Celem tej strony jest przybliżenie Czytelnikom duchowości oraz mistyki zgodnie z Nauczaniem Kościoła Katolickiego. Publikowanie aktualnych orędzi nie pozostaje w sprzeczności z prawem kościelnym ani nie jest podstawowym celem tej strony.Adam-Człowiek nie jest administratorem bloga.

Modlitwa

W Imię Boga w Trójcy Świętej Jedynego, Ojca +, Syna + i Ducha + Świętego, uchodźcie duchy złe z tego miejsca, abyście nie widziały, nie słyszały, nie ujawniały, nie niszczyły, nie prześladowały, nie wprowadzały zamieszania do naszej pracy i planów. Nasz Bóg jest waszym Panem i rozkazuje wam, idźcie precz i nie wracajcie tu więcej. Amen. Mocą Twoją Panie Boże, uczyń nas niewidzialnymi dla naszych wrogów.(Za zgoda Kurii Diec. Warszawsko-Praskiej z dnia 8.11.1993 r. nr 184/K/93)

Wiemy dobrze, że Duch tchnie kędy chce (J 3,8). Wiemy też, że Kościół wymaga od wiernych zachowania ustawicznych praw i jeśli często okazuje się ostrożnym i nieufnym względem możliwych złudzeń duchowych u tych, którzy przejawiają niezwykłe fenomeny, to jednak jest i chce być pełen uznania dla doznań nadprzyrodzonych, udzielanych niektórym duszom lub też względem faktów cudownych, które niekiedy Bóg raczy włączać niezwykle do biegu naturalnego zajść życiowych”. papież Paweł VI Audiencja Generalna 29.11.1972

W związku z coraz liczniejszymi pytaniami wyjaśniamy, że nie odpowiadamy za treść, styl i charakter komentarzy i wpisów Administratorów strony wobroniewiaryitradycji. Opiekunem duchowym w/w strony jest ks. dr Adam Skwarczyński i do Niego proszę kierować wszelkie uwagi i zapytania w sprawach Państwa bulwersujących. Nie reagujemy również na insynuacje i pomówienia ze strony Administratorów oraz osób komentujących. Adm
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SZKOŁA MODLITWY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SZKOŁA MODLITWY. Pokaż wszystkie posty

Akty strzeliste - modlitwy w ciągu dnia


"Jeżeli nie możesz oddać się dłuższej modlitwie, wzywaj Jezusa w ciągu całego dnia." św. o. Pio.

Akty strzeliste – są to krótkie wezwania modlitewne, powtarzane wielokrotnie, skierowane do Boga, Maryi, lub świętych ze szczególnym zaangażowaniem naszej wiary i ufności. np. "Jezu, ufam Tobie"; "Matko Boża, módl się za nami"; "św. Józefie, czuwaj nad nami".
Mogą to być fragmenty Pisma Świętego, np. "Bądź wywyższony, Boże, ponad niebo, a Twoja chwała ponad całą ziemię!" (Ps 57,6); "Wybaw mnie, Panie, od moich wrogów, do Ciebie się uciekam" (Ps 143,9). "Pan mój i Bóg mój!" (J 20,28) itd. Każdy może znaleźć słowa odpowiadające jego własnej sytuacji duchowej i kierować je do Pana.

Święci na temat modlitwy aktami strzelistymi:
św. Filip Neri (†1595)
"Aby się nie znużyć, powinno się często w ciągu dnia aktem strzelistym swoje serce wznosić do Boga".
św. Piotr z Alkantary (†1562)
"Trzeba strzec w sobie nieustannej pamięci o Bogu, chodzić stale w Jego obecności, do czego dobrą pomocą jest powtarzanie krótkich modlitewek, które święty Augustyn nazywa strzelistymi, gdyż utrzymują one serce w czujności i rozniecają w nim żar ducha. /.../ Nawyk do tego jest jedną z najważniejszych potrzeb życia duchowego. /.../ Kto się tak ćwiczy, ten może w krótkim czasie odnieść bardzo wiele korzyści".
św. Paweł od Krzyża (†1775)
"Królestwo Boże jest w wewnątrz was. Odnawiajcie więc tę wiarę, kiedy uczycie się, pracujecie, jecie, kładąc się spać, wstając. Dokonujcie westchnień miłości ku Bogu, mówiąc mu z serca : O Dobroci nieskończona, albo inne modlitwy strzeliste. Pozwólcie waszej duszy zanurzyć się w tych modlitwach jak w drogocennym balsamie."
"Bądź pokorny, uniż się przed Bogiem, ukryj się pod płaszczem Najświętszej Maryi... Pozdrawiaj Ją często 'Zdrowaś Mario' i często mów: 'O, moja droga Matko, pomóż najsłodsza Matko'."
św. o. Pio (†1968)
Waszym duchem nie angażujcie się nigdy zbytnio w prace lub inne zajęcia tak, by zatracić świadomość Bożej obecności. W tym celu, proszę was, abyście często odnawiali czystą intencję wzbudzoną na początku; co jakiś czas odmawiajcie akty strzeliste, które jak strzały trafiają w serce Boga i zmuszają Go (pozwólcie mi użyć tego wyrażenia, które wcale nie jest w naszym przypadku przesadzone), zmuszają Go, mówię, do udzielenia nam swojej łaski i swojej pomocy we wszystkim. List do Raffaeliny Cerase, 17 grudnia 1914
"Jeżeli nie możesz oddać się dłuższej modlitwie, wzywaj Jezusa w ciągu całego dnia." (Epist. III, s. 448)
"Akty strzeliste podtrzymują i oczyszczają duszę. Przyczyniają sie one do powiększenia zdroju łask. Ileż to aktów w ciągu dnia i nocy po przebudzeniu można odmówić! Są one bardzo ważne w życiu duchownym; podsycają je, jak drewna podkładane do ognia."
"Rozmawiajmy często z Matką Najświętszą. Wzbudzajmy do Niej częste akty strzeliste, choćby tylko jednym słowem „Maryja” i to niekoniecznie wypowiedzianym, ale sercem. Chodzi o to wejrzenie na Niepokalaną."
"Auxilium christianorum! — Wspomożenie Wiernych — z ufnością odmawiamy w litanii loretańskiej. Czy próbowałeś ten akt strzelisty powtarzać w trudnych chwilach? Jeśli będziesz to czynił z wiarą, z czułością córki czy syna, doświadczysz skuteczności wstawiennictwa twojej Matki Najświętszej, Maryi, która cię doprowadzi do zwycięstwa."
"Starajmy się w ciągu dnia kierować ku Niej — w sercu, bez konieczności używania słów — krótkie modlitwy, akty strzeliste."
"Akty strzeliste nie paraliżują pracy, podobnie jak bicie serca nie przeszkadza ruchom ciała."
"Stosuj te święte “ludzkie sposoby”, które ci doradzałem, aby nie zapominać o obecności Bożej: akty strzeliste, akty Miłości i zadośćuczynienia, komunie duchowe, “spojrzenia” na wizerunek Najświętszej Maryi Panny...”
bł. Matka Teresa z Kalkuty (†1997)
"Możesz modlić się podczas pracy. Praca nie przeszkadza w modlitwie, ani modlitwa nie przeszkadza w pracy. Potrzeba tylko zwykłego wzniesienia myśli ku Niemu. Wystarczy, ze powiemy: "Kocham Cię, Boże, ufam Ci, wierzę w Ciebie, potrzebuję Cię teraz”. Właśnie takie zwyczajne słowa. To są cudowne modlitwy.
Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Trudności w życiu modlitewnym

Dlaczego nie modlimy się? Co przeszkadza w modlitwie? To, co przeszkadza w modlitwie, przeszkadza w całym życiu chrześcijańskim. Ten, kto jest zbyt zajęty by się modlić, będzie zbyt zajęty, by prowadzić święte życie.
 
Modlitwa zepchnięta na bok
 
Inne obowiązki stają się tak naglące i pochłaniające, że spychają modlitwę na bok. Jeśli pozwolimy, by modlitwa była spychana na bok, to będzie się to działo za każdym razem. Bardziej niż czegokolwiek szatan życzyłby sobie, byśmy pozwolili zarosnąć trawą ścieżce do naszej komory modlitewnej.
Proces powstrzymywania modlitwy przez spychanie jej na bok jest prosty i dokonuje się wedle następujących po sobie etapów. Najpierw odprawia się modlitwę w pośpiechu. Przychodzi niepokój i poruszenie, zgubne dla wszystkich pobożnych działań. Gdy czas ulega skróceniu, zamiłowanie do modlitwy zanika. Później spychana jest do kąta i uzależniona od ułamków czasu nań przeznaczanego. Obniża się jej wartość. Modlitwa gubi swą doniosłość. Nie nakazuje już szacunku ani nie przynosi pożytku. Przestajemy się modlić i przesta-jemy żyć duchowo.
Jedynym sposobem na zachowanie modlitwy w obliczu przeszkód jest ocenienie jej prawdziwej i wielkiej wartości. Ceń ją jak Daniel, który "gdy się dowiedział, że sporządzono to pismo, udał się do swojego domu, a miał w swym górnym pokoju okna otwarte w stronę Jeruzalemu i trzy razy dziennie padał na kolana, modlił się i wysławiał swojego Boga, jak to zwykle dotąd czynił." Zalicz modlitwę do najwyższych wartości, jak uczynił to Daniel, ponad pozycję, zaszczyty, wygodę, zdrowie, życie. "Jak to zwykle czynił" - to stwierdzenie dodaje wiele stałości i wierności w godzinie próby, usuwa przeszkody pokonuje przeciwności.
Jedną z najbardziej przebiegłych sztuczek szatana jest zastąpienie lepszego dobrym. Praca i inne obowiązki są dobre, ale jesteśmy nimi tak obciążeni, że spychają na bok i niszczą to co najlepsze. Modlitwa strzeże twierdzy dla Boga i dopóki szatan w jakikolwiek sposób może osłabić modlitwę, dopóty zyskuje, a gdy modlitwa umiera, twierdza jest zdobyta.
Musimy zachowywać modlitwę, jak wierny wartownik trzyma straż - z bezsenną czujnością. Musimy zachowywać ją w sile giganta. Komorze modlitewnej należą się nasze najświeższe siły, najspokojniejszy czas, nieskrępowane godziny bez pośpiechu. Odosobnione miejsce i dużo czasu są życiem modlitwy.
Potrzeba dyscypliny duchowej
Wielkości modlitwy, która angażuje całego człowieka w jego najlepszej formie, nie można osiągnąć bez duchowej dyscypliny. To sprawia, że modlitwa jest ciężką pracą i bez tego pracochłonnego i pochłaniającego wysiłku nasza duchowa słabość i opieszałość stoją zawstydzone.
 
Prostota modlitwy
 
Konieczność upodobnienia się do dziecka w modlitwie stanowi dużą trudność w prawdziwej modlitwie. Rozum wchodzi w drogę sercu. Jedynie duch dziecka jest duchem modlitwy. Nabycie dziecięcego ducha modlitwy nie jest łatwą pracą.
 
Konieczność świętego życia
 
Gdyby modlitwa nie była niczym więcej poza godziną w odosobnieniu, trudności przychodziłyby i przeszkadzały nawet tej godzinie, ale modlitwa to całe życie przygotowujące się do odosobnienia. Jakże trudno jest rozciągnąć świętą atmosferę odosobnienia na dom i pracę, na słodycz i gorzkość życia. Święte życie jest jedynym przygotowaniem do modlitwy. Modlić się jest równie trudno jak żyć świętym życiem.
Modlitwa w Starym Testamencie nazwana jest walką. W grę wchodzą konflikt i umiejętny, wytężony, wyczerpujący wysiłek. W Nowym Testamencie mamy określenia: dążąc do celu, żarliwie pracując, żarliwy, skuteczny, agonia - wszystkie wskazują na włożony głęboki wysiłek, przezwyciężanie trudności. Cudowne wyniki osiągane przez modlitwę są generalnie mówiąc proporcjonalne do włożonego nakładu w usuwanie przeszkód, które utrudniały bliską społeczność duszy z Bogiem.
Odważna wiara wzmacnia się i oczyszcza stawiając czoła trudnościom. Ludzie nie powinni słabnąć w walce modlitwy, ale powinni oddać siebie tej wzniosłej i świętej pracy, przeciwstawiając się napotykanym trudnościom i doświadczając z powodu rezultatów szczęścia większego niż anielskie.
To, jacy jesteśmy poza odosobnieniem, przynosi zwycięstwo lub porażkę w odosobnieniu. Musimy błogosławić Boga rozmodlonym życiem, jeśli pragniemy Bożego błogosławieństwa dla naszego odosobnienia. Musimy czynić Bożą wolę w naszym życiu, jeśli pragniemy mieć Boże ucho w naszym odosobnieniu. Musimy słuchać Bożego głosu pośród ludzi, jeśli pragniemy, by Bóg słuchał nas w samotności.
Ludzie modliliby się lepiej, gdyby żyli lepiej. Otrzymywaliby więcej od Boga, gdyby żyli w większym posłuszeństwie i ku większemu zadowoleniu Boga. Mielibyśmy więcej siły i czasu na Boże dzieło modlitwy wstawienniczej, gdybyśmy nie musieli tak wiele siły i czasu przeznaczać na wyrównywanie starych porachunków i spłacanie zaległych podatków.
Jan powiedział o modlitwie pierwszych chrześcijan: "Otrzymamy od niego, o cokolwiek prosić będziemy, gdyż przykazań jego przestrzegamy i czynimy to, co miłe jest przed obliczem jego" (1Jn.3,22). Zauważmy, jakie nieograniczone pole wchodziło w grę, co za niewymierzalne dary otrzymywali dzięki usilnej modlitwie: "cokolwiek".
"Przykazań jego przestrzegamy i czynimy to, co miłe jest przed obliczem jego." Oto posłuszeństwo, nawet więcej niż czyste posłuszeństwo. Jest to także czynienie tego, co jest miłe Bogu. Udawali się na odosobnienie, umocnieni ścisłym posłuszeństwem i pełną miłości wiernością wobec Boga w swym postępowaniu. Ich życie było nie tylko prawdziwe i posłuszne, ale myśleli o rzeczach wychodzących poza posłuszeństwo, szukając i czyniąc to wszystko, co przynosi Bogu zadowolenie. Ci mężczyźni i kobiety mogą przyjść żwawym krokiem i z rozpromienionym obliczem na spotkanie Ojca w odosobnieniu, nie tylko po przebaczenie, ale by zyskać aprobatę i otrzymać.
Nasze życie nie tylko dodaje koloru modlitwie, ale daje jej także ciała. Złe życie sprawia, że modlitwa jest zła. Słabo się modlimy, bo słabo żyjemy. Strumień modlitwy nie może wznieść się ponad fontannę życia. Siła naszego odosobnienia ma źródło w energii, która płynie ze strumieni życia. Nijakie życie rzutuje swą słabością na miejsca odosobnienia.
Nie możemy do Boga przemawiać z mocą, gdy nie żyliśmy dla Boga z mocą. Miejsce odosobnienia nie może być święte przed Bogiem, gdy życie nie było święte przed Bogiem. Słowo Boże podkreśla, że nasze postępowanie nadaje wartość modlitwie. "Gdy potem będziesz wołał, Pan cię wysłucha, a gdy będziesz krzyczał o pomoc, odpowie: Oto jestem! Gdy usuniesz jarzmo, szydercze pokazywanie palcem i bezecne mówienie" (Iz.58,9).
Mężczyźni mają się modlić "wznosząc czyste ręce, bez gniewu i bez swarów". Mamy spędzać czas naszego pobytu tutaj w bojaźni, jeśli chcemy wołać do Ojca. Rozwód modlitwy i postępowania jest niemożliwy. Przykazanie Chrystusa: "Czuwajcie i módlcie się" dotyczy i ma strzec naszego postępowania, byśmy mogli wejść do komory modlitewnej z mocą zabezpieczoną przez czujną straż wobec naszego życia.
Oczywiście modlitwa upamiętania zostanie przyjęta. Ale upamiętanie oznacza, że porzucamy złe uczynki i uczymy się czynić dobrze. Upamiętanie, które nie przynosi zmiany w zachowaniu, to pozory. Modlitwa, z której nie wynika czyste postępowanie, jest ułudą. Zgubiliśmy cały urząd i cnotę modlitwy, jeśli nie zmienia ona zachowania. Taka jest natura rzeczy, że albo musimy porzucić modlitwę, albo złe postępowanie. 

Modlitwa bez celu

Szkoda, że tak wiele naszych modlitw jest bez przedmiotu lub celu. Jakże wiele jest modlitw mężczyzn i kobiet, którzy wcale w Chrystusie nie trwają - modlitw pośpiesznych, słodkich modlitw pełnych tkliwości, przyjemnych modlitw, ale nie popartych życiem oddanym Chrystusowi. Modlitw popularnych! Jak wiele tych modlitw wypływa z nie uświęconych serc i nie oczyszczonych ust!
Niektóre modlitwy są zrodzone pod wpływem jakiegoś wielkiego podniecenia, naglącej potrzeby, ogólnego poruszenia, wielkiego niebezpieczeństwa. Ale nie takie są warunki modlitwy. Śpieszymy się, by wejść w Bożą obecność i próbujemy złączyć Go z naszą sprawą, rozpalić Go naszymi namiętnościami, poruszyć Go grożącym nam niebezpieczeństwem. Mają być zanoszone modlitwy o wszystkie rzeczy - ale z czystymi rękami, z absolutnym poddaniem Bożej woli i trwając w Chrystusie. 

Modlitwa bez włożonego w nią serca

Modlitwa bez modlitwy spełniana przez usta i serca nie wyszkolone w modlitwie, przez życie nie pozostające w harmonii z Jezusem Chrystusem, modlitwa bez modlitwy, która ma formę i przebieg modlitwy, ale jest pozbawiona prawdziwego serca modlitwy, nigdy nie skłania Boga do odpowiedzi. O takiej modlitwie Jakub mówi: "Nie macie, bo nie prosicie. Prosicie, a nie otrzymujecie, dlatego że źle prosicie" (Jk.2.4)
Dwa największe zła, jeśli chodzi o modlitwę, to brak proszenia i złe proszenie. Być może większym złem jest złe proszenie, gdyż ma w sobie pozór spełnionego obowiązku, modlitwy, choć nie było modlitwy - tylko oszustwo, fałsz, przedstawienie.
Warunki modlitwy są dobrze przedstawione i jasne - trwanie w Chrystusie i modlenie się w Jego imieniu. Jedną z pierwszych konieczności, jeśli mamy uchwycić nieskończone możliwości modlitwy, jest usunięcie modlitwy bez modlitwy. Jest ona często piękna w słowach i w wykonaniu. Jest przystrojona modlitwą o bogatej i kosztownej formie, ale brakuje jej duszy modlitwy. Zbyt łatwo wpadamy w zwyczaj nabożeństwa bez modlitwy, zwykłego wypełniania programu.
Nawyk modlitwy jest dobrym nawykiem, ale modlenie się tylko z nawyku jest bardzo złym nawykiem. Taki rodzaj modlitwy nie podąża za Bożym porządkiem, ani nie wypływa z Bożej mocy. Jest to nie tylko strata, wypaczenie, ułuda, ale także płodne źródło niewiary. Modlitwa bez modlitwy nie ma żadnych wyników. Nie dociera się do Boga, nie pomaga się sobie samemu.
W przeciwieństwie do tego, jak potężną siłą jest modlitwa pełna modlitwy! Prawdziwa modlitwa pomaga Bogu i człowiekowi. Przez nią rozwija się Boże królestwo. Przez nią przychodzi do człowieka największe dobro. Modlitwa może uczynić wszystko, co może Bóg.

Bóg przemawia do nas przez przyrodę i objawienie...

...przez swą opatrzność i wpływ swego Ducha.
To jednak nie wszystko, bowiem odczuwamy potrzebę otwarcia naszego serca przed Bogiem. Chcąc wzbogacić swe życie wewnętrzne i otrzymać siłę, musimy pozostawać w ścisłej łączności z naszym Ojcem Niebieskim. Choćby nasze myśli były do Niego zwrócone, choćbyśmy rozmyślali o Jego dziełach, miłosierdziu i błogosławieństwach, wszystko to nie będzie jeszcze prawdziwym zespoleniem z Bogiem. Chcąc z Nim obcować, musimy mieć Mu coś do powiedzenia o naszym obecnym życiu.
Modlitwa jest otwarciem serca przed Bogiem jak przed przyjacielem. Nie czynimy tego po to, aby Bóg poznał, jakimi jesteśmy, lecz abyśmy potrafili Go przyjąć. Modlitwa nie sprowadza Boga do nas, lecz podnosi nas do Niego.

Kiedy Jezus był na ziemi, nauczył swych naśladowców, jak należy się modlić.

Mówił im, jak przedstawiać Bogu swoje codzienne potrzeby i powierzać Mu swe troski. A Jego obietnica, że ich prośby zostaną wysłuchane, jest zapewnieniem również dla nas.
Sam Jezus, kiedy żył wśród ludzi, często się modlił. Nasz Zbawiciel utożsamił się z naszymi potrzebami i sam prosił, błagał swego Ojca o nową siłę potrzebną do wypełnienia obowiązku i przetrzymania próby. Jest On dla nas wzorem w każdej sprawie. Jest bratem w naszych ułomnościach, gdyż "sam cierpiał będąc doświadczony", ale będąc bez skazy, przemógł zło. Dusza Jego na tym grzesznym świecie przeszła wiele bólu i cierpienia. W swym człowieczeństwie uczynił Chrystus modlitwę koniecznością i przywilejem. Sam znajdował pociechę i radość w obcowaniu z Ojcem. A jeżeli Zbawiciel ludzkości, Syn Boży, odczuł potrzebę modlitwy, o ileż bardziej my, grzeszni, słabi i śmiertelni ludzie, powinniśmy rozumieć konieczność stałej żarliwej modlitwy.

Nasz Ojciec Niebieski czeka na sposobność zesłania nam pełni swych błogosławieństw.
Jest naszym przywilejem czerpać obficie ze źródła nieograniczonej miłości. Jakie to dziwne, że tak mało się modlimy! Bóg jest gotów i chętnie wysłuchuje szczerych próśb, nawet najskromniejsze, swych dzieci, a my tak niechętnie przedkładamy Bogu pragnienia naszych serc. Cóż mają myśleć aniołowie niebiescy o biednych, bezsilnych ludzkich istotach, narażonych na pokusy; podczas gdy Bóg w swej nieskończonej miłości tęskni do nich, gotów dać im więcej, niż mogą pojąć lub prosić, a oni tak mało modlą się i mają tak małą wiarę. Aniołowie miłują służbę przed Bogiem, przebywanie blisko Niego. Największą ich radością jest pozostawanie w społeczności z Bogiem, a ziemskie dzieci, które tak bardzo potrzebują pomocy, jakiej tylko Bóg może udzielić, zdają się zadowalać życiem pozbawionym światła Jego Ducha, obcowania z Nim.
Wszyscy, którzy zaniedbują modlitwę, otoczeni są ciemnościami zła. Pokusy szeptane przez szatana wiodą ich do grzechu, gdyż nie skorzystali z wielkiego przywileju modlitwy, który dał im Bóg. Dlaczego synowie i córki Boże tak niechętnie się modlą, skoro w rękach wierzącego modlitwa jest kluczem do wielkiej skarbnicy niebieskiej, pełnej obfitych darów Wszechmocy? Zaniedbując ciągłą modlitwę i obowiązek gorliwego czuwania nad sobą, wpadamy w niebezpieczeństwo nieuwagi i grozi nam zejście z prawej drogi. Szatan stawia nam na drodze do tronu łaski coraz to inne przeszkody, abyśmy nie mogli uzyskać łaski i mocy do przeciwstawienia się pokusom przy pomocy naszych żarliwych modlitw i wiary.
Możemy oczekiwać, że Bóg wysłucha i odpowie na nasze prośby, jeśli spełnione zostaną pewne warunki. Jednym z pierwszych jest uznanie potrzeby pomocy Bożej. Pan obiecał: "Rozleję wody po spragnionej glebie i zdroje po wyschniętej ziemi". Ci, którzy pragną sprawiedliwości i tęsknią do Boga, mogą być pewni, że zostaną zaspokojeni. Jednak serce musi być otwarte na działanie Ducha, gdyż dopiero wtedy może przyjąć błogosławieństwo Boże.

Nasza wielka potrzeba jest najwymowniejszym argumentem na naszą korzyść,

ale by Pan mógł uczynić coś dla nas, musimy Go najpierw poszukać. Bóg powiedział: "Proście, a będzie wam dane". "On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować?".
Pan nie wysłucha nas, jeżeli będziemy hołdować nieprawości i świadomie ulegać grzechowi, lecz modlitwy serca skruszonego i nawróconego będą zawsze przyjęte. Gdy naprawimy wszelką świadomie popełnioną winę, możemy być pewni, że Bóg odpowie na nasze prośby. Własne nasze zasługi nie wyjednają nam łaski Bożej. Jedynie wartość Jezusa nas zbawi, Jego krew nas oczyści, ale my musimy spełniać warunki przyjęcia.

Innym składnikiem właściwej modlitwy jest wiara.

"Przystępujący bowiem do Boga musi wierzyć, że (Bóg) jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają".  Jezus rzekł uczniom: "Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie". Czy trzymamy Boga za słowo? Obietnice Boga są pewne i nieograniczone, a On jest wierny wobec tych, którym ich udzielił. Choćbyśmy nie od razu otrzymali to, o co prosimy, nie możemy przestać wierzyć, że Pan wysłuchuje i odpowiada na nasze prośby. Jesteśmy tak omylni i tak krótkowzroczni, że czasem prosimy o coś, co nie będzie dla nas błogosławieństwem. Wtedy nasz Niebieski Ojciec w miłości odpowiada nam dając to, co będzie dla nas najwyższym dobrem, to, czego sami zapragnęlibyśmy, gdyby przez Boga oświecone nasze oczy mogły ujrzeć rzeczy takimi, jakimi są rzeczywiście. Choć wydaje się, że modlitwy nasze nie zostały wysłuchane, musimy trzymać się obietnicy, bowiem z pewnością czas odpowiedzi nadejdzie i otrzymamy wówczas błogosławieństwo najbardziej nam potrzebne. Jednak oczekiwanie, że zawsze otrzymamy dokładnie to, o co prosimy, jest zarozumiałością. Bóg jest zbyt mądry, by się mylić i zbyt dobry, aby odmówić tego, co służy ku dobremu tym, którzy chodzą prawą drogą. Dlatego nie obawiajmy się, zaufajmy Mu, nawet gdy nie widzimy natychmiastowej odpowiedzi na nasze prośby. Polegajmy na Jego pewnej obietnicy: "Proście, a będzie wam dane".

Jeśli będziemy się kierować wątpliwościami i obawami

lub próbować rozwikłać wszystko to, czego dobrze nie rozumiemy, zanim uwierzymy, nasze kłopoty zwiększą się tylko i pogłębią. Ale gdy bezsilni i zależni, tacy jakimi naprawdę jesteśmy, zwracamy się do Boga, którego wiedza nie ma granic, który widzi całe stworzenie i rządzi wszystkim swą wolą i słowem, i powierzamy Mu w pokorze nasze pragnienia, On może i chce wysłuchać naszego wołania i pozwoli światłu rozjaśnić nasze serca. Szczera modlitwa prowadzi nas do ścisłej łączności z Nieskończonym. Choćbyśmy przez pewien czas nie otrzymali jawnego dowodu, że oblicze naszego Odkupiciela pochyla się nad nami ze współczuciem i miłością, to jednak na pewno tak jest. Możemy nie czuć Jego wyraźnego dotyku, ale Jego dłoń spoczywa na nas z miłością i troskliwą czułością.

Jeżeli pragniemy otrzymać łaskę i błogosławieństwo,
serca nasze muszą napełnić się duchem miłości i przebaczenia. Jakże możemy prosić Boga: "Przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili", gdy serca pełne są gniewu i zawiści? Jeżeli pragniemy wysłuchania naszych modlitw, musimy wybaczyć bliźnim w ten sam sposób i w tej samej mierze, w jakiej oczekujemy takiego przebaczenia dla siebie.

Innym warunkiem przyjęcia modlitwy jest wytrwałość.
Musimy modlić się zawsze, aby wzrastać w wierze i doświadczeniu. Musimy być "w modlitwie wytrwali" i "czuwając na niej wśród dziękczynienia". Apostoł Piotr napomina wierzących: "Bądźcie więc roztropni i trzeźwi, abyście się mogli modlić". Apostoł Paweł mówi: "Ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem!". W liście Judy czytamy: "W Duchu Świętym się módlcie i w miłości Bożej strzeżcie samych siebie". Ustawiczna modlitwa jest nieprzerwanym łącznikiem pomiędzy duszą a Bogiem. Dzięki niej życiodajna moc Boża przenika nasze życie, które wydaje owoc czystości i świętości.

Do modlitwy potrzeba pilności.

Niechaj nic nas nie powstrzymuje. Starajmy się zachować ścisłą łączność swej duszy z Jezusem. Korzystajmy z każdej sposobności, która daje możliwość modlitwy. Wszyscy szczerze pragnący łączności z Bogiem będą przybywać na spotkanie poświęcone modlitwie, wierni swym obowiązkom, gorliwi i nie spokojni o wszystkie błogosławieństwa, które mogą zyskać. Będą oni walczyć o każdą możliwość, dzięki której mogą otrzymać światło niebios. Powinniśmy modlić się w kółku rodzinnym, a przede wszystkim nie wolno nam zaniedbywać cichej, osobistej modlitwy, bo to ona jest życiem naszej duszy. Gdy lekceważymy modlitwę, dusze nasze nie mogą się rozwijać. Modlitwa w rodzinie lub w zgromadzeniu nie jest wystarczająca. Otwórzmy serce przed Bogiem w samotności i spokoju. Cicha modlitwa przeznaczona jest tylko dla Boga. Żadne ciekawskie ucho nie ma prawa poznać ciężaru tych próśb. W cichej modlitwie dusza, wolna od otaczających ją wpływów i zdenerwowania, żarliwie choć spokojnie dociera do Boga. Słodki i trwały będzie wpływ Tego, który widzi modlącego się w skrytości i którego ucho jest otwarte na modlitwę płynącą z serca. Obcuje z Bogiem w akcie prostej, spokojnej wiary i otrzymuje od Niego promienie światła, które dodają siły i wytrwałości w walce z szatanem. Bóg jest naszą twierdzą.

Módlmy się w samotności,
a gdy ruszamy do codziennych zajęć, pozwólmy naszym sercom często wznosić się do Pana. W taki sposób właśnie chodził z Bogiem Enoch. Te ciche modlitwy unoszą się do tronu łaski jak woń cennych kadzideł. Szatan nigdy nie zwycięży serca, którego podporą jest Bóg.
Nie ma takich miejsc ani chwili, które są nieodpowiednie do zanoszenia próśb do Boga. Nic nie może powstrzymać nas od wznoszenia naszych serc w duchu gorliwej modlitwy. W ulicznym tłoku i pośród rozlicznych przedsięwzięć możemy słać prośby do Boga i prosić o Boże kierownictwo, tak jak uczynił Nehemiasz, gdy przedkładał prośbę królowi Artakserksesowi. Wszędzie gdzie jesteśmy, możemy utrzymać ścisłą łączność z naszym Ojcem. Drzwi serca musimy mieć stale otwarte i słać zaproszenia, aby Jezus mógł przyjść i zamieszkać w nim jako niebieski gość.

Choćby otaczała nas atmosfera zepsucia i grzechu,
nic nas nie może zmusić do wdychania tej trucizny. Możemy spokojnie żyć czystą atmosferą nieba. Wznosząc serca w szczerej modlitwie do Boga, zamykamy drzwi przed nieczystością świata i kalającymi myślami. Ten, kto otwiera serce na przyjęcie pomocy i błogosławieństwa Bożego, będzie żyć na ziemi w bardziej świętej atmosferze i trwać w stałej łączności z Niebem. Musimy wyraźniej widzieć Jezusa i pełniej zrozumieć wartość rzeczy wiecznych. Serca dzieci Bożych musi wypełnić piękno świętości; aby to się stało, winniśmy starać się o zrozumienie boskich tajemnic spraw niebieskich.

Wznośmy duszę do Boga, ażeby mógł w nas tchnąć dech niebiańskiej atmosfery.

Możemy stać tak blisko Boga, by w każdej nieoczekiwanej trudności nasze myśli zwracały się do Niego, tak jak kwiat zwraca się do słońca. Zanośmy przed oblicze Boże nasze troski, radości i pragnienia, smutki i obawy. Nic nie jest dla Niego zbyt wielkim ciężarem. Ten, który policzył włosy na naszej głowie, nie jest obojętny na potrzeby swoich dzieci: "Bo Pan pełen jest litości i miłosierdzia" . Jego kochające serce poruszone jest naszym smutkiem i naszą skargą. Przynośmy więc do Niego wszystko, co nas trapi. Nic nie jest dla Niego zbyt ciężkie. Bóg, choć rządzi Wszechświatem, bierze pod uwagę każdą nawet najdrobniejszą sprawę wiążącą się z naszym pokojem. Żaden okres naszego życia nie jest zbyt zagmatwany, ażeby Bóg nie potrafił go zrozumieć. Nie ma tak złego położenia, z którego by On nie mógł nas wyratować. Żadna krzywda nie może spotkać nawet najmniejszego spośród Jego dzieci. Żadna szczera modlitwa nie ujdzie uwagi naszego Ojca i nie jest mu obojętna. On "leczy złamanych na duchu i przewiązuje ich rany". Związek między Bogiem a każdą duszą jest tak pełny i wyłączny, jak gdyby nie istniała już poza nią żadna inna dusza, o którą Pan się troszczy i za którą oddał na śmierć swego umiłowanego Syna.
Jezus powiedział: "W owym dniu będziecie prosić w imię moje, i nie mówię, że Ja będę musiał prosić Ojca za wami. Albowiem Ojciec sam was miłuje, bo wyście Mnie umiłowali i uwierzyli, że wyszedłem od Boga. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje". Ale modlić się w imieniu Jezusa to coś więcej niż tylko wymawiać Jego imię na początku i na końcu modlitwy. Musimy modlić się w duchu i według myśli Jezusa, gdy wierzymy w Jego obietnice, ufamy Jego łasce i wykonujemy Jego dzieło.

Bóg nie żąda od nas, aby ktokolwiek stał się mnichem lub pustelnikiem i porzucił świat,

by oddać się tylko czynnościom kultowym. Życie nasze musi być podobne do życia Chrystusa - wśród gór i tłumów ludzi. Ten, kto poprzestaje tylko na modlitwie, wkrótce i jej zaniecha lub stanie się ona formalnością. Gdy ludzie odgradzają się od życia społecznego, od sfery obowiązków chrześcijańskich i niesienia krzyża, gdy przestają pracować gorliwie dla Mistrza, który tak gorliwie dla nich pracował, tracą podstawowy sens modlitwy i bodziec dla poświęcenia. Ich prośby stają się egoistyczne. Nie mogą prosić o potrzeby bliźnich, o potrzeby Królestwa Chrystusowego na ziemi ani błagać o moc do wykonywania Jego Dzieła.
Zaniedbując przywilej wzajemnego wzmacniania i pokrzepiania w służbie Bożej, ponosimy stratę. Prawda Jego Słowa traci żywotność i wagę w naszych umysłach, przestaje oświecać i pobudzać serce swym uświęcającym wpływem, przez co tracimy siły duchowe. Przez brak współczucia dla bliźnich ponosimy jako chrześcijanie wielka stratę w społecznym obcowaniu. Kto żyje tylko dla siebie, ten nie wypełnia roli, którą Bóg mu przeznaczył. Właśnie pielęgnowanie więzów społecznych skłania nas do współczucia innym, rozwija i wzmacnia nas w służbie dla Boga.

Gdyby chrześcijanie obcując ze sobą, rozmawiali o miłości Bożej

i o cennych prawdach odkupienia, pokrzepione byłyby ich serca i sami pokrzepialiby innych. Możemy uczyć się codziennie więcej o Ojcu Niebieskim, zyskiwać świeże doświadczenia Jego łaski, a wtedy zapragniemy mówić o Jego miłości, co rozgrzeje i pokrzepi nasze własne serce. Gdybyśmy więcej myśleli i mówili o Jezusie, a mniej o sobie, mocniej odczuwalibyśmy Jego obecność.
Gdybyśmy myśleli o Bogu tylko wówczas, gdy daje nam On dowody swej troski, nasze myśli musiałyby ustawicznie być przy Nim, a w wysławianiu Jego imienia znajdowalibyśmy rozkosz. Rozmawiamy o sprawach doczesnych, ponieważ one nas interesują. Mówimy o naszych przyjaciołach, ponieważ ich lubimy, a nasze radości i troski wiążą się z nimi. Nieskończenie przecież więcej powodów mamy do miłowania Boga niż ziemskich przyjaciół. Stawianie Go w myślach na pierwszym miejscu, mówienie o Jego dobroci oraz wysławianie Jego potęgi powinno być dla nas sprawą najbardziej naturalną. Bogate dary łaski, jakimi obsypuje nas codziennie Bóg, nie mogą absorbować naszych myśli i uczuć aż do tego stopnia, abyśmy nie mogli nic dać Jemu samemu. Dary te mają nam stale o Nim przypominać i łączyć nas z niebiańskim Dobroczyńcą więzami miłości i wdzięczności. Przywiązujemy zbyt wielką wagę do ziemskiego życia. Wznieśmy wzrok ku otwartym drzwiom świątyni niebiańskiej, w której światło chwały Bożej rozjaśnia oblicze Chrystusa, który "zbawiać na wieki może całkowicie tych, którzy przez Niego zbliżają się do Boga".

Wysławiajmy więc Boga gorliwie
"za Jego miłosierdzie i za Jego cuda dla synów ludzkich". Nasze pobożne życzenia nie powinny polegać tylko na proszeniu i otrzymywaniu. Niech nasze myśli nie zajmują się jedynie potrzebami, lecz również dobrami, które otrzymujemy. Nie znaczy to, abyśmy się za dużo nie modlili, ale jesteśmy opieszali w dziękowaniu. Jesteśmy stałymi petentami łaski Bożej, jednak wyrażamy tak mało wdzięczności, tak mało chwalimy Go za to, co zrobił dla nas.
Niegdyś Pan rozkazał Izraelitom, gdy schodzili się dla Jego służby: "Tam też wobec Pana, Boga waszego, ucztować będziecie wy ze swymi rodzinami, cieszyć się z dóbr, które wasza ręka osiągnęła, w czym błogosławił wam Pan, Bóg wasz". Cokolwiek czyni się na chwałę Bożą, winno być spełnione
z radością, z pieśnią chwały i dziękczynienia, a nie z niechęcią i smutkiem.

Nasz Bóg jest czułym, miłosiernym Ojcem.
Służenie Mu nie powinno być dla nas przykrością lub ciężarem. Móc Go czcić i brać udział w Jego dziele powinno być dla nas przyjemnością. Bóg nie chce, aby Jego dzieci, dla których przygotował tak wielkie zbawienie, uważały Go za surowego, dokładnego nadzorcę. On jest ich najlepszym przyjacielem, a kiedy oddają Mu cześć, On pragnie być z nimi, pocieszać ich i błogosławić, napełniając ich serca radością i miłością. Pan pragnie, aby Jego dzieci znajdowały pociechę w Jego służbie, więcej radości niż utrudzenia. Chce, aby wszyscy Jego wyznawcy nosili ze sobą cenne myśli o Jego trosce i miłości, by mogli radować się każdym powszednim zajęciem i umieli wiernie i uczciwie postępować w każdej sprawie.
Musimy zgromadzić się pod krzyżem Chrystusa.

Niechaj Chrystus i Jego ukrzyżowanie będzie przedmiotem naszych rozmyślań, rozmów i najradośniejszych wzruszeń. Nie zapominajmy o błogosławieństwach Bożych, a po zrozumieniu Jego niewysłowionej miłości powierzmy chętnie wszystko tej dłoni, która dla nas przybita została do krzyża.
Dusze nasze mogą wznieść się bliżej nieba na skrzydłach chwały. Aniołowie tam w górze wysławiają Boga hymnami i muzyką, a gdy my wyrażamy naszą wdzięczność, nasze nabożeństwa stają się podobne do nabożeństw zastępów niebieskich. "Kto składa Mi ofiarę dziękczynną, ten Mi cześć oddaje" - powiedział Pan. Przystąpmy zatem wszyscy z pełną czci radością do naszego Stwórcy, "przy dźwięku muzyki".

Modlitwa skupienia

„O Boże, Tyś jest Panem moim; nie ma dla mnie dobra poza Tobą” (Ps 16, 2)

Mówiąc o modlitwie skupienia — w czasie której dusza skupia się w Bogu obecnym w niej — św. Teresa zauważa, że możemy dojść do niej o własnych siłach, „bo nie chodzi tutaj o rzecz zgoła nadprzyrodzoną (czyli o skupienie wlane, które jest darem samego Boga), lecz o rzecz zależną od naszej woli, możemy bowiem osiągnąć ją przy pomocy łaski Bożej” (Dr.d. 29, 4). Pierwszy krok, aby dojść do niej, to skupić swoje władze duchowe i zamknąć się we własnym wnętrzu z Bogiem. Ćwiczenie to nie zawsze jest łatwe, gdyż zmysły, wyobraźnia, rozum samorzutnie skłaniają się ku rzeczom zewnętrznym. Potrzeba więc pewnego wysiłku, wymagającego decyzji i energii: „Dusza jednak — zaleca Święta — niech się stara przyzwyczaić do tego, nie zważając na wysiłek, jaki musi czynić, by skupić się i zwyciężyć ciało, domagające się swoich praw” (Dr.d. 28, 7). Jak całe życie chrześcijańskie, tak również modlitwa jest owocem walki i zwycięstwa, jakich wymaga Bóg od swojego stworzenia na dowód jego dobrej woli, a to ułatwi wewnętrzne skupienie. Wówczas, „ledwo przystąpi do modlitwy, a już zmysły posłuszne jak pszczoły do ula się zbiorą wyrabiać miód” (tamże). W ten sposób dusza będzie mogła skupiać się swobodnie w Bogu obecnym w niej i obcować z Nim. Może spędzić cały czas modlitwy wzbudzając akty wiary, miłości, uwielbienia, nic przestając ani na chwilę podziwiać i kontemplować Trójcy mieszkającej w jej wnętrzu oraz składać Jej pokornych hołdów. Lecz jeśli jej to nie wystarcza, może stosować inne praktyki: „W tym skupieniu może rozważać Mękę Pańską, przedstawiać sobie Jezusa Chrystusa i ofiarować Go Ojcu”. Albo też, po prostu, obcować z Boskim Gościem „jak z Ojcem, jak z Bratem, jak z Mistrzem, jak z Oblubieńcem, raz w ten, drugi raz w inny sposób, a On sam nauczy nas, co czynić, aby Mu się spodobać... Niech Mu opowiada o swoich cierpieniach, prosi w nich o pomoc i uważa się za niegodną zwać się Jego córką” (tamże 2-4). Ktokolwiek, kończy św. Teresa, potrafi „zamknąć się w tym małym niebie duszy swojej w taki sposób z Tym, który stworzył niebo i ziemię... ten niechaj będzie przekonany, że idzie bardzo dobrą drogą i że niebawem będzie mu dane pić wodę ze źrodła” (tamże 5).
  • O Słowo, Synu Boży, Ty dajesz mi poznać, że wraz z Ojcem i Duchem Świętym jesteś ukryty we wnętrzu mej duszy. Tutaj więc pragnę Cię znajdywać, zamykając się we własnym wnętrzu, w głębokim skupieniu.
    O duszo moja, ponieważ twój umiłowany jest ukrytym skarbem w roli, za który mądry kupiec sprzedał wszystkie swoje dobra (Mt 13, 44), trzeba, byś ty dla znalezienia Go zapomniała o wszystkim, oddaliła się od wszystkich stworzeń i ukryła się w kryjówce twego ducha, a zamknąwszy drzwi za sobą (Mt 6, 6) czyli swą wolę odnośnie do wszystkich rzeczy, modliła się w skrytości do swego Ojca.
    Spraw, o Panie, abym pozostając tak ukryty z Tobą, mógł Cię miłować i radować się, i rozkoszować Tobą więcej, niż to język zdoła wyrazić, a zmysły odczuć (zob. św. Jan od Krzyża: Pieśń duchowa 1, 6. 9).
  • O Panie, udziel mi łaski, abym umiała skupić się w małym niebie duszy mojej, gdzie Ty mieszkasz. Tutaj, o Boski Mistrzu, prędzej niż gdziekolwiek, dajesz się odczuć i lepiej przygotowujesz duszę do nawiązania zażyłości z Tobą. Dusza wówczas rozumie, że wszystkie rzeczy tego świata są tylko igraszką, i wydaje się jej, że nagle wznosi się ponad wszelkie stworzenie i oddala się od ziemi, podobna do tego, kto chcąc uniknąć ciosów nieprzyjaciela, chroni się w twierdzy.
    O Panie, obym nie szczędziła żadnego wysiłku, by skupić się we wnętrzu mej duszy; wówczas postąpię bardzo w krótkim czasie, uwolnię się od tylu niebezpieczeństw i Twoja miłość łatwiej rozpali się we mnie. Duszy będącej blisko Ciebie, który jesteś jej ogniskiem, wystarczy najmniejszy podmuch i malutka iskierka, by nią rozgorzała (zob. św. Teresa od Jezusa: Droga 28, 4-8).
  • Wydaje mi się, że znalazłam moje niebo na ziemi, bo niebem jesteś Ty, Boże mój, a Ty jesteś w mojej duszy.
    „Ty we mnie, a ja w Tobie”, niechaj to będzie moim hasłem. Ile radości daje tajemnica Twojej obecności we mnie, w tym wewnętrznym sanktuarium duszy mojej, gdzie zawsze mogę Cię odnaleźć, nawet wtedy, gdy nie odczuwam Twojej obecności! Cóż bowiem znaczy uczucie? Może Ty jesteś bliżej wówczas, kiedy Cię mniej odczuwam. Właśnie we wnętrzu mojej duszy lubię Cię szukać. Nie chce nigdy zostawiać Cię samego; oby moje życie stało się nieustanną modlitwą! (bł. Elżbieta od Trójcy Świętej: List 107; 45).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy

Congregavit nos in unum Christi amor
http://adam-czlowiek.blogspot.com/ ________________________________

Apel Jasnogórski modlitwą rodzin katolickich


Każdego dnia o godzinie 21.00 dzwony jasnogórskiego Sanktuarium wzywają do wieczornej modlitwy Apelu Jasnogórskiego. W tym czasie serca czcicieli Matki Bożej w Polsce i na całym świecie jednoczą się w modlitwie przed Jej cudownym Wizerunkiem na Jasnej Górze. Modlitwa Apelu rozpoczyna się śpiewem najstarszej polskiej pieśni maryjnej „Bogurodzica”.
Początki Apelu Jasnogórskiego łączą się z pobytem w więzieniu kardynała prymasa Stefana Wyszyńskiego. Wówczas to, 8 grudnia1954 roku, w Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze po raz pierwszy odmówiono Apel w intencji Kościoła, Ojczyzny i uwolnienia księdza Prymasa. Wprowadzono wówczas zwyczaj codziennego odmawiania Apelu. Związano z nim nowe treści w okresie przygotowań do 300-lecia obrony Jasnej Góry w 1956 roku, rocznicy Ślubów Króla Jana Kazimierza - obioru Maryi Królową Korony Polskiej.
Propagatorem Apelu stał się Prymas Polski Stefan Wyszyński wraz z Episkopatem Polski w czasie Wielkiej Nowenny (1957-1966), będącej przygotowaniem do obchodów Milenium Chrztu Polski w 1966 r. Kardynał S. Wyszyński często osobiście przewodził tej modlitwie na Jasnej Górze. Będąc nieobecnym, duchowo łączył się z Sanktuarium w modlitwie za Kościół i Ojczyznę, udzielał wraz z biskupami błogosławieństwa Polsce. Modlitwa Apelu towarzyszy od początku Peregrynacji kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w Polsce (1957 roku). Biskupi zachęcali do jego odmawiania w rodzinach. Wydaje się, że Apel Jasnogórski przyjął się wówczas w całej niemal Polsce. Był odmawiany nie tylko w godzinach wieczornych, lecz także przy innych okazjach, zwłaszcza wówczas, gdy wierni chcieli zamanifestować swoje przywiązanie do Boga i Matki Bożej.
Apel Jasnogórski był szczególnie zalecany w dziewiątym roku Wielkiej Nowenny - „roku Wierności Maryi”. Jego elementami były: „duchowe stawienie się przed Bogurodzicą, Królową Polski, odmówienie modlitwy «Pod Twoją obronę», dziesiątek różańca za Kościół i Naród, krótki rachunek sumienia, trzykrotne wezwanie «Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam», przyjęcie błogosławieństwa, błogosławią Prymas, Biskupi, Kapłani, Rodzice znaczą krzyżem czoła dzieci”. Prymas S. Wyszyński zapewniał, że w czasie Apelu „gdziekolwiek jestem, udzielam błogosławieństwa tym, którzy czuwają w pokornej modlitwie u stóp tronu Jasnogórskiej Pani”. Na kazaniu zaś w Gdańsku-Oliwie dnia 4 stycznia 1958 r. wyraził to samo w słowach: „Zbliża się godzina dziewiąta, godzina Apelu Jasnogórskiego, w czasie której, gdziekolwiek jestem, udzielam błogosławieństwa tym, którzy czuwają w pokornej modlitwie u stóp tronu Jasnogórskiej Pani”. Na jego prośbę Stolica Apostolska udzieliła odpustu cząstkowego za każdorazowe od­mówienie wezwania „Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam”, oraz odpustu zupełnego za odmawianie powyższych słów przez okres jednego miesiąca. W Roku Maryi, ostatnim roku Wielkiej Nowenny zalecano także, aby w domach rodzinnych zapalano lampkę lub świecę przed ołtarzykiem Matki Bożej w czasie Apelu Jasnogórskiego oraz aby w kościołach, gdzie to jest możliwe, rozbrzmiewały dzwony o godzinie 21.00.
W okresie trwania Soboru Watykańskiego II, modlitwa Apelu nasycona była błaganiem za Kościół powszechny. Biskupi polscy w listach pasterskich, przy okazji różnych uroczystości maryjnych, zachęcali wiernych do praktyki Apelu Jasnogórskiego, zarówno w rodzinach, jak i w świątyniach. Na rozpoczęcie Roku Świętego w Polsce, 1 stycznia 1974 roku Episkopat Polski zarządził, aby w całej naszej Ojczyźnie, w każdej rodzinie i w każdym kościele został odprawiony Apel Jasnogórski przed obrazem Matki Bożej, przy zapalonej świecy. W czasie tego Apelu obecni mieli ponowić oddanie się Matce Bożej w macierzyńską niewolę miłości za Kościół Święty z błaganiem, aby Rok Święty przyniósł jak największe owoce odnowy życia chrześcijańskiego, pojednania z Bogiem i między ludźmi. Episkopat Polski wezwał wiernych, żeby sześcioletni okres przygotowań do Jubileuszu 600-lecia Jasnej Góry rozpocząć 1 stycznia 1976 roku uroczystym Apelem. W całej Polsce uderzyły dzwony o godzinie 21.00. Na początek prosimy was, abyście pierwszy rok wdzięczności rozpoczęli razem, gromadząc się dzisiaj (1.1.1976 r.) w domach rodzinnych przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, na Apel Jasnogórski. Gdy uderzą dzwony w naszych kościołach, wspólnie odmówcie dziesiątek różańca, litanię do Matki Bożej lub „Pod Twoją Obronę” i zaśpiewajcie Apel Jasnogórski - „Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam” - w duchu wdzięczności za Jej obecność i działanie na ziemi naszej. Ojciec Święty Jan Paweł II w czasie pielgrzymek do Polski podczas Apelu, w prowadzonych rozważaniach przybliżał treści teologiczne, czyniąc go aktualną modlitwą Kościoła w Polsce i w świecie. Ponad sto razy, podczas spotkań z różnymi grupami pielgrzymów, nie tylko w Rzymie i Castel Gandolfo, aktualizował treści Apelu Jasnogórskiego i modlił się śpiewając antyfonę apelową.
Powstałe w ostatnich latach katolickie rozgłośnie radiowe ułatwiają utrwalanie tego rodzaju więzi duchowych. Apel Jasnogórski, począwszy od 25 marca 1995 roku, przekazuje codziennie Radio Jasna Góra, częstochowskie Radio Fiat, a od 2 lutego 1996 roku rozgłośnia katolicka Radio Maryja - na całą Polskę i nie tylko. Z kaplicą Cudownego Obrazu łączą się w czasie tej świętej Godziny Polaków diecezjalne rozgłośnie radiowe. Nowy etap łączności wiernych z Jasną Górą rozpoczął się od 12 maja 2003 r. - modlitwę Apelu Jasnogórskiego transmituje telewizja Trwam. Radio Jasna Góra 4 grudnia 1997 roku otworzyło Księgę Modlitw Apelowych, do której zgłaszane są codziennie modlitewne intencje telefonicznie i pisemnie. Podczas Apelu Księga jest złożona na Ołtarzu Królowej Polski.
Apel Jasnogórski jest nie tylko znakiem czci oddawanej Maryi. Jest on podejmowaniem programu wiary. Na temat wartości Apelu mówił Ojciec Święty Jan Paweł II: „...jego słowa są wyznaniem miłości, którą pragniemy odpowiedzieć na miłość, jaką jesteśmy odwiecznie umiłowani. Słowa te są zarazem wewnętrznym programem miłości. Określają miłość nie wedle skali samego uczucia - ale wedle postawy wewnętrznej postawy, jaką ona stanowi” (Jasna Góra, 18 czerwca 1999 r.).
Oby Apel stawał się ulubioną modlitwą polskich rodzin! Niech ta zwięzła, a jednocześnie bogata treść Apelu, będzie szczególnym dziedzictwem tysiąclecia chrztu Polski. Jeśli wypowiadamy słowa Apelu Jasnogórskiego, to dlatego, że wierzymy w miłość Jezusa i Maryi. Wierzymy, że Maryja od stuleci jest obecna wśród pokoleń zamieszkujących ziemię polską, że jest szczególnie obecna w znaku Jasnogórskiej Ikony. Niech apelowe „Czuwam” znaczy: czuję się odpowiedzialny za to wielkie, wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska. Niech Apel Jasnogórski pomaga naszym rodzinom w stawaniu się Bogiem silnymi.



Congregavit nos in unum Christi amor
http://adam-czlowiek.blogspot.com/ ________________________________

7 Ojcze Nasz i 7 Zdrowaś Maryjo ku czci Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa

Papież Benedykt XV wyraził się w następujący sposób odnośnie objawień św Brygidy:
"Aprobata tych wizji i objawień nie oznacza nic więcej jak to, że po wnikliwych badaniach dopuszczalne jest publikowanie ich pożytku wiernych. Choć nie zasługują na taką samą wiarę jak prawdy religii, można jednak im wierzyć, zgodnej z zasadami ostrożności, która mówi, iż są prawdopodobne, a wsparte odpowiednią motywacją, pozwalają na pobożne ich przyjęcie".
(Les Petits Bollandistes, tom XII)
Papież Pius IX zatwierdził modlitwy 31 maja 1862 uznając je za prawdziwe i dla dobra dusz.
 Sagii, die XXIV Aprilis 1903
Imprimatur.
FJ. Girard, V.G.

 Za podstawę praktyki modlitewnej - siedmiu Ojcze nasz i siedmiu Zdrowaś Maryjo służy objawienie, którego nasz Pan i Zbawiciel udzielił Św. Brygidzie. Pan Jezus udzielił następujących obietnic:

1. Zostanie w godzinę śmierci zabrany bezpośrednio do Nieba bez Czyśćca.
2. Będzie zaliczony do grona największych świętych, jakoby przelewał krew za wiarę Chrystusową.
3. Bóg Ojciec będzie utrzymywał w jego rodzinie trzy Dusze w stanie Łaski Uświęcającej, według jego wyboru.
4. Dusze jego krewnych aż do czwartego pokolenia nie pójdą do Piekła.
5. Będzie powiadomiony przed swą śmiercią.

Uwaga: Gdyby osoba odmawiająca te modlitwy wcześniej zmarła, zaliczone będzie jakby odmówiła je w całości.

TAJEMNICA I
Obrzezanie Pana Jezusa
Ojcze, Przedwieczny Boże, przez Najświętsze Serce Pana Jezusa i Niepokalane Serce Maryi ofiaruję Tobie pierwsze Rany, pierwsze Boleści i pierwsze przelanie Najświętszej Krwi Pana Jezusa na pokutę za moje i wszystkich ludzi grzechy młodości, na zapobieganie pierwszych grzechów ciężkich u dzieci i młodzieży, szczególnie w moim domu i moim pokrewieństwie.
Ojcze Nasz... Zdrowaś Maryjo...
TAJEMNICA II
Krwawy pot Pana Jezusa
Ojcze, Przedwieczny Boże, przez Najświętsze Serce Pana Jezusa i Niepokalane Serce Maryi ofiaruję Tobie tę okrutną Mękę Serca Pana Jezusa na Górze Oliwnej, każdą kroplę Krwi z Krwawego Potu na pokutę za wszystkie moje i wszystkich ludzi grzechy serca, na zapobieganie tym grzechom, na zwiększenie Miłości do Boga i do bliźnich naszych.
Ojcze Nasz... Zdrowaś Maryjo...
TAJEMNICA III
Biczowanie Pana Jezusa
Ojcze, Przedwieczny Boże, przez Najświętsze Serce Pana Jezusa i Niepokalane Serce Maryi ofiaruję Tobie te tysiące Ran okrutnej Boleści i Drogocenną Krew Pana Jezusa, spowodowaną biczowaniem, na pokutę za wszystkie moje i wszystkich ludzi grzechy serca, ciała i nieczystości, na zapobieganie tym grzechom i na zachowanie niewinności, zwłaszcza w moim pokrewieństwie, a szczególnie u dzieci i młodzieży.
Ojcze Nasz... Zdrowaś Maryjo...
TAJEMNICA IV
Cierniem Koronowanie Pana Jezusa
Ojcze, Przedwieczny Boże, przez Najświętsze Serce Pana Jezusa i Niepokalane Serce Maryi ofiaruję Tobie Rany, Boleści i Drogocenną Krew Pana Jezusa z Koronowania Cierniem, na pokutę za wszystkie moje i wszystkich ludzi grzechy umysłu, na zapobieganie tym grzechom, na rozpowszechnianie Królestwa Chrystusowego na ziemi.
Ojcze Nasz... Zdrowaś Maryjo...
TAJEMNICA V
Dźwiganie krzyża
Ojcze, Przedwieczny Boże, przez Najświętsze Serce Pana Jezusa i Niepokalane Serce Maryi ofiaruję Tobie tę okrutną Mękę Drogi Krzyżowej i przelaną tam Drogocenną Krew, na pokutę za wszystkie moje i wszystkich ludzi grzechy, za bunt przeciw Twoim Świętym Postanowieniom, przeciw wszystkim innym grzechom i na ubłaganie prawdziwej Miłości do Krzyża.
Ojcze Nasz... Zdrowaś Maryjo...
TAJEMNICA VI
Ukrzyżowanie Pana Jezusa
Ojcze, Przedwieczny Boże, przez Najświętsze Serce Pana Jezusa i Niepokalane Serce Maryi ofiaruję Tobie Twojego Boskiego Syna na Krzyżu, Jego przybicie do Krzyża, Jego Podniesienie na Krzyżu, Jego Święte Rany na Rękach, Nogach i Boku, Jego Drogocenną Krew, która wylała się za nas; Jego skrajną Biedę, Jego Posłuszeństwo i bezkrwawe odnawianie się Świętych Ran Jego we wszystkich Mszach Świętych na ziemi - na pokutę za skaleczenie Świętych Zakonnych ślubowań i reguł, na zadośćuczynienie za wszystkie moje i wszystkich ludzi grzechy, za chorych i umierających, za kapłanów i laikat, za życzenia i prośby Ojca Świętego, za odnowę rodzin chrześcijańskich, za umocnienie w wierze, za Ojczyznę moją i jedność rodzin i narodów, jedność Kościoła w Chrystusie, za dusze w Czyśćcu cierpiące i te, które znikąd ratunku nie mają.
Ojcze Nasz... Zdrowaś Maryjo...
TAJEMNICA VII
Otworzenie Świętego Boku Pana Jezusa
Ojcze, Przedwieczny Boże, przez Najświętsze Serce Pana Jezusa i Niepokalane Serce Maryi racz przyjąć otworzenie Świętego Boku i Serca Pana Jezusa za potrzeby Kościoła Świętego i na pokutę za grzechy moje i grzechy wszystkich ludzi. Racz przyjąć tę Drogocenną, Najświętszą Krew i Wodę, która została przelana z Rany Boku i Boskiego Serca Pana Jezusa, i racz nam być łaskawym i miłosiernym. O Przenajświętsza Krwi Chrystusa, racz oczyścić mnie i wszystkich ludzi od własnych i obcych win grzechowych. O Przenajświętsza Wodo z Najświętszego Boku i Serca Pana naszego, Jezusa Chrystusa, racz uwolnić mnie i wszystkich ludzi od kar za grzechy i racz ugasić mnie i wszystkim biednym duszom płomień czyśćcowy. Amen.
Ojcze Nasz... Zdrowaś Maryjo...
Zakończenie

Panie i Boże nasz, racz nie karać nas za grzechy nasze według Świętej Sprawiedliwości Twojej, ale racz nam być łaskawym według Wielkiego Miłosierdzia Twego. Panie Jezu, który konałeś na Krzyżu za nas, zanurz w Swoim Najświętszym Konaniu na wieki nasze dusze, abyśmy dostąpili zbawienia przez Najświętszą Agonię Twoją. Uwielbiam Cię Ojcze, przez Miłosierdzie Syna Twego. Boże, wierzę w Ciebie i ufam Dobroci Twojej teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.


Congregavit nos in unum Christi amor
http://adam-czlowiek.blogspot.com/ ________________________________

Święci mówią o Różańcu

św. o. Pio (1887-1968)
Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano. Odmawiajcie zawsze Jej różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi. Podajcie mi moją broń - mówił Ojciec Pio, gdy czuł, że traci siły w walce ze złem. - Tym się zwycięża szatana - wyjaśniał, biorąc do ręki różaniec.

św. Jan Maria Vianney (1786-1859)
Jedno tylko Zdrowaś Maryjo dobrze powiedziane wstrząsa całym piekłem


Zaufanie do Boga

"Walka duchowa" o. Wawrzyńca Scupoli jest praktycznym podręcznikiem duchowego doskonalenia się na drodze do świętości. Powstałe pod koniec XVI wieku dzieło teatyńskiego mnicha zalecane było m.in. przez św. Franciszka Salezego, który miał tę książkę zawsze przy sobie. Jak sam mawiał, codziennie czytał z niej po kilka stron, a raz w miesiącu całość. Innym zalecał to samo. Warto więc skorzystać z praktycznych porad, które służyły również wielkiemu świętemu. 

Jak dobrze odmawiać Różaniec

"Wiara"
Różaniec trzeba odmawiać z wiarą, pamiętając słowa Jezusa Chrystusa: "Wszystko, o co w modlitwie poprosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie" (Mk 11,24; Mt 8,13). Jeżeli potem wśród was jest ktoś, kto potrzebuje mądrości, niech prosi o nią Boga... niech prosi jednak z wiarą, bez żadnej wątpliwości (Jk 1, 5-6). Kto odmawia Różaniec, zostanie mu udzielone, o co prosi.

Modlitwa w życiu błogosławionej Anieli Salawe (1881-1922)

Na pierwsze miejsce wśród praktyk religijnych wysuwa się modlitwa, którą określa się jako dialog osobowy między człowiekiem a Bogiem. Z jednej strony wydaje się, że w tym dialogu inicjatywa nalezy do człowieka, bo Bóg udziela się człowiekowi na tyle, na ile on swoje myśli i pragnienia kieruje do Boga. Z drugiej zaś strony czytamy w Ewangelii słowa Chrystusa: "Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał". Stąd nasuwa się wniosek, że inicjatorem modlitwy jest Bóg, który łaską pociąga ku sobie i wznieca w duszy pragnienie rozmowy z Nim.