni jesteśmy uważać tamtych ludzi za ciemnych i zacofanych. Sami wolimy określać się mianem postępowych i nowoczesnych. Tymczasem także w naszych czasach nie brak różnego rodzaju przesądów, które przyszłe pokolenia osądzą zapewne podobnie, jak my dziś oceniamy poglądy naszych przodków...
Nie sposób wyliczyć wszystkich mitów, którymi karmi się współczesny człowiek. Warto jednak zwrócić uwagę na dość powszechne wątpienie w możliwość poznania prawdy. Byłaby to postawa godna uznania, gdyby nie podnoszono jej do rangi cnoty. Kiedy wątpienie staje się fundamentem światopoglądu, wtedy on sam traci sens. Coś może być białe, czarne, szare albo w czarno-białe paski. Nie może jednak być jednocześnie i całkiem białe, i całkiem czarne. Można coś przyjmować lub odrzucać. Nie można przyjąć obu postaw równocześnie, gdyż na takim fundamencie niczego sensownego się nie zbuduje. Konsekwencją przyjęcia takiej agnostycznej postawy jest porzucenie wysiłku na rzecz poznania prawdy. Po co zgłębiać jakąś sprawę, jeśli i tak nie możemy dojść do konkretnych wniosków? Takie stanowisko sprzyja prymitywnemu spojrzeniu na świat, upraszczaniu skomplikowanych problemów i – jako że życie nie znosi pustki, paradoksalnie – przyjmowania nawet najgłupszych poglądów i postaw.
Jako wierzący w Tego, który jest Prawdą powinniśmy przeciwstawiać się tego rodzaju zwątpieniu. Prawda – owszem – bywa trudno poznawalna. Nieraz jej odkrycie prowadzi do niejednoznacznych ocen. Ale w większości przypadków można, przynajmniej z grubsza, ją poznać. Kiedy wiarę w Jezusa Chrystusa próbuje przedstawiać się jako jedną z wielu równoprawnych możliwości, miejmy odwagę wyznać, że Jezus jest jedynym Zbawicielem człowieka. Kiedy mówi się o dobru człowieka miejmy odwagę dodać, że „humanizm ograniczający się do tego co ludzkie (a zapominający o Bogu) jest nieludzki”. Kiedy wolność myli się ze swawolą odważmy się powiedzieć, że prawdziwie wolny jest ten, kto potrafi nie ulegać własnym zachciankom, a wiernie stoi po stronie prawdy, miłości i odpowiedzialności. Kiedy każe się nam czcić tolerancję jako bożka dzisiejszego świata miejmy śmiałość zauważyć, że zbyt często myli się ją z obojętnością wobec ludzkich problemów, albo wręcz ze zgodą na zło. W dzień Sądu Bóg nie zapyta nas o to, jak bardzo szliśmy z duchem czasu, ale czy spełniliśmy Jego nakaz: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody (...) uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28, 19-20); zapyta nas, na ile wierni byliśmy prawdzie, jaką nam przyniósł, na ile wierni byliśmy przykazaniu miłości.

źródło: internet
Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Niedziela radości

Adwent przygodnie napotkanemu katolikowi niejednokrotnie kojarzy się tylko i wyłącznie z okresem przed Bożym Narodzeniem, jako czas przygotowania do świąt. Niekiedy też, niestety, bywa on postrzegany jako okres swoistej pokuty i postu, co jest jak najbardziej błędnym przeświadczeniem.
    Ogólnie możemy powiedzieć, że Adwent jest czasem pobożnego i radosnego oczekiwania na pojawienie się Jezusa Syna Bożego. Obecnie przeżywamy jego trzecią niedzielę, w której manifestujemy naszą radość z bliskości Pana. Już bowiem w pierwszej antyfonie mszalnej Kościół dziś ogłasza: „Radujcie się zawsze w Panu, raz jeszcze powiadam: radujcie się! Pan jest blisko” (Flp 4, 4n). Po łacinie zawołanie to zaczyna się słowami: „Gaudete in Domino”. Dlatego często obecną niedzielę nazywamy „niedzielą gaudete”, czyli po prostu „niedzielą radości”.
Istnieje jeszcze jedna, dość intrygująca, nazwa tej niedzieli. Bywa ona bowiem nazywana „niedzielą różową”. Określenie to wywodzi się od koloru szat liturgicznych przewidzianych na ten dzień. Otóż, jest to właśnie kolor różowy. W całym roku liturgicznym stosuje się go tylko dwa razy (poza niedzielą gaudete, używa się go w tzw. niedzielę laetare, którą jest czwarta niedziela Wielkiego Postu).
     W Adwencie szaty liturgiczne mają zazwyczaj kolor fioletowy, który w jasnym świetle wydaje się przybierać barwę różową. Dobór koloru wynika z jego skojarzenia z widokiem nieba o świcie. Wyobraża on blask przyjścia Jezusa Chrystusa w tajemnicy Bożego Narodzenia. Przychodzący Zbawiciel jest bowiem dla nas Światłością, podobnie jak wschodzące Słońce. Właśnie tego typu porównanie odnajdujemy np. w tzw. Pieśni Zachariasza: „nawiedzi nas Słońce Wschodzące z wysoka, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają” (Łk 1, 78n).
    Wspólnota kościelna rozumie znaczenie wyjątkowego charakteru Adwentu jako czasu przygotowania do przyjęcia prawdy o Wcieleniu Boga. Dlatego też umieszcza ona adwentowe niedziele wysoko w tabeli pierwszeństwa dni liturgicznych. Oznacza to, że nie wolno nam zrezygnować z celebrowania „niedzieli gaudete” na rzecz np. parafialnych uroczystości odpustowych. Radość płynąca ze zbliżających się świąt nie wynika z emocjonalnych uniesień, lecz bierze się z autentycznych religijnych przeżyć. Sam Adwent zaś ukazuje nam prawdziwą radość bycia chrześcijaninem, który oczekuje pojawienia się swojego jedynego Pana.
    Trzecia niedziela Adwentu – niedziela radości. Radość najpierw popłynie do naszych serc z racji Prawdy – całej Prawdy o Bogu i od Boga pochodzącej. Powiedzmy sobie szczerze – świat jak naczynie jest przepełniony nie tylko biedą, narzekaniem, smutkiem, nerwami, obłudą. Jednak najgorszym jest kłamstwo. Ścieżki kłamstwa są ciemne i kręte. One nigdy nie dadzą z siebie radości, a odwrotnie zranią, zawiodą, wezwą do wstydu i odpowiedzialności, .Ktokolwiek na te ścieżki wejdzie i nimi zacznie iść wcześniej, czy później musi się zgubić, a może i zapłakać. Może dopiero wtedy odezwie się tęsknota za człowiekiem posiadającym prawdę, a nawet za Bogiem. Prawda jest zawsze jasna i prosta, choć czasem trudna do przyjęcia od zaraz. Zagubieni w krętych ścieżkach kłamstwa ludzie szukali Jana, wiedząc, że on zna prawdę o Bogu, o świecie, o człowieku, co więcej , że zna prawdę radosną , prowadzącą do zbawienia. Do tej radosnej i pięknej wyciągali ręce.
    Prawda jest nie tylko prosta i piękna. Ona jest jeszcze mocna. Kto posiada prawdę – dysponuje ogromną siłą. Najniebezpieczniejszym człowiekiem dla tego świata jest ten, kto zna prawdę, potrafi ją powiedzieć, powołać się na nią, usiłuje nią żyć. Takiego człowieka świat najbardziej się boi, obawia się go i za wszelka cenę usiłuje go się pozbyć. Tę opinię popierają przecież wrogowie Jana Chrzciciela, a później wrogowie Chrystusa. Cóż tu powiedzieć o naszych czasach, o ludziach i ich losie, jeśli się przyznają, że znają prawdę o wielu rzeczach.
    Ci, którzy szukali wybawienia – szli do Jana nad Jordan, wyznawali swoje winy, przyznawali się do czynionego zła, przyjmowali chrzest pokuty, wracali radośni i szczęśliwi drogą wiodącą do Boga, do szczęścia. Inni w tym czasie zastanawiali się, jak zamknąć usta mówiące prawdę. Cel osiągnęli – Jan oddał życie za prawdę. Jana się więc pozbyto.
     Niedziela Radosna – niedziela Radości – to czas naszej odpowiedzi na wezwanie Apostoła Prawdy. Człowiek otwarty na prawdę, szukający i kochający prawdę wcześniej czy później spotka się z Bogiem – Najwyższą Prawdę – pełną Radość. To nie jest łatwe zadanie ! Nie dajmy się okłamywać zwodniczymi wieściami, aby na sobie i w swoim sercu nie przeżywać dramatu zguby. 

źródło: Internet
Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

I Niedziela Adwentu "A" - Bądźcie gotowi i czuwajcie!

(Mt 24, 37-44)
    Jezus podejmuje w niej tematykę zburzenia Jerozolimy i Jego ponownego przyjścia (Mt 24-25). Odpowiada On na pytanie swoich uczniów dotyczące końca świata (Mt 24,3). W kontekście poprzedzającym omawiany tekst znajduje się scena opisująca drzewo figowe, którego soczyste gałązki i liście są znakiem zbliżającego się lata (Mt 24,32-33). Obraz drzewa figowego ma być dla uczniów Jezusa nauką o rozpoznawaniu znaków czasu. W kontekście następnym znajduje się przypowieść o słudze wiernym, którego przychodzący pan zastaje przy powierzonej mu czynności oraz o słudze niewiernym, który nie jest przygotowany na niespodziewane przyjście pana (Mt 24,45-51). Aż trzy razy – jak refren pojawia się w naszym tekście stwierdzenie o nadejściu Syna Człowieczego (ww. 37.39.44). Autor chce przez to podkreślić, że przyjście Pana jest absolutnie pewne. Uczniowie nie znając czasu przyjścia Syna Człowieczego powinni być w stanie ciągłej gotowości.

Lectio 
w. 37-39A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego.
   Jezus odpowiadając uczniom na pytanie kiedy nastąpi koniec świata i jakie znaki będą temu towarzyszyć (Mt 24,3) porównuje przyjście Syna Człowieczego do starotestamentalnego wydarzenia potopu za czasów Noego. Podkreśla przy tym, że potop przyszedł w sposób nieoczekiwany powodując duże spustoszenie wśród tych wszystkich, którzy się go nie spodziewali. W tekście Księgi Rodzaju opisującym sytuację przed potopem widoczny jest wyraźnie kontrast między postawą ludzi nieprawych a czuwającą postawą sprawiedliwego Noego. Pan postanawia zgładzić wszystkich popełniających nieprawość i ocalić Noego – Rdz 6,5-9 Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. Wreszcie Pan rzekł: «Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi: ludzi, bydło, zwierzęta pełzające i ptaki powietrzne, bo żal mi, że ich stworzyłem». Tylko Noego Pan darzył życzliwością… Noe, człowiek prawy, wyróżniał się nieskazitelnością wśród współczesnych sobie ludzi; w przyjaźni z Bogiem żył Noe. Autor Listu do Hebrajczyków podkreśla, że tym, co uchroniło Noego przed zagładą potopu była jego wiara - Heb 11,7 Przez wiarę Noe został pouczony cudownie o tym, czego jeszcze nie można było ujrzeć, i pełen bojaźni zbudował arkę, aby zbawić swą rodzinę). W wyrażeniu „jedli i pili, żenili się i za mąż wychodzili” ukazana jest ludzka egzystencja osadzona na materialnych potrzebach. Mowa jest tu o naturalnych czynnościach człowieka (jedzenie, picie, zawieranie małżeństw). Czynności te jednak mogą być wykonywane przez ludzi nieprawych, którzy nie odnoszą swego życia do  Boga i do wartości duchowych. Postawę taką można porównać do ludzi nierozsądnych, którzy nie widzą potrzeby wypełniania nauki Boga w swoim życiu. We wcześniejszym kontekście Ewangelii św. Mateusz charakteryzuje taką postawę w sposób obrazowy jako budowanie domu na piasku – Mt 7,26-27 Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki». Ewangelista mocno podkreśla motyw niespodziewanego przyjścia Syna Człowieczego. Obraz Syna Człowieczego nawiązuje do wizji eschatologicznej opisanej w Księdze Daniela, w której postać ta na obłokach nieba przybywa przed tron Boga dokonującego sądu nad ludzkością. W wizji Daniela Syn Człowieczy otrzymuje panowanie, chwałę i władzę królewską – Dn 7,9-14 Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła - płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał od Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi. Z powodu gwaru wielkich słów, jakie wypowiadał róg, patrzałem, aż zabito bestię; ciało jej uległo zniszczeniu i wydano je na spalenie. Także innym bestiom odebrano władzę, ale ustalono okres trwania ich życia co do czasu i godziny. Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego.  Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie. Uczniowie Jezusa są zachęceni do postawy gotowości i czujności na przyjście Syna Człowieczego. Ich postawa zostaje skontrastowana z głupotą ludzi, którzy żyją tak jakby Boga nie było.


w. 40-41Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona.   
 Nieoczekiwane przyjście Syna Człowieczego nastąpi w chwili wykonywania prac przez mężczyzn (prace w polu) i przez kobiety (prace w przygotowaniu posiłku). Wraz z tym przyjściem nastąpi sąd dokonujący rozdziału na tych którzy będą wzięci i zostawieni. Rozdział ten dokona się nie na podstawie wykonywanej pracy, lecz na wewnętrznej postawie serca. Czytając ten obraz w powiązaniu z wcześniejszym kontekstem można stwierdzić, że ludzie ci choć wykonują podobne czynności, to jednak różnią się swoją postawą życiową. Jedni tak jak Noe mądrze czuwają chodząc w obecności Pana, inni zaś żyją tak jakby Boga nie było koncentrując się tylko na sprawach doczesnej egzystencji. Termin „wzięty” odnosi się do człowieka, który zostaje oddzielony od ludzi złych i ocalony (zbawiony) przez Syna Człowieczego. We wcześniejszym kontekście mowa jest gromadzeniu „wybranych” przez aniołów na końcu czasów – Mt 24,31 Pośle On swoich aniołów z trąbą o głosie potężnym, i zgromadzą Jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż do drugiego. Jezus przychodzi powtórnie, aby „zabrać” do siebie swoich uczniów. Dobrze wyraża to tekst Janowy - J 14,3 A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.  

w. 42 Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. 
  Jezus wzywa swoich słuchaczy do postawy czuwania. Tylko w takiej postawie człowiek może świadomie przeżywać tajemnicę swojej egzystencji i dostrzegać, że celem jego życia nie jest ziemia, lecz Niebo. Mateuszowe wyrażenie czuwajcie (gr. grēgoreite) może być także tłumaczone jako „bądźcie przytomni, bystrzy, żywi”. Jest to postawa wrażliwości i szczególnego wyczulenia na Bożą wolę w życiu człowieka. Postawa ta wymaga pokory i zgody na działanie Boga w życiu człowieka. W mowie eschatologicznej Jezusa wezwanie do czuwania jest wielokrotnie wzmiankowane. W sposób szczególny jest ono akcentowane w przypowieści o wiernym i niewiernym słudze (Mt 24,45-51) oraz w przypowieści o pannach mądrych i głupich (Mt 25,1-13). Czuwanie charakteryzuje się gotowością wypełniania woli Boga poprzez odrzucenie uczynków zła i praktykowanie dobra. Dzięki postawie czuwania człowiek wdzięcznym sercem dotyka miłosiernego Serca Boga, który nieustannie zaprasza go do wspólnoty życia i miłości. W ten sposób w dzień Pański z nadzieją i radością wita swego Oblubieńca – Syna Człowieczego, którego nieustannie przyzywał najgłębszym pragnieniem swego serca w słowach – Marana thaPrzyjdź Panie (1 Kor 16,22; Ap 22,20). Wyrażenie „wasz Pan” wskazuje na szczególną bliskość przychodzącego Syna Człowieczego. Nie jest On osobą, której trzeba się bać, lecz jest Panem, który umiłował ludzkość aż do końca – aż po śmierć krzyżową. 

w. 43 A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. 
    Jako ilustrację do postawy czuwania podaje Ewangelista przykład gospodarza, który dba o swoje dobra materialne i czuwa, aby nie doszło do włamania do jego domu. To czuwanie jest tym bardziej skrupulatniejsze im bardziej gospodarz ma świadomość co do czasu włamania. Obraz złodzieja działającego w nocy, gdy inni śpią wskazuje na kruchość i przemijalność życia.  Tak jak dobry gospodarz dba o dobra materialne, tak każdy człowiek powinien dbać o swe życie duchowe aby osiągnąć prawdziwe szczęście i wieczność. W Apokalipsie dwukrotnie przyjście Jezusa porównane jest do nieoczekiwanego przyjścia złodzieja (Ap 3,3 Pamiętaj więc, jak wziąłeś i usłyszałeś, strzeż tego i nawróć się! Jeśli więc czuwać nie będziesz, przyjdę jak złodziej, i nie poznasz, o której godzinie przyjdę do ciebie; Ap 16,15 Oto przyjdę jak złodziej: Błogosławiony, który czuwa i strzeże swych szat, by nago nie chodzić i by sromoty jego nie widziano.  Troska o życie duchowe powinna być większa niż troska o dobra doczesne. Czuwanie wyraża się w postawie odrzucania wszelkich pokus szatana i  wiernej realizacji woli Boga. 
w. 44  Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. 
     Ewangelista mocno akcentuje przyjście Syna Człowieczego jako pewny fakt. Nie podaje on żadnych szczegółów co do opisu tego przyjścia, na które powinni być gotowi wszyscy uczniowie. Mimo nauczania o znakach poprzedzających przyjście Syna Człowieczego nikt nie zna czasu dokładnego czasu tego przyjścia. Dlatego postawa uczniów winna charakteryzować się czujnością i gotowością na przyjście Pana. Pięknie wyraża to tekst Apokalipsy – 3,20-21 Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie.  

Meditatio
   Nadejście Syna Człowieczego nie jest dla człowieka powodem do strachu i przygnębienia, lecz wręcz przeciwnie powinno być nadzieją i radością. Wraz z tym nadejściem można dostrzec głęboką, duchową rzeczywistość, w której prawda zwycięża nad kłamstwem a dobro tryumfuje nad złem. Centralną postacią wydarzeń eschatologicznych jest Syn Człowieczy, który objawia się jako Oblubieniec i Odkupiciel człowieka. Jego celem nie jest destrukcja rzeczywistości, lecz je przemiana na Nowe Niebo i Nową Ziemię. W tej perspektywie człowiek wierzący może nosić w sobie mentalność zwycięzcy łączącego swe życie ze zwycięskim Chrystusem. Oczekiwanie na zwycięski dzień nie wzbudza lęku i przerażenia, lecz jest głębokim pragnieniem każdego, kto pokłada nadzieję w Bogu. Pełen mocy i chwały Syn Człowieczy ukazuje ludzkości, że krzykliwe zło i wyrafinowane kłamstwo zostaje unicestwione. Człowiek wiary winien nieustannie prostować swoją postawę i wznosić swoją głowę ku niebu. Tylko w takiej postawie może mocno stąpać po twardym ziemskim gruncie ludzkiej egzystencji, której sens i cel nie wyczerpuje się w doczesności. Ze wzrokiem skierowanym ku Niebu człowiek w mocy Chrystusa potrafi przeciwstawić się złu i prowadzić z nim zwycięską walkę w różnych płaszczyznach swojego życia. Wydostaje się wówczas z egzystencjalnej pustki i z sideł doczesności, w których najwyższą wartością jest jedzenie, seks i praca. Potrafi spoglądać z nadzieją na siebie, na drugiego człowieka i na otaczającą go rzeczywistość. Wezwanie do stałego czuwania i modlitwy staje się tak bardzo aktualne w okresie Adwentu, który rozpoczynamy. Postawa czujności to jeszcze głębsze przylgnięcie do Pana, aby uniknąć wszelkich zasadzek zła. Postawa modlitwy to zanurzenie swego serca w Sercu kochającego nas Ojca. Tylko w takiej postawie serce napełnione lękiem przemienia się w serce pełne pokoju. Tylko wtedy śmierć spowodowana grzechem przemienia się w życie łaski. Tylko wtedy tryumfuje Miłość, która jest potężniejsza niż śmierć.


Contemplatio
Przyjdziesz? Przyjdziesz Panie

By rozległą pustynię Wypełniło ŻYCIE 
Miłość Tchnienie Twego Ducha
Zrosi ziemię mego serca 
I przemieni je w Twoją świątynię
Przygotuj w niej ołtarz 
By dopełnić się mogło DZIĘKCZYNIENIE…
Przyjdź Przyjdź do mnie
Mój Zmartwychwstały Panie
Przemień mnie 
Przemień moje życie tak
By było całe miłowaniem
By jak Twoje Było siebie rozdawaniem
Wtedy przyjdzie królestwo Twoje Ustaną wojny
Świat napełni się pokojem
Przyjdź Przyjdź już
Mój zmartwychwstały Panie…
(S. Miriam Dzieciątka Jezus, karmelitanka z Betlejem)


Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Adwent - oczekujemy na przyjście Pana z radością, ale w duchu pokuty...


Sensem i celem umartwienia – czy to piątkowego, czy wielkopostnego, czy adwentowego, jest wyciszenie się i refleksja, po co i dla kogo Syn Boży stał się człowiekiem; jaki wzór życia nam pozostawił, czego nas uczy i czego teraz od nas oczekuje. To my sami potrzebujemy tej wiedzy, gdyż tylko ona może zagwarantować nam spotkanie z Jezusem, a potem udane i szczęśliwe życie.
Przyjęta przez KEP wersja czwartego przykazania kościelnego brzmi: „Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w czasie Wielkiego Postu powstrzymywać się od udziału w zabawach”. Poprzednia brzmiała: „Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach”. Przez całe wieki okres adwentu był traktowany jako okres pokuty.

Nie dziwmy się zatem, że młodzi przestają rozumieć i przeżywać w sposób religijny już nie tylko Adwent, ale także Wielki Post, święta i całe życie. Wychowani na reklamie, telewizji, grach komputerowych i dyskotekach, nie rozumieją sensu Mszy św., sakramentów a nawet przykazań.  

  Adwentem rozpoczyna Kościół swój rok liturgiczny. Adwent - z łacińskiego " adwentus" - oznacza dosłownie "przyjście". Być może nazwę tę zapożyczyli chrześcijanie od starożytnego zwyczaju istniejącego w Rzymie. Każdorazowe uroczyste wejście cesarza do Rzymu, a przede wszystkim do świątyni w uroczystości państwowe - oczekiwanie na niego i powitania - nazywano " adventus", czyli "nadejście". 
  Historię narodu żydowskiego określamy najkrócej jako dzieje narodu "oczekującego na przyjście Boga". Nauczycielami i stróżami świętego oczekiwania byli prorocy. Jeden z nich, Micheasz, tak wyraził własne i narodowe tęsknoty: "A ja na Pana czekać będę - oczekiwać będę Boga". Zaś prorok Izajasz wołał: "Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił".
    Wieki historii, kłopoty dnia codziennego wyczerpały uwagę, ostudziły żar tęsknoty i naród wybrany przestał czuwać, nie zauważając spełnionej przez Boga obietnicy. Dlatego dziś Kościół nawołuje swych wiernych: "Czuwajcie! Czuwajcie!...".
   Czuwanie jest zasadniczym mottem Adwentu, o którym historyczne wzmianki pochodzą z jednego z dekretów synodu, odbytego w Saragossie, w Hiszpanii, w 380 r. W tym czasie Adwent obchodzony był w Hiszpanii i w Galii. Bardziej szczegółowe wiadomości o tym okresie pochodzą z V i VI wieku. Na wzór Wielkiego Postu trwał on w niektórych miejscach 40 dni. Obowiązywał wówczas post, chociaż w formie nieco łagodniejszej niż w Wielkim Poście. Obowiązywała też abstynencja małżeńska, zakaz wojen, wesel i hucznych zabaw. Charakter tego okresu był wybitnie pokutny. Zwyczaj obchodzenia czterech tygodni Adwentu wywodzi się z Rzymu, z liturgii łacińskiej, dominującej w całym Kościele.
  Treścią Adwentu jest tajemnica grzechu pierworodnego oraz skutków, jakie nieposłuszeństwo pierwszych ludzi sprowadziło na rodzaj ludzki. Jednak Bóg pierwszy zwraca się do człowieka i ofiarowuje mu swoje przebaczenie. Obiecuje zesłać swego Syna, który przez śmierć na krzyżu zadośćuczyni Bogu za winę Adama.
   Zanim Bóg zesłał Zbawiciela, przez wiele lat przygotowywał ziemię na Jego przyjście. Działał przez proroków, nawoływał do pokuty, ukazywał w znakach wielkość mającego nastąpić Odkupienia.
   Liturgia Adwentu ukazuje nam dwie wielkie postacie: proroka Izajasza i św. Jana Chrzciciela. Pierwszy jest uosobieniem tęsknoty Starego Testamentu, to prorok, który zostawił najwięcej przepowiedni odnośnie do Mesjasza.
   Jak prorok Izajasz zdaje się otwierać Stary Testament, tak św. Jan Chrzciciel go zamyka. On nie tyle przepowiada, co wskazuje palcem na Zbawiciela, który już przyszedł i niedługo rozpocznie swą misję. On swoim życiem i słowem ma wskazać ludziom, w jaki sposób należy przygotować się na przyjście Pana: przez pokutę, zerwanie z grzechem, powstanie z nałogów, słowem - zrzucenie z siebie starego człowieka, a przeobrażenie się w nowego na wzór samego Chrystusa.
    I jeszcze jedno charakteryzuje Adwent: motyw maryjny. Ona to właśnie, Matka Zbawiciela, miała być w wyrokach Bożych jakby drabiną Jakubową, po której zeszło na ziemię Zbawienie! Ona to była biblijną tęczą, zapowiadającą pojednanie nieba z ziemią, kres gniewu i kar. Jest Maryja gwiazdą zaranną, zapowiadającą koniec nocy oczekiwania, a bliskość wschodu Jego przyjścia. Tę prawdę odnajdujemy we Mszy św. porannej zwanej Roratami, na które już od XIII w. tłumnie spieszą Polacy, wyznając przez to swoją głęboką wiarę w rychłe przyjście Chrystusa. Przez cały Adwent czekamy na moment, aż Maryja poda nam swego Syna w stajence betlejemskiej w noc świętą i błogosławioną, noc sprzed dwóch tysięcy lat, kiedy to Bóg wszedł w historię ziemi, w historię człowieka, by wyrwać go z nędzy grzechu, by dać mu szansę zbawienia wiecznego. Gdy tak pojmiemy sens Adwentu, będziemy mogli być pewni, że nasze oczekiwanie jest właściwe, że Adwent jest czasem łaski, której nie zmarnowaliśmy. 
Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

IV Niedziela adwentu

 Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.

To niezwykłe spotkanie. Spotykają się wiekowa Elżbieta i młodziutka Maryja. Obie oczekują dziecka. Ich dzieci to owoc Bożej interwencji w sytuacji, w której dziecka być już nie miało. Błogosławione, bo uwierzyły, że zostały matkami dzięki wierze w Słowo wypowiedziane przez Pana.
Błogosławiony - to znaczy szczęśliwy. Elżbieta błogosławi Maryję i równocześnie rozumie Jej niespodziewane szczęście. Młodziutka, stojąca na progu życia dziewczyna, która swoje dziewictwo ofiarowała Bogu - otrzymuje niezwykły dar. Nie tylko przeżyje jednak radość macierzyństwa, ale i stanie się Matką Boga. Jest błogosławiona, bo uwierzyła, że dzięki Słowu Boga może zostać matką.
Oddała Bogu macierzyństwo, czyli to, za co kobiety w tamtym czasie były szczególnie cenione. I Bóg przyjął Jej dar. Ale Jego Plany były inne: Ta, która chciała być Dziewicą - została Matką Jego Syna. Maryja całkowicie się w tych Bożych Planach odnalazła, wchodząc w rolę, z której - dla Boga - wcześniej zrezygnowała.
Elżbieta nie spodziewała się już dziecka. Oddała Bogu swoją niepłodność. Nie szukała "trzeciego wyjścia", nie szła na skróty. I Bóg dał jej błogosławieństwo bycia matką, gdy w oczach ludzi było to niemożliwe. Pozwolił Elżbiecie nie tylko stać się matką - jej syn został nazwany największym z proroków.
Niespodziewane dzieci. Niespodziewane dary. Nigdy nie wiadomo, dlaczego Bóg wybiera właśnie nas, rodziców, na opiekunów Swoich Dzieci. Bo każdy z nas dostaje je niezasłużenie, czasem w chwili, gdy próbuje się pogodzić z tym, że być może nigdy nie będzie ich miał. A czasem wtedy, gdy wydaje mu się, że nie da rady wychować więcej dzieci. Stajemy się rodzicami zawsze dzięki kreacyjnemu Słowu Boga. Boga, który w Swej Mądrości pozwala naszej miłości współuczestniczyć w przyjściu na świat nowego życia.
Elżbieta i Maryja spotkały się, gdy pod ich sercami zamieszkał Bóg Wszechświata i Jego największy prorok. Ale przecież obok wzniosłości hymnu Magnificat w trakcie ich oczekiwania, ich Adwentu, było wiele zwykłych chwil. Można było łatwo w nich zapomnieć o niezwykłości Bożej interwencji. Ale niezłomna wiara obu Świętych, że ciąża jest znakiem Boga w obu sprawiała, że były błogosławione. Były szczęśliwe, bo wiedziały, że nad nimi, nad ich macierzyństwem Bóg wypowiedział Swoje Słowo.
Tylko wiara, że to Bóg daje nam nasze dzieci i że to On umieścił nas i je w swoim Zawsze Najlepszym Planie pozwala wierzyć, gdy jest trudno, że macierzyństwo i ojcostwo ma sens. Pozwala czynić z macierzyństwa i ojcostwa drogę do świętości. Bez doktoratów, bez majątków, bez sławy, w zaciszu naszych domów, na wzór domu nazaretańskiego Maryi, domu Elżbiety można zostać świętym. Na przekór mediom, tym, co z współczuciem patrzą na kolejne narodzone dziecko w rodzinie, tym, którzy rzucają kłody pod nogi młodym rodzicom, tym, którzy każą wybierać - albo praca, albo dzieci. Można zostać świętym. Błogosławionym. Wystarczy uwierzyć, że dziecko to dar - Słowo wypowiedziane przez Pana.

Anita Całek

Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Pan jest blisko


Abp Marian Przykucki
 Niedziela Adwentu zachęca nas do twórczej radości. Mimo ponurości tego czasu, jakby zorza poranna, zwiastuje nadejście światłości Bożego Narodzenia. Wprawdzie już święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny rozświeciło adwentowe ciemności, a odprawiane Roraty mają wpływ na nasze duchowe przeżycia, to właśnie III niedziela Adwentu wnosi szczególną radość z bliskiego Narodzenia Pańskiego: "Pan jest blisko!".
"Pan jest blisko!" - zachęca nas dzisiaj św. Paweł. Mamy do tego wystarczające powody, co więcej, mamy jeden powód dystansujący wszystkie inne: "Pan jest blisko!" - możemy zbliżyć się do Niego, gdy tylko chcemy. Za parę dni będzie Boże Narodzenie, wielkie święto dla nas chrześcijan, a także dla całej ludzkości. My często nieświadomie szukamy Chrystusa. Bóg chce, byśmy byli radośni jak pasterze, jak Mędrcy, jak Józef i Maryja.
Możemy być radośni, jeżeli Pan jest rzeczywiście obecny w naszym życiu, jeżeli Go nie utraciliśmy, jeśli nasze oczy nie zaćmiła oziębłość, brak wspaniałomyślności. Jeżeli ktoś próbuje znaleźć szczęście na drogach, które odwodzą od Pana, znajdzie jedynie smutek i mękę. Wszyscy, którzy w taki czy inny sposób odwrócili się od Boga, stwierdzili w końcu, że poza Bogiem nie ma prawdziwej radości, nie może jej być. Znalezienie Chrystusa i przebywanie w Jego towarzystwie oznacza zawsze nową i głęboką radość.
Każda Eucharystia jest tajemnicą Boga przychodzącego i zbawiającego ludzi. Zanim Bóg będzie obecny wśród nas w Jezusie Chrystusie, w znaku chleba i wina, zanim będziemy uczestniczyć w Jego Ofierze i uczcie, przyszedł do nas w swoim Słowie. Stąd musimy być otwarci i wrażliwi na to Słowo. Dlatego chcemy rozważać Je i kontemplować. A przynosi nam trzy ważne tematy zawarte w kolejnych czytaniach: radość, cierpliwość, asceza.
"Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie". Oto obrazowe wezwanie do radości. Z jakiego powodu? "On sam przychodzi, aby nas zbawić". A więc największy powód radości to przybycie Boga. "Odwagi, nie bójcie się!" woła prorok.
Oby tylko to znalazło posłuch i zastosowanie! Oby wsiąknęło na zawsze w sferę naszej świadomości! Oby zmieniło się w podświadomość naszą! Oby głębokie przeświadczenie o prawdzie powyższej towarzyszyło nam przez całe życie i było światłem w ciemności, ratunkiem w nieszczęściu, tarczą osłaniającą nas może przed ostatecznym ciosem...
"Salus rei publicae suprema lex esto" (Dobro rzeczypospolitej niech będzie najwyższym prawem). Oby wszyscy Polacy wzięli sobie do serca to starożytne, a zarazem aktualne wezwanie. Niech Boże Narodzenie nas złączy. "Pan jest blisko". Niech bliskie będzie narodowe pojednanie, pokój i zgoda. Ustosunkujmy się do słów św. Pawła: "Bądźcie płomiennego ducha! Pełnijcie służbę Panu! Weselcie się nadzieją! W ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie - wytrwali! Zaradzajcie potrzebom świętych! Przestrzegajcie gościnności!" (Rz 12,11-13). Dodam: opłatkowej.


Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Adventowe przypomnienie

Papież Benedykt XVI podczas rozważań przed Anioł Pański 7 XI 2005 roku powiedział: "Adwent jest czasem, w którym chrześcijanie powinni obudzić w swym sercu nadzieję, że z Bożą pomocą mogą odmienić świat". Taka szansa odmiany świata i siebie staje przed nami i w tegorocznym Adwencie.



Okres ten charakteryzuje się radością oczekiwania i przypomina, że w dzieje świata wszedł Chrystus, który wciąż na nowo go przemienia i ciągle go podtrzymuje. Każdy z nas - i osobiście, i we wspólnocie Kościoła - przeżywa czas spotkania z Jezusem w sakramentach świętych i przygotowuje się do spotkania z Nim w godzinie swej śmierci.

Abyśmy mogli się radować z obchodzenia pamiątki przyjścia Jezusa w czasie Świąt Bożego Narodzenia, musimy tego przyjścia oczekiwać. Nasze przygotowanie do świąt powinno polegać na oczyszczeniu serca i na pokucie. Ma być też dla nas prawdziwym źródłem radości, bo Pan jest blisko (Flp 4, 5). Czas Adwentu zachęca nas, abyśmy tęsknie wyczekiwali Jezusa. Nie może to być czekanie bezczynne, lecz powinno być wypełnione służbą w miłości. Adwentowe spojrzenie w przyszłość powinno wpływać na naszą teraźniejszość, bowiem wyostrza ono nasze spojrzenie na rzeczywistość, w której żyjemy i w której podejmujemy liczne decyzje o skutkach sięgających w wieczność.
Adwent przypomina o konieczności ożywienia lub wypracowania takich postaw, jak: oczekiwanie, czujność, rozmodlenie. Nam, ludziom współczesnym, nie jest łatwo ani czuwać, ani oczekiwać, gdyż w naszej świadomości oczekiwanie zostało związane ze snuciem prognoz. Poprzez przeżywanie tego okresu przygotowujemy się przede wszystkim do uroczystości narodzin Jezusa.
Adwent wskazuje na potrójne przyjście Jezusa. Pierwsze - historyczne, narodzenie się Jezusa w ubóstwie stajni betlejemskiej; ono już się dokonało. Drugie - ciągle się dokonujące pod osłoną znaków sakramentalnych we wspólnocie Kościoła; ono trwa i jest ukryte dla naszych oczu. Trzecie przyjście Jezusa - w chwale będzie to triumfalny powrót Chrystusa jako Sędziego; nastąpi ono przy końcu świata. Jezus przez całe nasze życie przychodzi do nas, ale kiedyś dojdzie do pełnego spotkania z Nim w Dzień Pański. Duchowość Adwentu zwrócona jest więc ku trzem wymiarom: przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

Charakterystyczne znaki liturgii adwentowej
W Adwencie kapłan odprawiający Mszę Świętą jest ubrany w ornat koloru fioletowego. W niedziele adwentowe nie śpiewa się radosnego hymnu Gloria, aby w okresie Bożego Narodzenia zabrzmiał on z nową siłą i mocą, oznajmiając wiernym czas radości uwielbiania Boga. Ołtarza nie dekoruje się kwiatami, ale umieszcza się przy nim wieniec adwentowy; płonące na nim świece symbolizujące cztery tygodnie oczekiwania na Pana. Szczególnie udekorowana jest świeca zwana »roratką«. Płonie ona przy ołtarzu i wskazuje na Maryję niosącą Chrystusa - Światłość świata (zob. J 8, 12). Podczas liturgii śpiewa się piękne pieśni adwentowe, o wzruszających melodiach; wyrażają one oczekiwanie na przyjście Jezusa.
Na Mszy Świętej roratniej dzieci trzymają zapalone lampiony, które swym światłem symbolizują rozproszenie mroków grzechu. Okres Adwentu posiada jednolity charakter i dzieli się na dwie części: od I Niedzieli Adwentu do 16 XII i od 17 XII do 24 XII: każda część posiada swą własną prefację mszalną. Teksty liturgiczne tego okresu ukazują postaci świętych, którzy przepowiadali przyjście Mesjasza.

Przewodnicy adwentowi
Liturgia adwentowa zachęca nas, abyśmy w tym okresie gorliwiej przypatrzyli się postawom przewodników adwentowych. Przewodnik to osoba, która wtajemnicza i wprowadza nas w to, co jest nam mało znane. Zwraca nam też uwagę na rzeczy najistotniejsze i jest osobą, której możemy zaufać; z przewodnikiem czujemy się bezpiecznie, pewnie. Okres Adwentu ma trzech takich przewodników, tj. trzy osoby będące darem dla wspólnoty Kościoła.
Pierwszym przewodnikiem adwentowym jest prorok Izajasz; żył on w VIII wieku przed narodzeniem Jezusa. Był bardzo wyczulony na głos Pana Boga. Mówił innym o Jego świętości i był niewzruszony w wierze w ostateczny triumf dobra. Wypowiadał także mocne słowa groźby wobec nieposłusznego ludu. Mówił jednocześnie o pocieszeniu, które płynęło z obietnicy, że nadejdzie oczekiwany Mesjasz.
Drugim przewodnikiem adwentowym jest św. Jan Chrzciciel - prorok z Judei, który przyszedł na świat sześć miesięcy przed Jezusem. Ten asceta żył na pustyni, nie jadł mięsa i nie pił wina, żywił się szarańczą i miodem. Nosił odzienie z sierści i pas skórzany. Głosił radykalne orędzie pokutne i nadejście Mesjasza. Nie wywyższał się, lecz pragnął pozostać w cieniu Tego, którego przyjście zapowiadał - Jezusa Chrystusa. Pozostał sobą także wtedy, gdy ochrzcił Jezusa, świadom swej roli pokornego cienia. Oto on, ubogi, obdarował Tego, od którego wszystko pochodzi. Jan odważył się też powiedzieć koronowanemu grzesznikowi: Nie wolno ci mieć żony twego brata (Mt 6, 18). Kosztowało go to głowę, ale swoją powinność spełnił. Głosił tę samą prawdę dla wszystkich. Jego zadaniem było przygotowanie drogi przychodzącemu Panu. Wyraził to dobrze ojciec proroka, Zachariasz: Pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogi (Łk 1, 76).
Trzecim przewodnikiem adwentowym, a właściwie przewodniczką adwentową, jest Matka Boża, która oczekiwała Jezusa z wielką miłością. W Jej życiu doskonale uwidaczniało się posłuszeństwo wobec świętej woli Boga.

Papieska refleksja i życzenia
Podczas audiencji 19 XII 2007 r. Papież Benedykt XVI powiedział: "Czuwanie adwentowe oznacza życie pod okiem Sędziego i przygotowywanie w ten sposób siebie samych i świata na przyjście Jego Syna, przysposobienie serca na przyjęcie Pana, który nadchodzi. Dzieciątko, które ponad dwa tysiące lat temu pasterze uwielbili w grocie w noc betlejemską, nie przestaje odwiedzać nas w codziennym życiu, gdy jako pielgrzymi podążamy w stronę Królestwa. W swym oczekiwaniu wierzący staje się [...] wyrazicielem nadziei całej ludzkości; ludzkość pragnie sprawiedliwości i tym samym, chociaż często w sposób nieświadomy, czeka na Boga, czeka na zbawienie, które tylko Bóg może nam dać.
Dla nas, chrześcijan, oczekiwanie to naznaczone jest wytrwałą modlitwą [...]. Niech Boże Narodzenie będzie dla wszystkich świętem pokoju i radości: radości z narodzin Zbawcy, Księcia Pokoju. Tak jak pasterze przyspieszmy już teraz kroku do Betlejem. W sercu Świętej Nocy my także będziemy wtedy mogli wraz z Maryją i Józefem kontemplować Niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie (Łk 2, 12. 16). Prośmy Pana, by otworzył nasze serca, abyśmy mogli wejść w tajemnicę Jego Narodzenia. Niech Maryja, która ofiarowała swe dziewicze łono Słowu Bożemu, która kontemplowała Je jako dziecko w swych macierzyńskich ramionach i która nie przestaje ofiarowywać Go wszystkim jako Odkupiciela świata, pomoże nam uczynić ze zbliżającego się Bożego Narodzenia okazję do wzrastania w poznaniu i miłości Chrystusa".


ks. Stanisław Groń SJ
Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

A zatem zapraszam Ciebie, Duchu Święty, do mojego tegorocznego adwentu.

Ksiądz kard. Józef Ratzinger obecny Ojciec Św. Benedykt XVI rozważał: "Bóg jest dla nas prapoczątkiem, od którego pochodzimy i jest także przyszłością, ku której zmierzamy. Obecność Jego w świecie już się zaczęła. W sposób ukryty jest On już teraz obecny; ale ta obecność dopiero się zaczęła, jeszcze się nie wypełniła, jest w trakcie ciągłego stawania się". Adwent to dzieje Boga i człowieka w przyszłości bliskiej i dalekiej, do której zmierzamy. Adwent to czas rozbudzenia i ciągłego pogłębiania w sobie świadomości o ukrytej obecności Boga. Adwent to czas oczekiwania Pana, czas naszej gotowości i nadziei. Nasze spotkanie z Chrystusem zaczyna się od "otwarcia drzwi naszego serca" Odkupicielowi. Nieustannie prosił o to i przypominał nam o tym Sługa Boży Jan Paweł II. Musimy zawierzyć nasze życie Bogu, zawierzyć na wzór Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa. Nie osiągniemy w życiu nic, jeśli zabraknie naszego osobistego spotkania z Bogiem na modlitwie, na medytacji i na adoracji Najświętszego Sakramentu. Musimy dobrze sobie to dziś uświadomić, bo jeżeli zabraknie naszej modlitwy i naszego zaproszenia dla Chrystusa, wówczas powtórzymy tę samą historię, tragedię "zamkniętych drzwi", jak napisał św. Jan Ewangelista: "przyszło do swoich, a swoi Go nie przyjęli".

Jeżeli nasze serca będą szczelnie przed Nim zamknięte, to choćby się nam później wydawało, że dobrze przeżyliśmy święta, niestety będzie to tylko jeszcze jeden pusty zwyczaj.

Niech wymowne słowa jakże pięknej i przejmującej pieśni adwentowej staną się naszą refleksją i osobistą modlitwą na tegoroczne adwentowe oczekiwanie:

"Kiedyś powróci Pan,
obiecał to, powróci w noc, gdy się nie czeka Nań.
Kiedyś powróci Pan,
obiecał to, niech twardy sen, nie zmorzy cię w tę noc.
Do Niego wołam w tęsknocie mej:
Boże, czy przyjdziesz już nocy tej?
Kiedyś powróci Pan, niech twardy sen, nie zmorzy cię w tę noc.

Niech świeci lampka twa,
byś drogę Mu do duszy swej jasno oświetlić mógł.
Niech lampka duszy twej,
wciąż jasno lśni, ażeby Pan odnalazł łatwo cię.
Do Niego wołam w tęsknocie mej:
Boże czy przyjdziesz już nocy tej?
Niech lampka duszy twej,
wciąż jasno lśni, by Pan odnalazł cię.

Czekaj Nań w sercu swym,
i nie łudź się, byś szczęście swe, mógł znaleźć poza Nim.
Czekaj Nań w sercu swym,
bo tylko z Nim dobroci blask rozjaśni dziś twój dom.
Do Niego wołam w tęsknocie mej:
Boże, czy przyjdziesz już nocy tej?
Czekaj Nań w sercu swym, by jasny był i dobry dziś twój dom".

Objawienie, czyli oglądanie i słuchanie (widzenie i słyszenie) – właśnie to jest radością i szczęściem uczniów Jezusa, o której On sam im przypomina. Czy to jest także moje szczęście, moja radość? A przecież Jezus nie mówi, że kiedyś, za jakiś czas zobaczymy, usłyszymy. Mówi także do mnie jak do swoich uczniów - „szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie” (Łk 10, 23) Teraz widzą, teraz słyszą – czas teraźniejszy. Co jednak widzę i co słyszę?
Adwent jest okresem oczekiwania – co do tego nie można się chyba nawet spierać. Czy jednak musi on trwać cztery niedziele i skończyć się razem z pasterką? Czy nie może się skończyć wcześniej, albo trwać dłużej? Czy w końcu nie można obchodzić adwentu w innej porze roku? Ależ oczywiście – można!
Adwent jest oczekiwaniem na to, aż wreszcie zobaczę i usłyszę naprawdę mojego Boga przychodzącego konkretnie i osobiście do mnie. Jak to możliwe, jak to się może stać? Na pewno nie moją własną mocą, wytrwałością czy pilnością. Potrzeba Kogoś jeszcze, Kogoś Innego. Kogo? Ducha Świętego! To On objawia Jezusa, pozwala Go poznać i doświadczyć Kim On naprawdę jest i po co przyszedł, po co chce być obecny w moim życiu.
Adwent Izraela i Maryi nie obył się bez pomocy i obecności Ducha Świętego. To On przecież zstąpił na Maryję (Łk 1, 35), to On miał spocząć na Odrośli z korzenia pnia Jessego. Bez Ducha Świętego nie może się obyć także i mój adwent. A zatem zapraszam Ciebie, Duchu Święty, do mojego tegorocznego adwentu. Ty mnie prowadź przez ten czas, Ty pozwól go przeżyć. Pozwól przyjąć Jezusa. Słyszeć i oglądać...


Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________